wtorek, 22 września 2015

Życie kontemplacyjne poczeka?

To co miało być mądrą uwagą świadczy co najmniej o niedostatku wiary.






Zbyt często słyszymy komentarz nawiązujący do sytuacji Kościoła we współczesnym świecie: absolutny priorytet musi być dawany pracy apostolskiej, życie kontemplacyjne poczeka.

Niestety, to spojrzenie nieobce jest także życiu zakonnemu.  

To, co miało być mądrą uwagą, jest jednak w rzeczywistości bardzo krótkowzroczne i świadczy co najmniej o niedostatku wiary. Sami poznaliśmy i dobrze wiemy, jak wygląda społeczeństwo, w którym zniknęła sztuka albo co gorsze, społeczeństwo, w którym sztuka została podporządkowana panującej ideologii. 

Skutkiem jest zubożony, szary i sterylny naród. 

Tak samo byłoby z Kościołem, gdyby zaniknęła w nim modlitwa.

Zasłyszane w opactwie trapistów w Czechach.



38 komentarzy:

Anonimowy pisze...

tkamy chodniczki. każdym zdaniem wplatamy chrząszcze zapamiętane, obrazki z szyby, okruchy myśli. "..koń i łodź...". Pięknie jest widzieć. Dobrze jest mieć piękno do patrzenia na. Dobrze byłoby mieć czas Boga niezakłócony tysiącem czekającym maili i sms-ów. Tak?
Tak. Można tylko przeprosić. I powiedzieć następnym razem pomyśli sie bardziej. Jakoś mniej o sobie jakoś bardziej o tym że czas jest trochę jak zabierane powietrze.
Tak sie czasem z tęsknoty zapętlimy gdzie nie chca. Co potem. Perełki wpleść w supły można, ale nigdy nie wiadomo. Może tylko będzie twardo pod stopami i kalecząco. się chciało dobrze, a potem znowu jest jak zwykle. czemu...bo tak.
Tkać takie chodniki, po których dobrze będzie iśc następnym.

Anonimowy pisze...

Dziś przemknęła myśl, że z tą samą tęsknotą czekam na wpisy Ojca, co Twoje komentarze...:-) Tak tkasz, że dobrze iść...A jeśli nie za dobrze - to też dobrze, bo wiadomo, że warto...
Maria

Barbara Smal pisze...

Mam głęboką nadzieję, że na każdego człowieka przychodzi pora, żeby się ocknął i załapał, iż może sobie tylko i po prostu pooddychać, nawet nie na konkretny temat i że to jest także bardzo OK.
Kiedyś, gdzieś usłyszałam słowa, których sens jest taki: czym się karmisz, tym żyjesz.
Pozdrawiam :)

makroman pisze...

Całkowita prawda, tylko ta analogia ciut trzeszczy moim zdaniem. Nie jestem w stanie tak ad hoc wymyślić lepszej, ale myślę że po kilku minutach modlitwy do Ducha Świętego sama by mi do głowy przyszła.

szafirek pisze...

Mozna nabrac przekonania, ze w powolaniu dominikanskim obiera sie za priorytet prace apostolska "Cecha charakterystyczna doktryny dominikanskiej pozostaje do dnia dzisiejszego twierdzenie, iz w tym swiecie dzialalnosc kaznodziejska i nauczanie sa doskonalsze niz zycie czysto kontemplatywne" z: Drogi niedoskonalosci, S. Tugwell. Czy byloby to dobre przekonanie? Raczej nie, poniewaz w kazdym powolaniu priorytetem powinna byc milosc Boga i blizniego. Czyli, nierozlacznosc obydwu form. W tej samej ksiazce czytam, ze Humbert z Romans mial bardzo wywazone podejscie do tego. "krytykuje zarowno tych, ktorzy zbyt sie lekaja, by podjac posluge przepowiadania (apostolstwo) jak i tych, ktorzy nadmiernie sie do tego pala" " Jesli glupota jest stronic od tego zadania, tlumaczac ze nie jest sie jeszcze gotowym, jeszcze wieksza glupota jest domagac sie prawa do jej wykonywania, poniewaz wydaje sie nam, ze jestesmy juz gotowi"

szafirek pisze...

