sobota, 24 listopada 2012

Bajka o złym wilku

Zasłyszane...











Adaś (trzy lata):
- Opowiedz mi bajkę o złym wilku.

Kasia (dziesięć lat):
- Ależ nie ma złych wilków, są tylko wilki nieszczęśliwe.



44 komentarze:

Magdalena pisze...

"Najważniejszy wilk w stadzie to nie ten, który używa przemocy, lecz ten, który może, ale tego nie robi." Jodi Picoult "Pół życia"

Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrego weekendu.

Alfama pisze...

no tak, ale to nie tłumaczy złego Wilka, no bo nie wszyscy nieszczęśliwi są od razu źli, ale to takie poranne dywagacje może jeszcze dlaczego Wilk zjadł Babcię ? Bo był nieszczęśliwie głody ?

Klaudia Pawlak pisze...

Ok,od dziś w swoim słowniku zamieniam słowo "zły" na "nieszczęśliwy"

Przepraszam za spam,ale skojarzyło mi się z utworem "Wilki Dwa" Lutorpedy
Polecam ! - http://www.youtube.com/watch?v=SV0IPygRsW4


"Wygrywa ten,którego karmię"!.

szpieg z krainy deszczowców pisze...

cd...
Adaś
-A czy są wilki szczęśliwe? i dlaczego są nieszczęśliwe wilki?
dzieci lubią długie bajki ;)

Anonimowy pisze...

Jak dobrze, że nie pytasz, dlaczego wilki są nieszczęśliwe.

szpieg z krainy deszczowców pisze...

ponieważ myślę, że jak ktoś odpowie dlaczego nieszczęśliwe wilki są, będzie wiadomo dlaczego są nieszczęśliwe(wilki);)
(w sumie..Adaś ma 3 lata, wolno mu;p)

kurde...zaplątac się można z tym językiem.
Ale dobrze że jest ten język :)

Anonimowy pisze...

No chyba, że dobrze. A dlaczego dobrze? A bo tak (mam trzy latka, trzy i pół, wolno mi?).

szpieg z krainy deszczowców pisze...

Adaś który zadał pytanie ma 3 latka( tak napisał autor)i można było dalej rozwinąć tę myśl. (Dla tych co jeszcze nie załapali) Te pytania wbrew pozorom nie są aż takie proste(i głupie)
Mnie proszę w to nie mieszać(mam swoje lata), i nie podciągać pod jakieś tam pieszczenie się ze sobą. Mam swój specyficzny język, którego czasami używam.
A może byś się podpisał/podpisała jakoś anonimowy?

jakoś pisze...

Nie mieszam. Lat nie liczę. Myśl rozwijam odkąd ją przeczytałem - dobra jest, bo daje do myślenia.

Zuza pisze...

Mam wrażenie, że czasem bardzo chcemy dobudowywać ideologię do tego, do czego dobudowywać jej nie trzeba. Komplikujemy rzeczy proste i oczywiste, bo jak je sobie rozłożymy na części pierwsze i wyjaśnimy, to mamy wrażenie, że tacy strasznie mądrzy jesteśmy. Ma to swój cel: budujemy poczucie własnej wartości. W sumie dobrze, ale są na to lepsze sposoby niż rozkminianie logiczności rozumowania dzieci.

Synek mojej koleżanki, czteroletni też Adaś, poszedł umyć buzię po zjedzeniu czekoladowego ciasta. Na moje pytania kontrolne: "Adasiu, umyłeś buzię? A rączki czyste? A suche? A posprzątałeś stolik po jedzeniu?", rzecze do mnie tak:
- "Ciociu, ja nie jestem Panem Jezusem, tylko małym dzieckiem na ziemi. Nie mogę wszystkiego robić na raz!"

Szczęka mi opadła.... Nie ma w tym ideologii, drugiego dna, ukrytej prawdy, tajemniczej interpretacji... Mądrość tkwi w prostocie.... :)

Z sobotnimi pozdrowieniami dla wszystkich miłośników bajek :D

Hołek pisze...

Zacne :)

Anonimowy pisze...

Ale ojciec Salij napisał, żeby nie pytać, czy Pan Jezus lubił budyń, bo nie uchodzi. Więc tym bardziej - czy umył rączki i posprzątał po sobie stolik. A ciocia rączki wytarła?

