niedziela, 6 kwietnia 2014

Antkowa historia

Antoś ma obecnie dziesięć lat. Jest moim dobrym znajomym, więc kilka razy pozwoliłem już sobie wykorzystać jego przykład na kazaniach. Mam bowiem przeświadczenie, że Duch Święty lubi posługiwać się dziećmi. Owocem takiego działania najczęściej jest radość. 



Kiedyś przyjechał do szczecińskiej parafii rekolekcjonista. Wygłosił płomienną homilię, w kościele zapanowała cisza. Nagle Antek wyrywa się z rekolekcyjnej zadumy i z pierwszej ławki głośnom na cały kościół, stwierdza: "Ale nuuuudy!".

Zarówno na słuchaczy jak i na kaznodzieję spłynęła radość, a ta jak wiemy jest owocem Ducha Świętego. 

Poniższa historia została opisana w książce Małgorzaty Wałejko (mamy Antosia) "Listy w butelce. 3 lata z 33". Kilka lat temu Gosia wraz z mężem zdecydowali, że w piątek nie będą oglądać z dziećmi bajek i w ogóle telewizji. Chcieli aby był to element rodzinnej ascezy zapobiegania nałogowi bajkowemu i rzecz jasna post związany ze śmiercią Pana Jezusa. Antoś przystał na to początkowo opornie, ale szybko zaczął dostrzegać tego wartość, gdyż miał więcej czasu na zabawy, gry i odwiedziny znajomych.

Wprowadzając nowe zasady rodzice także wyjaśnili Antosiowi powody, wskazując także na śmierć Zbawiciela. Nie wchodzili zbytnio w szczegóły i rozbudowane kazania. W wieku sześciu lat i tak nie są one wskazane. 

W któryś piątek przyszedł w odwiedziny najlepszy przyjaciel Antka - Marcel. Przy obiedzie zapytał Gosię z Bogdanem dlaczego dziś nie ogląda się u nich bajek oraz telewizji. Gdy rodzice układali w głowach odpowiedź, niespodziewanie ubiegł ich Antoś  z wyjaśnieniem. Tonem patetycznym i pouczającym wyjaśnił bez wahania: "Wiesz Marcel, w piątek umarł papież i my go troszeczkę wspominamy".


12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Piękne w dzieciach jest to że są zawsze prawdziwe szczere nie skażone fałszem

Zuza pisze...

O rany! :) Anegdoty z dziećmi można mnożyć. Małe mądrale potrafią niesamowicie zaskoczyć. Budzą radość, ale i refleksję.

Jesienią 2012 roku opiekowałam się dwójką maluchów. Czteroletni wówczas Adaś zagaił do mnie któregoś dnia takimi oto przemyśleniami:
- Wiesz Ciociu, ja to się ożenię z Nadusią (swoją koleżanką, jego rówieśnicą).
- A ona o tym wie? Pytałeś ją? – podtrzymuję temat nieco zaskoczona. – Bo wiesz Adaś, dziewczyny to tak lubią, żeby je poprosić o rękę, zapytać czy chcą zostać czyjąś żoną. Dobrze by było, gdybyś poszedł do niej i zapytał: Nadusia, czy zostaniesz moją żoną?
Na co niespeszony Adaś, z lekką ironią i pobłażaniem dla mojego wywodu (przynajmniej tak to brzmiało), odpowiada:
- Ciociu, ja nie muszę się pytać, ja ją sobie wybrałem….

Ten sam rezolutny czterolatek od rychłego ożenku, poszedł umyć buzię po zjedzeniu czekoladowego ciasta. Na moje pytania kontrolne: "Adasiu, umyłeś buzię? A rączki czyste? A suche? A posprzątałeś stolik po jedzeniu?", rzecze do mnie tak:
- Ciociu, ja nie jestem Panem Jezusem, tylko małym dzieckiem na ziemi. Nie mogę wszystkiego robić na raz!"

Szczęka mi opadła.... Jak to mądrość tkwi w prostocie.... :)

pandarasta pisze...

Dzieci są wspaniałe i ja też mam często takie wewnętrzne przekonanie,że to my od nich powinniśmy się uczyć ; )

człowiek pisze...

Dobrze było być takim dzieciakiem... Zapomnieliśmy o tym, a przecież byliśmy tacy sami.