Przepraszam za brak polskich znakow. Jeszcze cos, wpadlo mi w oko i ucho...tez Humberta z Romans ponoc:
" aby robic dobrze cokolwiek, musimy byc przygotowani na to, ze na poczatku bedziemy robic to zle"

Siwa Wrona pisze...

Czy praca apostolska będzie autentyczna bez życia kontemplacyjnego?

o. Krzysztof pisze...

Skąd Ty Szafirku posiadasz teksty Humberta?

Anonimowy pisze...

przeż pisze. ojciec to są...szafirem przeczytane i szafirem oddane. taśmociąg ludzki trasą przez mózg.
w klasztorze drogi niedoskonałości na pewno ma.
w sensie że książke. a jak nie ma to poszukam. gdzieś pod kanapkami leży.
drogami niedoskonałości to ja jakoś naturalnie.
chyba ze szafirowa bliższa i śliczniejsza to prosz bardzo się nie pcham..

Anonimowy pisze...

nic nie powiem bo mi mówisz że wszystko co mówię to puste pole. mi kasuje. sztuka po sztuce.
http://www.prowincjonalnanauczycielka.pl/
wwijka wstążka makaronu wcale nie ma po co tam iść komuś pomagać

jak czlowiek jest nadepnięty to gryzie. albo siedzi i klnie i zaczyna dziękować. dla odmiany. ale jednak trochę gryzie.
a w ogóle tak mi przyszło że czlowiek to jest troche jak kompostownik. latami sie składa. zrzuca. zbiera. fermentuje.liistki, igiełki, ziemi troszkę a potem jest humus...troche kredy dodac podobno nie zaszkodzi.i jst dobre pożywienie dla roślin. trzeba czasu. i przygotowania latami. kiedy sie coś robi źle i źle i źle. i nie ma nadziei że coś z tego wyrośnie będzie. zacząć. próbować. nie na chama, przepraszam, ale się starać. to ja już milczę.nie tracić nadziei. że z wiekiem coś się w nas uskłada i będzie co dobrego. można sobie zrobić niespodziankę i zakwitnąć.
coś mnie ugryzło znowu i teraz jak ja wygladam takie mam o wychapane. pycha. paszczak jeden.przychodzi i żre. świnia jedna jak nie uważam to się sama do domu wpuszcza i normalnie kąpiele aromatyczne z olejkami urządza. to trudne jest.
człowiek jak jest humus to jest dobry

Anonimowy pisze...

heh. w sensie że ojciec na pewno w klasztorze ma, Tugwell się poniewiera na bank. jak nawet ja mam to u Was by nie było. no tak to nie.
oj no bo głodno, i smutno i źle to sie jakoś tak myśli niekompletnie, jeszcze tego trzeba żeby mi ojca na skrótach myślowych za bande wyrzuciło.a że puste pole to mi automat mówi. skasował i wdziecznie informuje ze pole komentarza nie może byc puste.

Anonimowy pisze...

ojciec jak nie przestanie to na starość zostanie trapistą.

Siwa Wrona pisze...

Michał Zioło p świecie się tuła, a w polskiej ziemi na pewno znalazłoby się miejsce na nasz rodzimy klasztor, tylko ojcze zacząć...

szafirek pisze...

Fragmenciki podaje Simon Tugwell, w drogach niedoskonalosci. Podobno, z dzielka zatytulowanego " O formowaniu kaznodziejow". Ale chyba nie mial do wszystkiego wywazonego podejscia. Z tego co czytam, przyjal bardziej pragmatyczne podejscie...czyli, co wiecej pozytku przyniesie innym. "Kaznodzieja powinien przekladac posluge kaznodziejska nad wszystkie inne praktyki duchowe" Wydaje sie, ze zdrowszym podejsciem byloby zachowanie rownowagi, bez zbytniego przekladania na wyzsza polke jakichkolwiek poslug nad praktyki duchowe, i odwrotnie. Jedno powinno wynikac z drugiego.
To jeszcze na koniec :) z tej samej ksiazeczki. (bo pisza, ze mnichem trapista ojciec zostanie jak nie przestanie)
"zadaniem mnicha jest plakac, nie nauczac :)" sw Hieronim

szafirek pisze...

anonimowy 16:40
ja niczego nie oddaje, ja moge przyjac ( jak na razie, taki ze mnie samolub) tasmociag w mozgu? nie wiem...poszukam.

