środa, 29 maja 2013

Współcześni mnisi

Mnich to ktoś, kto przyjmuje postawę krytyczną względem świata i jego struktur.










Jeden z czytelników bloga napisał, że podczas wielkiego postu postanowił zrezygnować na sześć tygodni z facebooka. Jak twierdzi, ten czas dużo mu dał. W tym czasie "powiększyła się moja perspektywa patrzenia na świat, na to co mnie spotyka".

"Powoli uświadamiam sobie, że nic ani nikt nigdy póki gdy będę żył nie zaspokoi moi potrzeb i pragnień w pełni. Serce i rozum po raz kolejny przechodzą chyba głęboką transformację. Stąd to wszystko o czym piszę".

Jestem taką trochę mieszanką człowieka z genem DRD4-7R i introwertyka lubiącego czasami być w samotności. Stąd wielokrotnie stawiam sobie pytania na wszystko co mnie spotyka. Jak na mój wiek trochę nietypowe. Ale nienormalność jest strasznie fajna. Czasami sobie myślę, że jestem takim małym mnichem. Nastawiony do społeczeństwa w wielu sprawach nonkonfornistycznie, bez żadnych pragnień o wielki sukces. Ciągle staram się szukać, co tak naprawdę daje szczęście człowiekowi. (...)
Bądźmy wierni!


Mądrzy pedagodzy mówią, że jeśli jakieś dziecko nie przejawia żadnych oznak buntu, we wszystkim zgadza się z mamą i tatą, powinno  to budzić raczej nasz niepokój niż entuzjazm. To wcale nie jest ideał, do którego należy dążyć. Każdy człowiek chce pokazać swoją odrębność, wyrazić, że jest wyjątkowy. Problem nie w tym, że w pewnym momencie bliska nam osoba zaczyna się buntować. Pytanie jaka jednak jest nasza reakcja na ten bunt?

W połowie XX wieku Thomas Merton pisał do chilijskiego poety Nicanora Parry, że jego antypoezja jest „bardzo monastyczna”, dlatego, bo idzie pod prąd. Dziś to właśnie wielu buntowników, pisarzy i artystów, najczęściej spełnia funkcje, które kiedyś były monopolem mnichów, a które mnisi pospiesznie porzucili, po to by osadzić się mocno w centrum, pośród uporządkowanego społeczeństwa.

W jednym z listów do benedyktyna o. Leclerqua stwierdził: „Ci, którzy kwestionują struktury współczesnego społeczeństwa, przypominają mnichów przynajmniej w tym, że zachowują dystans i krytyczną perspektywę, którą niestety rzadko dziś można znaleźć. Powołaniem mnicha w nowoczesnym świecie nie jest przetrwanie, lecz proroctwo".


Sobór w Chalcedonie (451 r.) potwierdził, że boska natura Jezusa nie niszczyła człowieczej. Zdrowa duchowość nie może więc niszczyć natury człowieka. Jeśli ktoś jest duszą towarzystwa, buntownikiem, to kontakt z Bogiem nada temu inny wymiar, ale nie zutylizuje człowieka, jego charakteru, wyjątkowości.




