wtorek, 22 sierpnia 2017

Wszystko jest owocem modlitwy

Jaka modlitwa, takie życie. 








Wszystko jest owocem modlitwy. Jaka modlitwa, takie życie. Ile modlitwy, tyle miłości, mądrości i pokoju w twoim sercu. 

Ile przyjęłaś ode Mnie podczas modlitwy, tyle możesz dać, tego, co warto dać drugiemu człowiekowi. 

Spotkanie ze Mną jest najważniejszą chwilą twojego dnia - nim trzeba zaczynać wszystko. 

Wtedy będzie czas i pokój w sercu. 

Jezus do Alicji Lenczewskiej (mistyczki ze Szczecina)




13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

amen.

Karolina Ruchlewicz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Karolina Ruchlewicz pisze...

Bo w Nim wszystko.
Początek i Koniec.

Dzięki Ojcze za wpis!

Anonimowy pisze...

Taki tekst, prosty i piękny jest jak uderzenie. Bo jeśli się to odbierze jak: żyjesz jak idiota i nie masz czasu, to do kogo pretensje. To brzmi inaczej. Bo czasem jakie życie taka modlitwa.

Anonimowy pisze...

Ważne są słowa "ile modlitwy" a nie modlitw. Czasami dużo modlitw a mało pokoju i miłości.

Anonimowy pisze...

Ważne są słowa "ile modlitwy" a nie modlitw. Czasami dużo modlitw a mało pokoju i miłości.

Maciek pisze...

Amen!

Anonimowy pisze...

"Ile przyjęłaś ode Mnie podczas modlitwy, tyle możesz dać, tego, co warto dać drugiemu człowiekowi."

Tak, jesteśmy pustką, nic nie mamy, nic nie możemy, żyjemy na garnuszku łaski Bożej, którą czerpiemy na modlitwie. Może się komuś wydawać, że jest inaczej, ale to iluzja.
/J 15,5/

Anonimowy pisze...

W kontekście /J 15,1-5/ przypomniała mi się "Umarła klasa" Tadeusza Kantora. Uważam, że twórca ten miał słuszną intuicję dotyczącą różnicy jaka istnieje pomiędzy prawdą, a jej pozorem. W którymś wywiadzie wyznał, że nie może znieść udawania, tak w życiu jak i w sztuce. Do czego jednak zmierzam? Odwołując się do sytuacji z naszego podwórka chcę napisać, że nic się nie ostanie z pozornych, faryzejskich działań ludzkich, np. tych dotyczących obozu władzy tak politycznej jak i religijnej skupiających się wokół przetrwania kosztem Prawdy. Apokalipsa mówi o tym dokładnie: Ap 3,15-17

Pustynne Echa pisze...

"Wszystko jest owocem modlitwy", a więc pozwolę sobie zaproponować Litanię autorstwa Romana Brandstaettera:

Litania o zbawienie od głupoty



Zbaw nas od głupoty, Panie!

Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną.

Nie umiemy żyć,
Nie umiemy myśleć,
Nie umiemy patrzeć,
Nie umiemy słyszeć,
Nie umiemy niczego przewidzieć,
Nie umiemy z nieszczęść
Wyciągnąć zbawiennych nauk,
I tak wspinamy się
- Zgraja ludzi
Opętanych żądzą zdobywania -
Po stromej drabinie złudzeń,
A jej szczeble pękają i łamią się
Pod ciężarem naszych nierozważnych kroków.

Czyniąc wszystko na przekór zdrowemu rozsądkowi
I przyrodzonej skłonności do trwania,
Idziemy urojoną drogą
Do urojonego celu,
W klęskach naszych upatrujemy zwycięstwa,
W zwycięstwach nie widzimy zarodków klęski,
W nonsensie upatrujemy sens,
A mowę,
Ten przywilej i chlubę naszego wybraństwa
Uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny
I brzydoty,
I jadowitego kłamstwa,
Na którym usiłujemy zbudować
Wielkość człowieka.

Boże nieskończonej mądrości,
Stworzycielu doskonałego kosmosu
I najpiękniejszej ziemi,
Nieśmiertelnej duszy
I mózgu,
I szarych komórek,
I pięciu zmysłów,
I wolnej woli,
Wyzwól nas z drapieżnych szponów głupoty
Tej czarnookiej kusicielki,
Wabiącej nas na wszystkich rogach historii
Jak na rogach ulic,
Od tej sprawczyni
Naszych błazeńskich zamiarów i czynów,
I upadków,
I jałowego życia,
I daj nam mądrość oczyszczenia,
Nam,
Synom ziemi,
Soli zwietrzałej i bezużytecznej.



Zuza pisze...

Myślę sobie o tym w aspekcie bardzo ludzkim: czasem nie ma siły na modlitwę. Słyszymy często, że modlitwa powinna być codzienna, poranna, wieczorna, żarliwa, bez rozproszeń, pobożna... I tylko wtedy przynosi owoce? Jaka modlitwa, takie życie? Jeśli nie jest codzienna, nie jest regularna, nie jest aż tak żarliwa i pobożna, mnóstwo w niej rozproszeń i chaosu, to takie będzie życie? A może popatrzmy na to w drugą stronę: jakie życie, taka modlitwa... Brakuje na nią siły, jest poszarpana chwilami zwątpienia, lęku, rozpaczy. Czy mniej wartościowa, jeśli nie jest codzienna, pojawia się po długiej przerwie?

Kiedy człowiek nie może po ludzku uporządkować swojego życia, swoich emocji, okiełznać swoich lęków, mówienie mu o woli Bożej, o oddaniu się modlitwie na niewiele się zda. Tym bardziej, kiedy człowiek w bezradności i braku kontroli nad swoim życiem usłyszy, że jaka modlitwa, takie życie...

Myślę, że Pan Bóg słucha każdej modlitwy, nawet tej nieregularnej, niecodziennej, rozproszonej. Tej trudnej, wymuszonej, od niechcenia. Grunt, by w niej nie ustawać, by wracać. Myślę nawet, że Pan Bóg daje więcej, niż prosimy w modlitwie. Bo nas kocha i chce dla nas tego, co dla nas najlepsze.

Czasem, kiedy nam brakuje siły, to inni modlą się za nas. Ostatnio usłyszałam: zostaw, pozwól, by inni modlili się za ciebie, a ty daj MU się zaskoczyć.

o. Krzysztof pisze...

Dziękuję Zuza za ten głos.

Anonimowy pisze...

Jeśli potraktujemy modlitwę jako dodatek do życia to zawsze będzie rozdwojenie i dylemat. A jeśli samo nasze życie będzie stawać się modlitwą ....
Może o to chodzi, żeby wszystko, od poranka po nasz sen ofiarować Bogu. I niekoniecznie trzeba być gadatliwym, chociaż czasem warto się spotkać, żeby pobyć z Nim dłużej. Jak w każdej relacji z drugą osobą.
Wydaje mi się też, że na samym początku trzeba wyjść od jednej definicji.
Każdy może mieć zupełnie inne doświadczenie modlitwy i czasem może okazać się, że to samo słowo [modlitwa] a co innego oznacza.

Prześlij komentarz