piątek, 9 grudnia 2011

Szkoła umiaru

Adwent to szkoła umiaru. Moment na doskonalenie swojej czujności, na rozeznawania co zbliża mnie do Boga, a co od Niego oddala.













Mnisi często powtarzali, że w życiu duchowym niedosyt jest lepszy od przesytu. Gdy mamy zbyt wiele znika tęsknota. Nadmiar sprzyja lenistwu, człowiek obrasta w tłuszcz. Przyjemności trzeba więc sobie dawkować, nie dlatego, że one są złe, ale że ich nadmiar szkodzi i nasze życie może stracić smak.

Znaleźć w swoim życiu umiar, aby zrobić miejsce dla Pana - to cel adwentu. Nie muszę jeść zbyt dużo i zachłannie, gdyż stracę smak potraw. Nie na wszystkie maile i smsy trzeba odpowiedzieć od razu, nie wszystkie informacje usłyszeć.
Nie rozmieniać się na drobne

Może mniej przeczytam książek, ale za to więcej tych dobrych. Może nawet przeczytam jedną, ale za to ją zrozumiem. Nie odbędę wszystkich spotkań, nie wypełnię grafiku, kończąc dzień zupełnie wyczerpanym.

Spokojnie, bez presji, znajdź swój rytm. Ot, cel adwentu.


Artur Schopenhauer zapytał swoich studentów: "W jaki sposób jeżozwierzom udaje się przetrwać zimę? Jeżeli tulą się do siebie zbyt mocno - ranią się nawzajem kolcami; a jeżeli są zbyt daleko, by móc się wzajemnie ogrzać - zamarzają. Rozwiązanie będzie zawsze kwestią równowagi między bliskością a oddaleniem".


Oto fundamentalny problem ludzkich relacji. Cenimy niezależność, ale uznajemy naszą współzależność. Potrzebujemy siebie nawzajem dla ciepła, przyjaźni i wsparcia. Jesteśmy zwierzętami społecznymi. W przyrodzie zwierzę oddzielone od grupy ginie: staje się łatwo ofiarą drapieżnika. Nasi przodkowie również żyli i polowali stadnie, z tych samych co zwierzęta powodów. Potrzeba bycia z innymi została na stałe zapisana w naszych umysłach.

Zarazem zbytnia bliskość tworzy napięcia. Rozwój indywidualności wymaga przestrzeni prywatnej. Życie na wsi, gdzie wszyscy nawzajem znają swe sekrety, może być klaustrofobiczne. Życie miejskie w znacznym stopniu zasadza się na stałym dążeniu do prywatności jako obrony przed fizyczną bliskością tak wielu innych. Zupełnie jak jeżozwierze  staramy się osiągnąć równowagę. Nadmiar bycia razem pozostawia za mało przestrzeni, by pozostać sobą. Nadmiar izolacji rodzi samotność, alienację i rozpacz.


Rabin Jonathan Sacks

----------------------------
Na wysyłanie konkursowych prac pozostał ostatni dzień - jutro rozpoczynamy głosowanie. 


 "Nie narzekaj na los, nawet wtedy gdy upadasz"
- czyli "adwentowe" refleksje w rytmie hip-hopu.

Diox na bitach Returners: "Kilka prostych spraw". 

12 komentarzy:

Skowronek... pisze...

Dołączone zdjęcie daje do myślenia;-) My też sobie zaciskamy swoistą "pętle na szyję". Owocnego szukania umiaru życzę, choć to BARDZO TRUDNE ZADANIE.

Asia pisze...

Jeśli się czegoś chce bardzo, to jest możliwe do osiągnięcia :) wiem łatwo się pisze..
Świetnie dobrana piosenka. Przekaz piosenki 100%
W polskim hip hopie coraz częściej można usłyszeć o Bogu i to jest fajne :)

anonimowa pisze...

Łańcuch nie pływa. Ale i tak poranne są najlepsze. +.

Anonimowy pisze...

Już wiem jak to działa. Wpisy muszą być ustawione na cały miesiąc z góry z opcją „publikuj o dziwnych godzinach, np. o 6.07”. To sprawia wrażenie, że ojciec od rana tworzy. :)))))

kajak pisze...

Ale kajak pływa. Aż tu przypłynął. Coraz większy ten przestwór blogowego oceanu. A łańcuchy służą do innych celów - do takich, że dobrze, że nie pływają.

cicicada pisze...

o której godzinie Ojciec wstaje? :>

o. Krzysztof pisze...

Zdradzę sekret, tylko proszę mnie nie wydać: używam programu, który sam pisze wpisy - wystarczy wrzucić jeden cytat, podać temat i jeszcze ustawić godzinę publikacji. Polecam :)

Wstaję tak by zdążyć na poranne modlitwy - to moja stymulacja, blog to stymulacja nr 2 aby poukładać poszarpane myśli których w głowie kłębi się nadmiar.

Anonimowy pisze...

a ja myślałam że wystarczy pomyśleć i już jest wpis ;-)
to tak nie dziła wszyscy o tym wiemy...
a wstawanie przed świtem zawsze mi się opłacalo! wiem że to nie działa dla wszystkich przypadkach wiec prosze wtedy pamiętać ze jest ktoś kto sie modli na tym świecie kiedy inni śpią np. podrudiej stronie świata...to działa! nieustanna modlitwa i wychwalanie Pana przed świtem...
ja własnie zaczynam kolejny dzień kiedy wasz w Polsce chyli sie juz ku zachodowi... pozdrawiam,
lucy

Slash pisze...

ach ta Australia... (Lucy zacznij używać nicka do wpisywania), lepiej się czyta.

Magdalena. pisze...

ładne. pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

"I went to the woods because I wished to live deliberately, to front only the essential facts of life, and see if I could not learn what it had to teach, and not, when I came to die, discover that I had not lived. I did not wish to live what was not life, living is so dear(...) I want to know life by experience, and be able to give a true account of it in my next excursion." Henry David Thoreau

AlaskA pisze...

to dziła !

Prześlij komentarz