18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

majac strone na facebook 1 dzien, czulam sie jakby ktos mi ukradl prywatnosc, albo co gorsza jakby sasiad mnie podgladal przez okno, nawet nie wiem jak to okreslic ;)Nasza klasa podobny klimat, tego nie mialam nigdy, jakos nie widze potrzeby szukac kolegi Jasia z 1 klasy ;)ja mysle ze czesto na tych stronach zapisuja sie ludzie samotni, ktorzy zberajac tak Jasiow z 1 klasy, nastukaja 1000 przyjaciol, i zapchaja ta dziure ktora moze tylko Boza Obecnosc wypelnic i Jego milosc...Natomiast moi znajomi poznali sie przez nasza klase i sa szczesliwym malzenstwem, a na facebooku wielu ewangelizuje, czasem wiec trzeba wejsc do obozu "wroga" zeby zapalic tam swiatelko .Przepraszam z gory osoby ktore poczuja sie urazone ze nazwalam te strony obozem wroga, ale tak z mojej perspektywy patrzenia to facebook itp.strony, ucza takiego uzaleznienia od ludzi ich zdania, potrzeby uwagi a jednoczesnie uposledzaja nasza zdolnosc komunikowania sie z innymi, bo nie ma kontaktu fizycznego, rozmowy w 4 oczy,niby nas maja przyblizac do innych a jednoczesnie izoluja nas od siebie. Juz nie wspomne o tym ze kradna czas,moja kolezanka z poprzedniej pracy wstawala o 5 rano codziennie (mielismy na 9)zeby marchewki jakies posadzic na facebooku(???nie wiem za bardzo o co chodzi).Z kolei osoba z mojej rodziny, uzalezniona od internetu i gier powiedziala mi ze od jakiegos czasu czuje lek przed ludzmi, ze nie potrafi z innymi rozmawiac. Ja kiedys spedzalam godziny na internecie,latwo sie wciagnac,a to tu sie zajrzy a to tam a czas leci, nawet nie wiadomo kiedy uplynely cale godziny,dzis korzystam z internetu sporadycznie w ciagu dnia,nie mam juz takich dni ze caly dzien jak mam wolny przesiedze na necie. Bog mi pomogl sie uwolnic od takiego "gnicia" na kanapie przed internetem poprzez odswierzenie moich zainteresowan,wiec jak nie mam obowiazkow to mam moje hobby dziei ktoremu duzo czasu spedzam na lonie natury...
Pozdrrrrr (rekolekcjonistka z Edin)

Left Side of the Moon pisze...

Jak pogodzić buntowniczą naturę z pokorą. Oto jest pytanie...

o. Krzysztof pisze...

Pokora to postawa mówiąca o tym, że wszystko co mam jest od Pana Boga. Ona nie wyklucza natury człowieka.

Left Side of the Moon pisze...

A czy pokora nie jest także postawą, w której pragniemy pełnić Jego wolę?

MartaPiano pisze...

Takie nasze powołanie, aby pełnić Jego wolę i wielbić Go. "Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę!" (Ps 115, 1).

Anonimowy pisze...

do left side of the moon,
a czy Jego Wola nie jest to kim jestesmy skoro nas takich a nie innych wymyslil? A pokora to ze nie wlazimy w buty innych, nie zmieniamy sie na sile, ale wykorzystujemy ten potencjal ktory dostalismy w pelni od Boga? Czemu ciagle myslimy ze skoro Bog nas wymyslil np. jako konia to chce nas zamienic po drodze w koguta? I tak zamiast galopowac przez bezkresy to zaczynamy piac w kurniku...Sorry za takie porownanie, takie mi przyszlo do glowy...(rekol.z Edin)

Left Side of the Moon pisze...

Do rekol. z Edin: A kim jesteśmy?
Czy jesteśmy tacy, jacy myślimy, że jesteśmy? A może jesteśmy tacy, jacy inni myślą, że jesteśmy? Być może jednak jesteśmy tacy, jacy myślimy, że inni myślą o nas, że jesteśmy?
:)
Nie zmieniać się na siłę? A zatem galopować przed siebie licząc po cichu, że Bóg coś z tym zrobi? Nada kierunek, może nawet cel beztroskiemu biegowi i jakoś to będzie... Pianie w kurniku wydaje się z takiej perspektywy rzeczywiście mało atrakcyjne...a jednak...wyczekiwać światła ze wschodu i otrąbić wschodzące słońce... to nie byle jaka fucha... ;) BTW. "Umysł rozkazuje ciału i ono jest natychmiast posłuszne. Umysł rozkazuje sobie - i stawia sobie opór."św. Augustyn - nie lubisz ćwiczeń?

basiek pisze...

Tak sobie myślę że w dzisiejszych czasach trudniej jest być takim zwykłym człowiekiem z pokorą bo jak chce się być w porządku z własnym sumieniem, własnymi przekonaniami, takim a nie innym wychowaniem to często napotykamy na różne przeszkody które czasami trudno jest pokonać, podchodząc do nich tak właśnie z pokorą a taka osoba bez pokory bez skrupułów idzie czasem przez życie jak burza i niczego się nie boi i nic się liczy tylko ona myślę że takim człowiekiem chyba trzeba się urodzić

Anonimowy pisze...

