sobota, 1 kwietnia 2017

Internetowy szabat

Pobyt w odłączonych pomieszczeniach może się okazać równie odświeżający, co długi spacer po lesie.







Ewagriusz z Pontu, jeden z najznamienitszych mnichów starożytnego chrześcijaństwa, swoje słynne rozważania o ośmiu namiętnych myślach rozpoczął od demona obżarstwa.

Brak umiaru i powściągliwości w korzystaniu ze świata pociąga za sobą całą serię patologii, a niepohamowane łakomstwo staje się wrotami do wszystkich innych złych myśli. 

Duchowy stan, który pontyjski mnich nazywa „patologicznym”, polega na tym, że człowiek pożera świat, konsumując go w sposób destrukcyjny, i łudzi się, że to go wypełni, przyniesie szczęście. 

Od niszczącego demona obżarstwa można wyzwolić się tylko w jeden sposób: praktykując post i wstrzemięźliwość. 

Kiedy człowiek jest przesycony, lekarstwo nie zadziała. Aby coś przyjąć i przeżyć, najpierw powinienem mieć w sobie na to przestrzeń.

Dominikański mistyk Jan Tauler naucza:

Pozwólcie słowu przeniknąć do waszego rozumu, gdzie może ono być zrozumiane. Dlaczego? – dlatego że pozostaje ono w sferze zmysłów, a nie przenika do samego wnętrza. Czemu to przypisywać? Otóż inne obrazy do tego stopnia zagradzają, zamykają i tarasują drogę, że słowo Boże nie może dotrzeć na właściwe miejsce. Dopóki drogi nie zostaną uprzątnięte, dopóki nie zostaną usunięte obce radości i obrazy stworzeń, prawda nie zostanie zrozumiana… Ci, których dusza nie jest wolna, tracą wiele ze słowa Bożego, i w znacznej mierze pozostaje ono dla niech niezrozumiałe.

***

Piloci myśliwców mówią, że po trzech tysiącach godzin w kokpicie najwyższy czas na przerwę, bo samozadowolenie może nas zabić. Kiedy człowiek czuje się zbyt pewny siebie, powinien pomyśleć o odpoczynku, aby „wyjść poza siebie” i nie stracić kontaktu z sobą samym. 

Jezus stale szuka miejsc odosobnionych. Poszukiwał odosobnienia, by się modlić, by poczuć  łączność ze swoim Ojcem. Zanim powołał swoich uczniów, wyszedł na górę, aby się modlić. Modlił się także na osobności, zanim zapytał uczniów, za kogo uważają Go tłumy.

To, co dziś bardzo często zabiera nam pokój serca, to obżarstwo informacyjne i niemal nieustanne podłączenie, poprzez kontakt ze świecącymi ekranami. W takich wypadkach pobyt w odłączonych pomieszczeniach może się okazać równie odświeżający, co długi spacer po lesie. Stephen King przyznał, że dopiero kiedy zdał sobie sprawę, iż w trakcie dnia niemal połowę świadomie przeżywanego czasu spędza przed ekranem, postanowił to ograniczyć. „Nie sądzę, by jakikolwiek mężczyzna czy kobieta na łożu śmierci żałowali, że nie spędzili więcej czasu, rozmawiając przez komunikator internetowy” – stwierdził autor. 

Kiedy w życiu zaczyna brakować ascezy, umysł staje się przemęczony nadmiarem i spada nasza odporność.

***

Kilka lat temu amerykański dziennikarz William Power zdecydował się na eksperyment, który opisał w książce Wyloguj się do życia. Wraz z rodziną postanowili, że w każdy weekend w całym domu będą wyłączać internet. „Skupialiśmy się nie na tym, z czego zrezygnujemy, lecz na korzyściach, jakie mieliśmy nadzieję osiągnąć: na bardziej spójnym życiu rodzinnym”. 

Nazwał to internetowym szabatem.

„Nie będziecie rozpalać ognia w dniu szabatu w waszych mieszkaniach”– czytamy w Biblii (Wj 35, 3). I właśnie tak zostały potraktowane ekrany. Wciąż mogą się świecić, ale bez połączenia z internetem nie są już taką atrakcją.

Szybko okazało się, że nawet jednodniowy internetowy szabat pomaga oczyścić umysł z cyfrowej mgły. 

Początki mogą być trudne, ale kiedy przetrzyma się dyskomfort, który odczuwamy, po pewnym pojawia się głębia. Ona uczy utraconej zdolności do bycia samemu. Przypomina ponowne dorastanie. 

Autor Wyloguj się do życia nie jest jedynym, który wraz z rodziną to odkrył. Inny dziennikarz pisał o świeckim szabacie, który wprowadził po tym, gdy zaczął sprawdzać skrzynkę odbiorczą podczas podróży samolotem i zrozumiał, że jest uzależniony od technologii. Obiecał sobie, że przez jeden dzień w tygodniu nie będzie tego robił i po sześciu miesiącach był zdumiony swoją przemianą. „To osiągnięcie nie przypomina żadnego innego w moim życiu”– twierdził. 

Jeśli podążamy tą drogą, okazuje się czymś naturalnym, że nasz umysł się wycisza. Dzięki systematycznemu odłączeniu wzrasta nie tylko koncentracja, lecz także efektywność pracy. 

***

Czyny dobre i święte wyrastają z dobrych myśli, naucza Ewagriusz. Dlatego niezwykle istotne jest to, czym pozwalamy się napełniać, jakie treści, obrazy, uczucia czy relacje chcemy pielęgnować. To właśnie z nich rodzą się nieuporządkowane pragnienia i namiętności – czyli to wszystko, co święci ojcowie nazwali logismoi (myśli niszczące umysł i duszę, odbierające pokój serca).

Odzyskany czas nie może być zatem zapychany kolejnymi śmieciami. Pojawiająca się pustka powinna być zagospodarowana w sposób twórczy. Tylko wówczas „internetowy szabat” przyniesie wytchnienie, a w sercu na nowo pojawi się utracona głębia.


Korzystałem z książki W. Power "Wyloguj się do życia"
Zdjęcia: Archiwum Dominikańskiego Duszpasterstwa Powołań, Marcin Kęsek


2 komentarze:

makroman pisze...

Mądrość Boga spotkała się w tym tekście z ludzkim doświadczeniem

Pustynne Echa pisze...

Żyjemy pomiędzy niebem, a ziemią i trudno udawać, że jest inaczej. Żyjemy w rozdarciu, bo cały czas musimy wybierać. Szabat może być czasem wytchnienia, chwilowej harmonii czy nawiązania kontaktu z bazą. Myślę, że powrót do rzeczywistości jest cenny w oczach Boga.

Prześlij komentarz