Anonimowy pisze...

oczami wchodzi buźką wypada.
albo łapami.
ludzie to czasami normalnie trudni są

szafirek pisze...

Gdyby ojciec, albo ktos z czytajacych mial gdzies jeszcze jakies teksty Humberta z Romans, albo jeszcze kogos, moze moglby sie podzielic? Bo u Tugwella tylko fragmenty.
Fajne komentarze piszesz anonimowy, ale nie wszystko lapie. Nie wiem na przyklad o co chodzi z tym tasmociagiem ludzkim i trasa przez mozg :)
dobrej spokojnej nocy

Anonimowy pisze...

dzień by sie przydał dobry i spokojny. tego Wszystkim.
*to moze byc z przeciążenia komórek monochromatycznych.
bierze się cześć sadza z boku i daje im bezalkoholowego drinka. drugą cześć oddzielnie i mówi teraz bawicie sie same. i czeka. aż sie stęsknią i zaczną współpracować.
tam powinna byc jakaś wajcha. albo przycisk. się wyłącza. przestaje jechać. przestajemy dorzucać. przestaje spadac. innymi słowy to może byc życie kontemplacyjne. wyłaczyć albo przerzucic na niższy bieg. jedzie ale nie zasuwa. nic nie miga przed oczami. pamiętamy jaki jest dzień tygodnia i które wczoraj było wczoraj. spokoju.
życzę. i dobra.

aga pisze...

Mnie niestety męczy czytanie komentarzy anonimowego.
Nie po polsku, udziwniona składnia, dziwne połączenia słowne, brak zasad pisowni itp.
powodują, że testy czyta mi się źle (a szkoda, bo myślenie oryginalne).
Dlatego - niestety - już je omijam.

Żyrólik pisze...

Niech żywi nie tracą nadziei... Są poeci i są też dusze ścisłe , uporządkowane, w składni i ortografii,
Aga kochana, omijając niekoniecznie trzeba to podkreślać czy nawet wspominać,
Mi po twoim wpisie zrobiło się smutno, choć tak rzeczowo nie mam nic do zarzucenia, tylko jakiś mały zgrzyt w sercu, ale pewnie i to nie potrzebnie piszę,
Ja sama jestem bardzo polemizującą osobą, ale mogę się oduczyć, może?
Dziś słuchałam papieża w Kongresie USA i widziałam jak można dodawać otuchy, odwagi, ocalać, pokazywać dalekie perspektywy wymagając ale i ńie potępiając...to cZęsto się dzieje też na tym blogu, dlatego bardzo lubię tu przychodzić...

Żyrólik pisze...

I czytać ciepłe wpisy anonimowe...

szafirek pisze...

Znowu ja, tym razem w interesie...
Kto ma i juz przeczytal Zapach pomaranczy? Moze pozyczylby ktos? Oddam na pewno, a i moge sie podzielc swoimi skromnymi zbiorami ksiazkowymi. Za wiele nie mam (bo czesto sie przeprowadzam, i niemozliwoscia byloby taszczyc wszystko ze soba) ale za to jakie ;) kontakt przez twitera mozna _zaffiro_

Anonimowy pisze...

Ja mam i pożyczyć mogę, jak przeczytam do końca (80 stron mi zostało). Z twittera nie korzystam i - jakby coś - mieszkam w Warszawie.

szafirek pisze...

Ja tez, w Warszawie. W przyszlym tygodniu wracam z rozjazdow. I dopuki znow nie rusze w rozjazdy, to bede w Warszawie lub okolicach. A pojawiasz sie czasem na Sluzewie, lub na Freta? Jak mozemy sie znaklezc? a moze...sie juz znamy?? Tez moge cos pozyczyc. Gdyby Cie interesowalo.

Anonimowy pisze...