Mi sie i pianie i galopowanie wydaje niezla fucha;)ale jak Bog mnie stworzyl koniem to sie nie bede pchac na grzede,a jesli mnie stworzyl kogutem to jakze mam sobie odmowic tej przyjemnosci jaka daje poranne pianie ;)przecie nie polece galopowac skoro mam taki niesamowity talent wolkalny ;)
Kim jestesmy? Tak do konca to Bog nas tylko zna, ja jestem za przewrotna zeby w 100% obiektywnie wszytsko o sobie powiedziec, pozatym wielu rzeczy nawet w sobie samej nierozumiem,natura ludzka to dla mnie wielka tajemnica,dzis powiemy ze jestesmy tacy po to by jutro swoim zachowaniem sobie zaprzeczyc,myslimy ze wiemy cos o sobie a stajemy w obliczu roznych okolicznosci i reagujemy inaczej niz sobie to zawsze wyobrazalismy..moi bliscy...tez tak naprawde nie moga zajrzec do moejo serca i wsyztskeigo zrozumiec.Dlatego czlowiek ufa Bogu a nie sobie, wierzy Jemu i od Niego czerpie sile.Bez laski Bozej,moge jedynie zbudowac dom z piasku,lub pchac w nieskonczonosc kule pod gore jak Syzyf, ktora swoja droga nie raz po mnie rowno przejechala i zostal ze mnie placek ;)Czlowiek ufa Bogu,Jemu sie zawierza, mowi:Tobie wierze nie sboie prowadz mnie Panie...A potem pozostaje wiara ze te natchnienia ktore dostajesz,pragnienia, ze to co wybierasz i to co sie wokol ciebie dzieje jest Wola Boza, wspolpracuje dla twojego dobra. I ze twoje starania maja sens...Niewiem jak ty ale ja nie dostaje codziennie rano telegramu z nieba z lista zadan na dany dzien zebym mogla je wykonac i zasnac spokojnie ze spelnilam wole Boza ;),moge jedynie wierzyc ze Bog nad wsyztkim czuwa,wierzyc ze to On nadaje kierunek mojemu galopowi i jak najbardziej licze na Niego w tych moich codziennych zmaganiach;)Zapytales albo zapytalas? to jak najbardziej odpisuje:) ale nie chce zeby to sie zamienilo w jakas dyskusje a ja mysle tak a ty myslisz tak...nie chce cie do nieczgo przekonywac, ani polemizowac o tym jaka droga Bog najlepiej rpowadzi czlowieka, nawet moja jest dla mnie zakryta, nie wiem co przyniesie jutrzejszy dzien...poprostu moim zdaniem moja dla mnie i twoja dla ciebie droga jest najlepsza:) pozdrawiam
Re z Ed.

Anonimowy pisze...

sorry ze sie tak rozpisalam,nie pisalam na forum juz ho ho!!!wieki cale :) a tu nagle Ojciec Krzysztof przyjechal do nas do Edin.i bardzo trafilo do wszytskich Gloszone przez niego Slowo, Chwala Panu!az trudno nie zjarzec na jego bloga :)przyszlo jeszcze mi cos do glowy ....Bog jak nas stwarzal to nie mogl chyba wybrac mniej trwalego materialu niz proch, nawet z piasku mozna cos zbudowac,a proch? nie trzyma sie kupy poprostu,tylko reka Boza moze to wszytsztko utrzymac w takiej calosci,bo konstrukcja wykonana z prochu nie mogla by wogole zaisteniec, a co dopiero przetrwac deszcz, wiatr itd. Juz sam budulec z ktorego zostalismy zrobieni bardzo duzo mowi o tym jacy z nas mocarze bez Boga ;)tak stwarzajac czlowieka z prochu Bog pokazal ze milosc Jego moze z niczego uczynic wsyztsko, a proch to taki symbol naszej niemocy. Mozemy sobie wyobrazic co by sie stalo z prochem gdyby nagle ta moc ktora z ktora nas Bog utworzyl zostala nam nagle odebrana, tak mi ta mysl skojarzyla sie z tematem pokory, ..re z ed. :)

Anonimowy pisze...

