sobota, 6 sierpnia 2016

Odosobnienie. Największa cnota

Nikt nie jest weselszego usposobienia niż ten, kto żyje w największym odosobnieniu.








W życiu są takie momenty, gdy strata staje się prawdziwym zyskiem. "Temu kto nie ma, będzie dodane" - przypomina Jezus. 

Dla Mistrza Eckharta taką "stratą" jest odosobnienie, ono jest przede wszystkim postawą wewnętrzną. Oznacza ono bycie wolnym od spraw świata. Odosobnienie stanowi warunek tego, że Bóg do nas przybędzie. Zdaniem dominikańskiego mistyka odosobnienie to największa ze wszystkich cnót. Przewyższa ona nawet miłość. „Bo każda z możliwych cnót ma na względzie wszelkie stworzenie, podczas gdy odosobnienie od wszelkiego stworzenia pragnie się wyzwolić”. Eckhart następująco interpretuje słowa, które Jezus wypowiedział w domu sióstr Marii i Marty: „Marto, kto nie chce troszczyć się i niepokoić, kto chce być prawdziwy i spokojny, potrzebuje tylko jednego, odosobnienia”.

Odosobnienie według dominikanina polega na tym, że nie jestem wrażliwy na nic poza Bogiem. 
W ten sposób człowiek zmusza niejako Boga do przyjścia. „Nikt nie jest weselszego usposobienia niż ten, kto żyje w największym odosobnieniu”. 

Tylko człowiek, który rzeczywiście i bez goryczy jest w stanie być sam, przyciąga innych ludzi. Nie musi ich w ogóle szukać, przychodzą sami, a są to ci, których też i on sam potrzebuje. 


korzystałem z książki "Mistrz Eckhart. Dzieła wszystkie", wstęp i tłumaczenie Wiesław Szymona OP (wyd. "W drodze")
fot. Edyta Dufaj

16 komentarzy:

Danusia K. pisze...

Dziękuję Ojcze.

Danusia K. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Tęsknota za odosobnieniem... a z drugiej strony wyrzuty sumienia z powodu odmawiania ludziom, którzy być może mnie potrzebują, co z tym zrobić? Myśl, że powinnam dzielić się swoim wolnym czasem z innymi ludźmi osiąga czasami tak wysoki poziom, że wytłumaczenie samej sobie, że chciałabym spędzić ot tak po prostu go sama, równa się z egoizmem. Nie do końca umiem to uporządkować, wciąż szukam w tym równowagi...

makroman pisze...

Piękna droga ale dostępna tylko mistykom...

Kasia Sz. pisze...

Ludzi potrzebujemy. Kontakt z drugim energetyzuje człowieka. Czujemy się lepiej, milej. Oczywiście piszę o kontaktach pozytywnych. Nie przykrych. Natomiast trzeba umieć być samemu, żeby będąc z innymi czy to z mężem/żoną/partnerem/partnerką albo z innymi ludźmi nie chcieć zawładnąć nimi, zagłaskać ich, nie chcieć zaspakajać przesadnie swoich naturalnych potrzeb jak troska o kogoś, wymiana poglądów z kimś, fizyczne bycie z kimś, nie tylko to intymne itp. Oczywiście w samotności można nabrać złych cech, ale piszę tu o akceptowalnych normach. Samotność jest luksusem kiedy wiemy, że jednak gdzieś ktoś na nas czeka, ktoś o nas myśli, ktoś nas potrzebuje. Może być kawałkiem czekolady. Posili się człowiek, podelektuje, a potem idzie do tych, z którymi mu dobrze i z którymi chce być. To tak idealnie rzecz ujmując.

PanHuczek pisze...

Przewyższa miłość...?

o. Krzysztof pisze...

To jeden z jego słynnych paradoksów, z którego między innymi później musiał się tłumaczyć. Jego nauczanie było dla wielu szokiem, Eckhart bowiem krok po kroku odbierał słuchaczom oparcie w rzeczywistości, aby został już tylko Bóg...

o. Krzysztof pisze...