Hołek pisze...

anonimowy: co ma jedno wspólnego z drugim?

szpieg z krainy deszczowców pisze...

Jakoś
dzięki żeś się podpisał.
Zuza
To nie jest ideologia, tylko teologia;)
Coś tu buduję(ale czy jest to poczucie własnej wartości?...)
Ja np. nie rozumiem co to znaczy rozkminianie logiczności rozumowania dzieci...Mądrość tkwi w prostocie.Też. Ale czy tylko?

pandarasta pisze...

Dzieci po prostu są takie mh trudno to określić prostolinijne i bardzo spostrzegawcze ,potrafią człowieka na wskroś przewidzieć czasem ,są też tacy dorośli ludzie
Ja np miałam taką sytuacje ,że byłam trochę może zbita z tropu ,bo właśnie moje życie tak na poważnie odwróciło się do góry nogami(w pozytywnym tego słowa znaczeniu)a moja 3 letnia siostrzenica widząc to podeszła do mnie(choć nie było po mnie widać że jestem smutna ,przynajmniej dorośli tego nie zauważyli)podeszła do mnie i powiedziała :Nie bądź smutna ,przecież ja cię tak bardzo kocham;)
I to była chyba jedna z najwspanialszych rzeczy jakie kiedykolwiek od kogokolwiek usłyszałam ,bo to były szczere słowa;)
A co do bajki o złym wilku ,nie ma też złych ludzi ,są tylko zagubieni ,tak przeczytałam na FaceBogu (czasem te teksty potrafią nieźle zamotać człowiekowi w głowie) teraz się do tego stosuje i staram się nie mówić o kimś że jest zły ,od razu go skreślać
A no i mam jeszcze parę innych zamienników np muszę na mam szansę ;)i wczoraj usłyszany zamiast to trudne to będę starać się mówić i myśleć to rozwijające;)

Telka pisze...

Dzieci mają cudowną intuicję teologiczną.
Kiedyś powiedziałam 7- latkowi, że w jego sercu mieszka cała Trójca Święta. Na co mój bystry rozmówca: Tak? I co tam robią? Oglądają telewizor, jedzą chipsy, i piją colę? (trzeba wyjaśnić, że właśnie oddawaliśmy się tym trzem przyjemnościom naraz:)) .
Albo: czteroletni Nikodem pokazując na Krzyż:
- A kto tam jest?
- Pan Jezus.
- On tam umiera i płacze.Trzeba Go ratować!
I cudowne są modlitwy Maluchów z gatunku: Módlmy się za Pana Jezusa, o wieczny odpoczynek dla Niego.
Myślę, że na dziecięcych Mszach Pan Bóg uśmiecha się szczególnie często:)

Anonimowy pisze...

Co poradzę, Hołeku, że nie mam skojarzeń czterolatka. I że mnie nie zachwyca, że dziecko w procesie urabiania (czyli wyrabiania pożądanych społecznie nawyków higienicznych) mówi, że ono nie jest Panem Jezusem i żeby od niego nie wymagać, żeby i to, i tamto (słusznie chyba, bo było grane jedzenie ciasta).

pandarasta pisze...

Dzieci rzeczywiście pięknie się modlą,tylko później może czasem niepotrzebnie dorośli wchodzą w tą strefę i chcą by dzieci modliły się regułkami ,zamiast prostymi ale jakże pięknymi swoimi słowami do Pana Boga .
Moja siostra opowiadała ,że moja siostrzenica modli się za wszystkich członków naszej rodziny wymieniając ich ,trochę to było nie do pojęcia (jest nas sporo)więc gdy kiedyś tam nocowałam to usłyszałam jak się modli za naszą cała rodzinę ,mówiąc do Boga w prostych słowach by dał nam zdrowie i wszystkie potrzebne łaski to to było piękne i wzruszające ile razy my dorośli chcemy nasze modlitwy wsadzić w jakieś ramy doskonałości a ja od pewnego czasu traktuje modlitwę jak rozmowę z Szefem ,a czasem gdy brakuje mi sił i jestem zmęczona to mówię kilka prostych słów albo robię znak krzyża.

jakoś pisze...

@Szpiegu, kiedyś rozkminiali tylko grypsujący, teraz rozkminia młodzież, również płci żeńskiej. To chyba mniej więcej znaczy starać się zrozumieć.

Anonimowy pisze...

