czwartek, 10 listopada 2011

Historia ze świata nowoczesnego

Pewna nastolatka każdego miesiąca wysyłała trzy tysiące smsów. Oznacza to, że pisała średnio sto wiadomości dziennie, a więc mniej więcej jedną na dziesięć minut (jeśli odliczyć czas na sen).







Historię przytacza Zygmunt Bauman w "44 listach ze świata nowoczesnego". Wynika z niej, że dziewczyna niemal nigdy nie była sama dłużej niż przez dziesięć minut, że niemal nigdy nie przebywała sama ze sobą: w towarzystwie własnych myśli, marzeń, lęków, nadziei. Zapomniała już pewnie, jak żyje się - myśli, działa, śmieje się lub płacze - w samotności, bez towarzystwa innych osób. Albo też, co chyba bliższe prawdy, nigdy nie miała okazji nauczyć się tej sztuki...

W życiu duchowym należy unikać bycia kimś masowym, do czego zachęca nas kultura, w której żyjemy - pisał Thomas Merton pięćdziesiąt lat temu - Któż ma bowiem mniej do zakomunikowania niż człowiek masowy?

Bardzo często to właśnie samotnik ma najwięcej do powiedzenia i nie chodzi o to, że używa wielu słów, ale że to, co mówi, jest nowe, rzeczywiste, wyjątkowe. Jest jego własne. Nawet kiedy mówi bardzo mało, ma coś do zakomunikowania, coś osobistego, czym potrafi podzielić się z innymi. Ma coś autentycznego do dania, bo sam jest autentyczny. 

Podstawową racją dla życia monastycznego czy kontemplacyjnego jest świadomość, że idąc powszechnie aprobowanymi drogami, nie można żyć własnym życiem.  

Nie da się znaleźć swojego prawdziwego "ja" bez samotności. Bez niej nie można także stać się w pełni sobą - twierdzą mnisi.



16 komentarzy:

Amik pisze...

Świetne!

Dorota pisze...

Powodzenia na nowej blogowej drodze Ojcze:)
Pozdrawiam pamiętając w modlitwie

Anonimowy pisze...

Czy to oznacza, że rezygnuje ojciec z pisania na starym blogu?

o. Krzysztof pisze...

Nie, nie rezygnuję. W betonowym lesie udało się przez ostatni rok wybudować całkiem przestronną altankę, do której aż przyjemnie wracać :)

Zuza pisze...

Samotność pozwala nie tylko odkryć swoje prawdziwe "ja", zagłębić się we własnym wnętrzu, ale daje też szansę na otwarcie się na drugiego człowieka, dostrzeżenie jego kojącej obecności, tak potrzebnej...Bo człowiek w gruncie rzeczy jest zwierzęciem stadnym, choć bez doświadczenia samotności nie mógłby doświadczyć bliskości, jak bez nocy nie byłoby dnia, a bez zła - dobra...

Anonimowy pisze...

Lubiłam Waszą "blogownię". A teraz każdy sobie?
To marnotrawstwo ... Siła wpisów na dominikanie.pl polega na tym, że pisało Was więcej. Więc codziennie można coś fajnego przeczytać. Są tam wpisy krótsze i dłuższe, czasem nawet te 1 - zdaniowe dają do myślenia.

Jestem na nie.

o. Krzysztof pisze...

ja też lubię naszą blogownię :)

Grażyna pisze...

Ja też nie rozumiem, dlaczego nowy blog. Wolałabym, aby Ojciec pisał częściej, a nie w większej ilośći miejsc. Ale trudno będę miała dłuższą listę "ulubionych".Pozdrawiam z modlitewną pamięcią.
Grażyna

cicicada pisze...

wszystko jedno gdzie, czy tu czy na starej blogowni, czy jeszcze gdzies indziej... byleby tylko Ojciec pisal... (i w razie czego wrzucal linki do nowego blogowego domu, jesli znow ulegnie zmianie;)
kredka

wo pisze...

tu też ładnie :)

s. Filipa pisze...

Super, że można poczytać Ojca spostrzeżenia i notki! Dziękuję!

jezuita pisze...

interesujący watęk - samotność ale jako wartość pozytywna

mada pisze...

Ojcze, a dlaczego taki tytuł blogu: "Światła miasta"? (i ja też popieram cicicadę- ważne, że piszesz:)

runforestrun pisze...

Matko!!!! tzn. Ojcze! Już myślałam że Ojciec rzucił pisanie ! Całe szczęście że jest reaktywacja :) Z Bogiem i żeby doba się rozciągnęła i był czas na wszystko;)

Anonimowy pisze...

o światłach:)
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/badzcie_goracy,_a_nie_letni_15651

Lewak pisze...

Świetny tekst. Dobrze, że go umieściłeś. I jakoś pasuje do nazwy bloga :)

Prześlij komentarz