Na tym właśnie polega problem z mistykami. Definicje, terminy, dociekania, to zaledwie marne próby nazywania rzeczywistości, która jest nienazywalna.

Anonimowy pisze...

W Ewangeliach słowa Jezusa brzmią jakoś inaczej ;)
[za Biblią Tysiąclecia]
Łk, 8,18 - "Uważajcie więc jak słuchacie. [sic!] Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma."
Łk, 19,26 - "Powiadam wam: Każdemu kto ma, będzie dodane; a temu kto nie ma zabiorą nawet to co ma."
Mt, 13,12 - "Bo kto ma, temu będzie dodane i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma temu zabiorą to, co ma."
T.

Paula pisze...

"Odosobnienie według dominikanina polega na tym, że nie jestem wrażliwy na nic poza Bogiem. W ten sposób człowiek zmusza niejako Boga do przyjścia" - Bóg jest miłością więc odosobnienie równe jest dla mnie w tym przypadku trwaniu w miłości, czystej miłości. Tylko wychodząc poza schemat mojego ludzkiego myślenia jestem w stanie chociaż trochę zrozumieć co ojciec chce nam przekazać:)albo wydaje mi się że rozumiem..:) dzięki ojcze

Anonimowy pisze...

Rzeczywistość jest w ruchu - dwuwartościowa, paradoksalna, dlatego trudno ją uchwycić "na gorącym uczynku". Pewnie dlatego szukamy oparcia w wiecznie Niezmiennym, a jednak zawsze Innym...

o. Krzysztof pisze...

@T: pisząc o słowach Jezusa miałem raczej na myśli kazanie na Górze Błogosławieństw w kontekście duchowego ubóstwa. Powyższe wersety dotyczą czegoś zupełnie innego i mogą wprowadzić zamęt, gdybyśmy chcieli je połączyć z eckhartowską myślą. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

Anonimowy pisze...

Ojcze, przepraszam za wprowadzenie 'możliwości pojawienia się zamętu' – nie było to moim zamiarem :)
Jeśli dobrze rozumiem ubóstwo duchowe – nie tylko z kazania na Górze - to zacytowane przeze mnie zdania także o nim mówią, tylko przez 'odwrócenie' [nie mogę znaleźć lepszego słowa, nie umiem tego inaczej nazwać ;)].
Im więcej tego ubóstwa mamy tym więcej dostaniemy – czyli im więcej 'mamy Boga' tym więcej będziemy Go mieli.
Według mnie, i chyba się nie mylę, za wszystko co 'mamy' – w tym dobrowolnie wybrane 'odosobnienie', które pozwala nam zbliżyć się do Pana – otrzymamy w dwójnasób. Mamy 'rezygnację', mamy świadomość własnej małości, mamy 'nic'! [nic swojego nie mamy!] i właśnie dzięki posiadaniu świadomości nieposiadania będziemy posiadać.

To co napisałam powyżej to tylko [posłużę się cytatem]: "marne próby nazywania rzeczywistości, która jest nienazywalna" :D ale wg mnie to jest spójne z Eckhartem, bez 'zamętu'.
Teraz mi głupio, że zamiast milczeć pochwaliłam się umiejętnością znajdowania cytatów – jeszcze raz przepraszam :)
T.

Ciiisza pisze...

Czyli musimy być aż tak nieszczęśliwi? Inaczej się nie da? Ponoć są katolicy, którzy są tak zwyczajnie, po ludzku szczęśliwi...

PanHuczek pisze...

A dziś o. Cyprian cytuje św. Edytę Stein: "Wszystko co czynimy, jest tylko środkiem do celu. Jedynie Miłość jest celem samym w sobie, bo Bóg jest Miłością… Miłość to coś najbardziej wolnego, co istnieje."

Magdalena. pisze...

zdjęcie super! :)
pozdrawiam.

Prześlij komentarz