Tak samo jak nie mam zlych ludzi. Ktos kiedys sprawil by taki kilkulatek byl zly.Dla mnie temat rzeka.

Wiktoria pisze...

To ojciec dotknął bliskiego mi tematu :) Bardzo zajmuje mnie ochrona wilków i swego czasu byłam wolontariuszem w Wolińskim Parku Narodowym, gdzie znajduje się rezerwat wilków :)

Magdalena pisze...

Wiktoria: Polecam ci więc książkę Jodi Picoult "Pół życia". Połączenie opowieści o życiu wilków i o naszym codziennym. Jestem na prawdę pod jej wielkim wrażeniem. Jak byś przeczytała to podziel się ze mną swoją opinią. Czy ktoś z was czytał kiedyś coś Tej autorki?

szpieg z krainy deszczowców pisze...

jakoś
To chyba dobrze? starać się zrozumieć. O wiele szybciej idzie, kiedy nie rozkminia sie tylko samemu, i tylko dla siebie samego. Choć też prawda. Nie wszystko da sie rozkminić, i nie wszystko warto rozkminiać.
A kto powiedział, że szpieg musi być wyłącznie mężczyzną? ;)
Magdalena
Niestety nie, mam teraz inne książki do czytania. Ze swojej srtony mogę polecić C.S. Lewisa. np. Trylogia międzyplanetarna. dla mnie-świetna.

Ósemka pisze...

Jak się tylko ludziom pozwoli to się dogadają, przygadają sobie, opowiedzą, dopowiedzą i korzyść jest z tego duża.Pomodlą się za siebie.

Ale można też komentarze wykosić u samej ziemi, cieszyć się czystym polem, że takie ładne żadnych chwastów. Nic nie psuje symetrii i czystości artykułów, nie plączą się prawie żadne ogony rozmów.
Piję do dominikańskiego moderatora/moderatorów, Ojciec wybaczy, że braciom przywalam?
Bo to że ja czasem coś chlapnę i najlepiej byłoby to skasować, to fakt. Ale chyba w kosz sporo tego idzie, nie tylko moje. Nie wszystko wynika z kłopotów technicznych.Chciałoby się czasem zobaczyć co ludzie myślą.
I się nie da.

Nie spodziewam się że moderator będzie ze mną mentalnie kompatybilny. Ja mu dobrze życzę. Chciałabym tylko żeby popatrzył i zobaczył jak pięknie może być, kiedy się ludziom na coś pozwoli.
Ojcu podziękowanie serdeczne za całokształt.

jakajakoś pisze...

Ósemko, patrzę i ja teraz - nieraz na tamte strony.
I pięknie jest, posty nowe i ciekawe bywa, że po tydzień sobie są albo dłużej i nie trzeba ich zdejmować, a do nich komentarze be i cacy w odpowiednich proporcjach, z przewagą tych cacy oraz merytorycznych bardziej niż emocjonalnych.
A ludzie jak to ludzie, różne rzeczy myślą.
A Wielebni Ojcowie mogą się skupić na ważnych rzeczach, a nie na-- na nieważnych.
Szkoda mi, ale zasługiwać na dialog nie zamierzam.
Dzięki Ojcu za całokształt.
Wiara rodzi się ze słuchania.
Ale porozmawiać o niej czasem dobrze z ludźmi.

jakoś pisze...

@Szpiegu Magdaleno, się staram zrozumieć, mając nadzieję nie tyle nawet, że zrozumiem, ile, że w staraniu nie ustanę.

nikt pisze...

Ma młoda rację. Ech, chyba jestem "zła". Do dupy to wszystko.

Anonimowy pisze...

Młoda niech sobie ma co chce. Ani do dupy, ani wszystko. Jesteś "zła"? To nie bądź.

jakajakoś pisze...