Szafirku, nie wiem, czy się znamy :-) Myślę, że raczej nie. Na blog trafiłam kilka miesięcy temu, trochę przypadkiem a komentarz dot. książki był pierwszym, jaki napisałam :-) U Dominikanów bywam, choć ani Służew, ani Freta nie są moimi okolicami :-) Wstępnie możemy umówić się na piątek, ok. godz. 17:00 przy wejściu do Kościoła Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich, ul. Łazienkowska 14, przystanek Rozbrat. Bywam tam codziennie, choć o różnych porach, bo jest to miejsce mojej przesiadki w inne części Warszawy. Póki co, dziękuję za ofertę pożyczenia czegoś w zamian, narazie mam jeszcze kilka książek, jakie zamówiłam razem z "Zapachem Pomarańczy" i je w pierwszej kolejności chciałabym przeczytać.

szafirek pisze...

:) dobrze, dzieki. Moze tak byc. o 17 w piatek na przystanku Rozbrat obok Wspolnot Jerozolimskich.
A jak Cie rozpoznam? mnie bedzie mozna rozpoznac, po niebieskim plecaku.

Magdalena pisze...

Szafirek, Anonimowy: Ale superowe spotkanie przed Wami! Może to pierwsze takie, że czytelnicy tego bloga się spotkają na żywo, dzięki temu blogowi?? Czy już kiedyś doszło do jakiegoś spotkania? Ktoś coś wie? Ten blog łączy ludzi, a nie dzieli, prawda? :)

Agnieszka G. pisze...

Szafirek - to jesteśmy umówione :-) Ja będę miała bardzo kolorową chustkę i będę trzymała książkę :-)
Magdalena - rzeczywiście spotkanie superowe (to moje takie pierwsze doświadczenie internetowe :-)) aaaa i mam na imię Agnieszka :-)

szafirek pisze...

ale spamu sie narobilo, ojcu Krzystofowi zapchaly bloga komentarzami bez zwiazku z tematem :) :)
sorry ojcze, ale taki mamy klimat.
Dzieki Agnieszka, ze podzielisz sie ze mna ksiazka. Oddam z pewnoscia. Ciesze sie ze Cie spotkam w realu. Patrze, a tu z konta googla napisalas. Tez mam, ale hasla zapomniawszy nic z tego teraz. Poczekam, az mi sie przypomnie. Tymczasem. Dobrej spokojnej nocy, i do spotkania.

Agnieszka G. pisze...

Szafirku, to do piątku. A Ojciec pewnie nam wybaczy, wszak działamy w słusznej sprawie :-) Dobrego dnia!

Anonimowy pisze...

Jak sie mężczyznę poprosi o wyciecie to zdaje się nie patrzy i chlaśnie akurat to co by się chciało żeby zostało. Prawdopodobnie wiedziony logiką - to wszystko jest do bani i nie wiadomo co konkretnie masz na myśli ale żeby nie było nie że nic nie zrobiłem to proszę. chlastu prast. W tekstach to jest na szczęście do przeżycia. Gorzej jakby była mowa o migdałkach albo czym jeszcze.

Na marginesie - prośba o modlitwę za ciętą. Dziś z nadplanowego fragmentu organizmu przyjaciółkę
Bardzo serdeczna prośba.

A szafirowym i nieszafirowym - dobrych spotkań i dobrych książek.

Anonimowy pisze...

Szafirowym i Nieszafirowym. Wszystkim innym też.

Anonimowy pisze...

A życie kontemplacyjne poczeka. Po śmierci będzie czas na wszystko.

szafirek pisze...

Po śmierci, nie będzie już czasu :) Trzeba żyć, teraz. Wieczność, zaczyna się teraz :) Kto wiedząc o tym, odkładałby takie spotkania, na- po śmierci?

Magdalena pisze...

Szafirek: zgadzam się z Tobą! Wieczność zaczyna się teraz! :)

Agnieszka G. pisze...

Szafirku, potwierdź proszę, że jutrzejsze spotkanie jest aktualne. Ja już książkę spakowałam i cieszę się bardzo, że będę mogła podzielić się jej ..eterycznością :-)

szafirek pisze...

Tak :) będę jutro o 17 na przystanku Rozbrat obok kościół Wspólnot Jerozolimskich. Znak rozpoznawczy, niebieski plecak :) do zobaczenia

Agnieszka G. pisze...

Ale fajnie :-) U mnie też wszystko zgodnie z ustaleniami :-)

Prześlij komentarz