Anonimowy pisze...

jesteśmy nadal, tylko warstwa ochronna trochę grubsza i ciężko się przebić :D

:) pisze...

Dobre! :) A to, że Duch Święty lubi posługiwać się dziećmi też zauważyłam. :)

stula pisze...

Ostatnio na mszy mały chłopiec zachowywał się dość głośno, w końcu tata chłopca wziął go na ręce i wyniósł z kościoła. Chłopiec zdążył zawołać na cały głos: "módlcie się za mnie proszę was, módlcie się!".

Milena Magdziarz pisze...

Moj trzy letni synek wczoraj na cmentarzu gdy zobaczyl duza figure Pana Jezusa powiedzial:
"O Pan Jezus ktory zbawil nasze grzechy"... Przechodzila obok starsza pani i byla w szoku. W zwiazku ze swietami tlumaczylam synkowi chyba zbyt dlugi i zawile ze Pan Jezus oddal zycie za nas i za nasze grzechy i kilka innych rzeczy a on podsumował to wszystko jednym zdaniem :)
Dzieci sa CUDOWNE :)

Anonimowy pisze...

Zuzia miała 4 lata kiedy po raz pierwszy zapytała o swoich dziadków (zna tylko babcie). Odpowiedziałam jej, że dziadkowie nie żyją i są u Pana Jezusa. Kilka dni później Zuzia w przedszkolu powiedziała (cyt.): "Ja mam dwie babcie a dziadki są w Kościele". Zapytana skąd pomysł na to, że dziadkowie są w kościele, odpowiedziała z oburzeniem: "mówiłaś, że są u Pana Jezusa, no to gdzie mają by jak nie w kościele?!" Dla niej to było oczywiste.
Rok wcześniej podczas okresu Wielkanocnego Ksiądz mówił na kazaniu o tym, że Jezus został zabity za nasze grzechy. W połowie jego zdania 3-lenia wówczas Zuźka krzyknęła na cały Kościół: "Go nie ma w grobie!!!"
Teologia dziecięca ;)

Anonimowy pisze...

Kilka lat temu byłam na Mszy z prawie czteroletnim Tomciem dzieckiem znajomych. Na ścianie, jak to w kościele bywa, wsiał wielki obraz a na nim równie wielki Pan Jezus. Mówię Tomciowi, że ten duży pan na obrazie to Pan Jezus. Nastał czas Komuni Świętej. Tomcio się pyta patrząc na ludzi przystępująych do Komunii "A co oni robią?". Odpowiedziałam że Ci ludzie właśnie przyjmują Pana Jezusa w Komunii Świętej. Patrzę na Tomcia który zaraz po moich słowach zerknął na obraz przed nami wielki wiszący z wielkim z Panem Jezusem i pyta się zdziwiony" Ale, ale dlaczego takiego małego?;) Ot takie są dzieci. Coś niesamowitego to było. Tomcio naturalnie bez zbędnych pytań przyjął do wiadomości, że ludzie przyjmują Pana Jezusa tylko nie pasowała mu ta zmienność Jego wielkości;) Na obrazie taki wielki a tu zaraz obok jak groszek;)

Anonimowy pisze...

Na Mszy pogrzebowej kogoś tam mały Kuba po Komunii swiętej w trakcie Dziękczynienia.. gdy się cisza dość mocno przedłużała;) wybiegł nagle na środek kościoła chcąc celowo zrobić wielkie show zawołał " Ludzie!Syby niebieskie..od "lewizorów"sklana pogoooda!"

Anonimowy pisze...

Pytam się w przedszkolu Madzi "Madziu a Twoja babcia i dziadzio blisko gdzieś mieszkają Ciebie?"Gdzieś koło Warszawy? A na to Madzia zaczeła wymieniać " Mój dziadzio Zenon i babcia Marysia mieszkają blisko mnie tu na Wilanowie, dziadzio Zbysio mieszka w Niebie, babcia Zosia mieszka w Niebie też z dziadziem a jak ja będę już taka duża to też będę mieszkać z babcią Zosia i dziadziem Zbysiem w Niebie i moi rodzice i dziadzio Zenon i babcia Marysia też." Na początku zrobiłam szerokie oczy;)ale zaraz wróciłam do siebie i oczy przyjęły normalną postać...tak jak ta normana, naturalna odpowiedź Madzi.

Prześlij komentarz