Do Basiek
A może tak właśnie jest, że to człowiek pokorny się nie boi?

Proch, kojarzy mi się z jednym... z wybuchem ;)

basiek pisze...

Może i masz rację anonimowy,.. trzeba ufać Panu Bogu ja od jakiegoś już czasu wcale nie myślę co będzie jutro czy za rok po prostu myślę że Bóg tam nade mną czuwa i nie boję się przyszłości nawet ostatnio zauważyłam że coraz mniej się boję burzy bo ufam naszej Matce Bożej i wiem że nas chroni i czasami są inne momenty w życiu trudne czasem ale później wydaje się że nie takie straszne to było.Pozdrawiam wszystkich :)

Soup pisze...

Ech, a mnie całe życie wtłaczano do głowy, że pokorny to bezwzględnie posłuszny (rodzicom, starszym, przełożonym), a ja z natury buntownik...

Anonimowy pisze...

Ludzie pokorni, to nie ci chodzący stale ze spuszczona głową. To są ci, którzy mają odwagę buntować się przeciwko wszystkiemu co obraża Boga(również własnym grzechom) i mają odwagę prawdę nazywać prawdą, a fałsz fałszem.
Mnie też wiele rzeczy próbowano do głowy wtłoczyć według swoich wizji. Po to mnie Bóg obdarzył wzrokiem, żeby patrzeć, słuchem, żeby słyszeć, rozumem, żeby myśleć i odróżniać różne wizje kogoś, od rzeczywistości. Życie(świętość) to nie fabryka porcelanowych laleczek hurtowo jednakowych, pomalowanych jak ktoś dyktuje. To codzienne decyzje przed którymi stajemy- nieraz z ogromnymi obawami, lekiem(np. przed negatywna oceną nas przez kogos innego) chęcią wygody, przypodobania się, korzyści itd...) i jeśli pójdziemy za tą Prawdą (pomimo tego strachu) to staniemy sie coraz bardziej... wolni. Takich prawdziwych współczesnych mnichów/mniszki, nie rozpozna się po żadnym habicie, czy równiutko złożonych do modlitwy raczkach, i pokorniutko spuszczonej główce. Rozpozna się po ich duszy (dusze osób prawdziwie dobrych i pokornych promieniują na zewnatrz:)

Left Side of the Moon pisze...

Dziękuję Anonimowy komentatorze za przypomnienie o busoli Prawdy :) między posłuszną Scyllą a hardą Charybdą.
"Jesteśmy tylko tym, czym jesteśmy w oczach Boga, niczym więcej" św. Franciszek z Asyżu. Pokój i dobro - zawsze i wszędzie. :)

basiek pisze...

Bardzo to piękne co napisał anonimowy z godz 00:00 całkowicie się z tym zgadzam . Spokojnej nocy :)

Anonimowy pisze...

aby nas buntownikow najpierw jednak "kolana bolaly od modlitwy" zanim pojdziemy glosic prawdy Boze, i bronic ich, tak jak powiedzial Biskup Dajczak czasem nawet ewangelia mozna zabic trzeba wiec do tego duzo modlitwy i zagladac w swoje motywacje, bronisz prawy czy swoich racji?, natomiast Anonimowy z OO:00 swietny komentarz, prawda jest smarowana miodem, na biale katolicy mowia czarne, nie mozna nic powiedziec kontra bo musi byc zawsze milo...dzieki anonimowy
bunktownik z wyboru

Kornelia Morawska pisze...

"Powołaniem mnicha w nowoczesnym świecie nie jest przetrwanie, lecz proroctwo".
Zdanie to dla mnie osobiście jest mistrzowskie i bardzo ważne. Interpretuję je jako pogardę dla życia minimalistycznego, dla egzystencji bliskiej wegetacji. Warto żyć inaczej. Żyć pełnią chrześcijańskiego powołania. Wcielać się w rolę, jakie dają nam Sakramenty. Może to bardzo ogólnie odniesienie do tego tematu, bo podejmuję cały Lud Boży chciałam się tym, jednak podzielić:).

Pozdrawiam,
km

Prześlij komentarz