Jeszcze dopowiedzenie do tego, co wczoraj o 18:25.
W dialog, widzę, wdam się wewnętrzny :-).
Wszelako do tego porozmawiania lepsze (napiszę, zaraz zastrzegając, Ósemko, że nie wartościuję) są miejsca inne.
W których, na przykład, z niereagowania przez Autora wpisu na komentarze z braku czasu lub z innych powodów - niereagowania w ogóle, czy 5 ich jest, czy 30 - nie czyni się zasady.
Których komentatorzy nie wzięli sobie jak swoich, bo skoro jest możliwość i forum, a Braci Kaznodziejów lubimy wszyscy, to dlaczego nie skorzystać?
A one przecież służą głoszeniu, a głosić trzeba nieustannie i wszelkimi dostępnymi środkami, a wciąż pojawiają się nowe, a żniwo wielkie, a robotników mało, i wizję jeszcze trzeba realizować, i misję, i o PR zadbać...

szpieg z krainy deszczowców pisze...

jakoś
Też mam nadzieję nie ustawać w staraniu się zrozumienia. Granice swoje mamy, ale jest Ktoś, Kto je przekracza. Dlatego mam taką nadzieję-kiedyś zrozumieć.
Skoro już poruszony został "śmierdzący" temat...
"Do dupy"- musi coś być (gdyby nie było, to katastrofa) To "niezbędnik" konieczność.
To normalka. Wpierw zaczyna się oglądać... siebie(i do "dupy" kiedyś trzeba dojść;)póżniej to co obok, a póżniej to co ponad. Najpierw w odpowiedniej kolejności(np. dzieci), a później nie ma już kolejności.
I nie wszystko służy do tego(wiadomego)celu.
I nie wszystko wygląda tak, jak my chcielibyśmy widzieć...

nikt pisze...

skoro rozpoczęłam to tylko dodam, że gdyby nie było "do dupy", to dla mnie żadna katastrofa, wręcz przeciwnie, a że czasem jest, to jest. rozkminiać nie rozkminiać... nawet takie banalne "do dupy"...

DR pisze...

mądra dziewczynka z tej Kasi, już ją lubię :)
pozdrawiam

Gryzli pisze...

Czteroletni Adaś też dobry :)

Ósemka pisze...

@ jakajakoś
Dziękuję za delikatność napomnienia. Wiem że są miejsca do porozmawiania lepsze. Nie każdy jednak wszystko może i moje mogę pod tym względem jest odrobinę ograniczone. (Nie trap się mną nie ma potrzeby :))
Na tamtych stronach jest i pięknie i mądrze, więc po co po co przywiązywać wagę do drobiazgów? Bo wydawało mi się że warto, choć może się mylę.
Jest to miejsce i oby Ojcu wystarczyło sił na długo żeby trwało.( Bo tu można przyjść i powiedzieć, że się modlitwę malutką w niebo rzuca za Ojca, i mógłby się ktoś dziwić, czym tu się chwalić i po co wspominać. Po to,że przy okazji bo nie mam jak inaczej,chcę dać znać komuś tutaj że już dobrze jest. Że się pomodlić mogę i pomachać łapą. Bijcie jak chcecie że prywata).
Ojciec ma wdzięczność moją za wiele rzeczy, nawet jak się jeszcze kiedyś spotkamy i znowu mnie przechrzci.(Wiem, cicho się przedstawiłam).
I jeszcze tylko jedno i najważniejsze, bo myśl mi o poranku przyszła, że mam Ojca braciom świń nie podkładać, a już na pewno nie na Ojca podwórku.
Ojca, Redakcję, Was tu czytających serdecznie przepraszam. Za bałaganienie pretensjami. Nie będę więcej. (Nie obiecuję że zamilknę na dobre, postaram się tylko bardziej pomilczeć i nie zarzucać.)

jakajakoś pisze...

@Ósemka
A ja - za delikatność odpowiedzenia.
Móc wszystko po co.
Nie trapić się całkiem jak.
Nawet jeśli wiadomo, że trapiści zrobiliby to lepiej, a nawet ser.
Tu można przyjść i powiedzieć.
I tam można.
Tam pięknie i mądrze.
I tu.
I jeszcze gdzie indziej.
I tak jak tam, i tu tak.
I gdzie indziej.
I Ojcu, i komuś, i jakoś.
Może się, może nie, może mnie, może też.
AMDG.

Kasia Sz. pisze...

Opowiastka fajna. A ja zapraszam na swój blog. Mam nadzieję, że Ojciec się nie obrazi. Mam tam relacje z dominikańskiej "Szkoły patrzenia", relacje z kolejnych "Lekcji religii", które miały i będą mieć miejsce w klasztorze krakowskich dominikanów, jest jedna relacja z katechezy. Czasem pisze relacje z promocji książek oraz zamieszczam rożne drobiazgi obyczajowe: http://kasiaszarek.wordpress.com/

Kasia Sz. pisze...

Tu podaję do poszczególnych spotkań, na których byłam do tej pory a które są organizowane przez krakowskich dominikanów w ramach "Roku wiary". Nie byłam tylko na "Lekcji religii" prowadzonej przez o. Surówkę, bo byłam na promocji książki.

Tu są relacje z "Lekcji religii":

http://kasiaszarek.wordpress.com/2012/10/19/bog-jest-praktyczny/

http://kasiaszarek.wordpress.com/2012/10/22/ateisci-maja-najgorzej/

http://kasiaszarek.wordpress.com/2012/11/20/wszechmoc-jak-to-dziala/


Tu są relacje z "Szkoły patrzenia":


http://kasiaszarek.wordpress.com/2012/10/29/co-symbolizuja-cytryny/

http://kasiaszarek.wordpress.com/2012/11/26/w-amerykanskim-stylu/

A tu z jednej z katechez:

http://kasiaszarek.wordpress.com/2012/11/01/aniolowie-nie-maja-skrzydel/

Ósemka pisze...

AMDG - oby.


A Kasia słusznie streszcza,bo rzecz godna streszczenia, nagłośnienia i skomentowania.Mam nadzieję, że się nie obrazi, jeśli powiem że warto też na portal Liturgia zajrzeć, czyli do pomysłodawców i organizatorów Lekcji religii. A jak się już zajrzy to mają taką małą ładną wstążeczkę "Wspomóż".
I warto wspomóc, modlitwą, dobrą myślą, albo bardziej przyziemnie w walucie.
Śpiewnik "Niepojęta Trójco" też im zawdzięczamy więc ...

Kasia Sz. pisze...

Tak, na liturgii.pl jest także cały program roku wiary. Warto liturgię wspierać, choć ja na razie nie mam takiej finansowej możliwości. Robią dobre rzeczy. Czasem w Krakowie dominikanie kwestują na działalność Ośrodka.

Ósemka pisze...

I jeszcze tylko, bo dopiero co myśli w betonach przeczytałam i nie zgadzam się. Bo to za gładko, że ile sobie zostawiasz. Bo to też tyle/ile a chyba nie to się liczy.Za naszym ojcem Markiem powtórzę, że nie o to chodzi żeby oddać wszystko co się ma na utrzymanie, tylko o to co jest dla kogoś najważniejsze. Czyli kto jest ważny. Czyli w tym wypadku Kto jest najważniejszy.
"Ile", zmieniłabym na "dlaczego" dlaczego w ogóle coś oddaję, po co. Co chcę zmienić.
Każda drobina dobra może przynieść wiele radości, czasem nie ma sensu zastanawiać się czy to jest mało, czy dużo , czy warto, czy może lepiej nie pchać się z takim drobiazgiem bo komu to potrzebne. Każde dobro jest potrzebne.

jakoś pisze...

Oj, wcale niemało sobie zostawiamy. Na szkołę dla dzieci, na utrzymanie psa, na jedzenie na cały miesiąc, na benzynę, na rachunki (za internet!), bywa, że na nowe spodnie albo buty, na książki wydawnictwa "W drodze", teraz na Święta... Kiepsko wypadniemy obmierzeni.
Ale po co MY mielibyśmy mierzyć NASZĄ hojność?
Jeżeli ufność twoja będzie wielka, to hojność Moja nie będzie znać miary, usłyszała święta siostra Faustyna.

awokado pisze...

Hop, hop, jest tam kto? Wszyscy udali się na poszukiwanie światła zostawiając na straży złego wilka, który wcale nie jest zły, tylko nieszczęśliwy?

basiek pisze...

No właśnie jakoś cicho się zrobiło a u nas nawet słońce świeci i piątek i koniec tygodnia :)

Anonimowy pisze...

Wilk czasem z małą nawet raną na łapie kuleje i skamle jak szczenię. Nie da się iść. Kulki z chleba i pajęczyny wystarczyłyby ale tego konkretnego Chleba brak.
Dlatego tak jest.
Ojcze wybacz.Czasem nie mam już siły przepraszać.
Nie chcę zrzucać moich kłopotów na nikogo. Czasem tylko muszę przy kimś wyrzucić je z siebie. Dlatego poszło jak poszło.

Prześlij komentarz