wtorek, 6 grudnia 2011

Odkrywania Łodzi ciąg dalszy

Bóg spokoju nie daje i wczoraj podesłał kolejną utalentowaną osobę. Z Łodzi, dodajmy.



W ramach odkrywania miasta z wiosłem w herbie, tym razem filmik Asi Kamińskiej - młodej, utalentowanej artystki (muzyka, grafika i pewnie z tuzin rzeczy jeszcze).

Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że to co najciekawsze w muzyce, dokonuje się poza jej głównym nurtem.

***
"Dużo ojciec myśli" - usłyszałem w niedzielę od znajomej misjonarki miłości, gdy podzieliłem się z nią pewnym odkryciem na temat Matki Teresy. To mądre kobiety i pełne Świętego Ducha, na dodatek działają tak, że w moim mózgu uaktywniają się skomplikowane neuronowe połączenia. W ostatnim czasie mam zalew i natłok różnego rodzaju pomysłów i duchowych konceptów - co pewnie i trochę widać po częstotliwości blogowych wpisów. Kończę więc pisanie, zaraz czekają poranne modlitwy, a potem to wiadomo - jak to w dominikańskich klasztorach: kontemplacja + mistyka. Na dłużej wrócę do celi pewnie przed dwudziestą drugą...

Jeszcze tylko biblijny cytat, który niespodziewanie odkryłem. Z nowego, znakomitego tłumaczenia edycji paulistów. Tekst mocno się we mnie wbił i bardzo mi koresponduje z duchowością Matki Teresy z Kalkuty, o której sporo teraz czytam.

Może komuś posłuży na światło - z początkiem dnia?


Gdy głupi przeklina swego przeciwnika, przeklina samego siebie.
Kto szemrze, bezcześci sam siebie,
będzie znienawidzony w swoim otoczeniu. 
Syr 21, 27-28


Azja Kamińska & Przyjaciele "Kanou"



20 komentarzy:

Spokojna... pisze...

Szczęśliwy człowiek, w którego duszy nie kryje się podstęp. /Ps. 32,2/

Anonimowy pisze...

http://liturgia.wiara.pl/doc/1024435.Spacerologia
ale miasto ;)

Dorota pisze...

a Ojciec to w ogóle kiedyś sypia? Patrząc po godzinach wpisów, to chyba nie bardzo:)
Miłego dnia:)

o. Krzysztof pisze...

Dorota: bez obaw - należę do innej strefy czasowej.

O_N_A pisze...

Pozaczasowej ;)

patka pisze...

i pozaziemskiej:)

skowronek pisze...

też jestem fanką tej strefy czasowej:-)i naprawdę ona nie męczy, bo najlepsze pomysły przychodzą przed 6-tą;-)

Asia pisze...

A może w ogóle po co iść spać? :)
Ja dziś próbowałam wstać przed 6.. Nie ma szans, mój budzik przegrał ze mną.
Cytat na prawdę potrafi utkwić w głowie.
Bardzo fajne wpisy, większość chyba z nas zaczyna dzień od zajrzenia na Ojca bloga :)

cicicada pisze...

odkrywania Łodzi ciąg dalszy: inna strefa czasowa niż w Krakowie:D

Anonimowy pisze...

"zaraz czekają poranne modlitwy, a potem to wiadomo - jak to w dominikańskich klasztorach: kontemplacja + mistyka. Na dłużej wrócę do celi pewnie przed dwudziestą drugą..."
No, cóż Ojcze - "Jeżeli domu Pan nie zbuduje, daremnie się trudzą, którzy go wznoszą......Daremne jest wasze wstawanie przed świtem i przesiadywanie do późna w nocy..."(Ps 127) - Mam nadzieję, że Ojciec odkryje smak podążania za prawdą tego psalmu zanim zatraci się w pracoholizmie, który tak naprawdę bardziej zniewala, niż uwalnia od czegokolwiek.
Bóg spokoju nie daje ? - Daje, tylko musimy być gotowi, żeby go przyjąć.
Pozdrawiam.
J.A.

Anonimowy pisze...

A te przygotowania,jak wpisy, najlepsze są przed świtem.
Daje, a my niczego (= nic) nie musimy.
Nawet wtedy daje.
Kontemplacja + mistyka.
+.

Spokojna... pisze...

" Nie kochaj spania, abyś nie zubożał; miej oczy otwarte, a będziesz miał chleba pod dostatkiem."(Prz 20,13) Chyba każdy musi znaleźć coś dla siebie:-)

Marysia pisze...

Ktoś napisał, że dużo odwiedzających ten blog zaczyna dzień od czytania tutejszych wpisów.
Ale są też tacy, którzy lekturą "Świateł" kończą dzień.
Światła -> modlitwa (coby PB był tym ostatnim przed zaśnięciem ;) -> sen.
ja tam nie lubię rano wstawać i się tego nie wstydzę ;)
cytat z Syracha - mocne. zgadzam się. ale jeszcze tego nie przyjmuję.

anonimowa pisze...

Hi, hi, a rano porządek taki:
modlitwa -> "Światła".
Coby był pierwszym.
+.

o. Krzysztof pisze...

@J.A: widzisz, życie (także zakonne) to nieustanne równowagi pomiędzy tym co warto zrobić dla siebie, a co dla innych. Wszystko ma swój czas jak mówił jeden z moich ulubionych mędrców - Kohelet.

Anonimowy pisze...

Samotność...życie zakonne...strefy czasowe...Merton..Światło.. wszystko razem prowadzi ku ogromnej radości, to tak jakby ktos probowal pozbierac fragmenty z mojego życia...

Uśmiecham sie do was wszystkich w łodzi i troche Wam namieszam z tym wstawaniem przed świtem i przesiadywanie do późna w nocy..."(Ps 127)

Pozdrawiam z drugiej strony świata a konkretniej z Australii :-) dziekuje Ojcu za wszystkie dobre slowa
Lucy

o. Krzysztof pisze...

Ojej ale miły wpis - dobrze Ci Lucy w tej Australii? Wracaj do nas :) pozdrawiam serdecznie z coraz bardziej zimowej Łodzi +

Anonimowy pisze...

Ojcze- czemu pytasz mnie o dobro ??? tylko Bog jest DOBRY...domyslam sie ze dalszy tekst jest znany :-)
Australia jest czarujaca....moje zycie jest cudowne! -choc nie posiadam wiele, marze o domu z garazem i z ogrodkiem ale jak zawsze bardziej bede szczesliwa jak bedzie w nim kaplica z Naswietszym Sakramentem...gdzie zawsze mozna uklęknąć i odpoczać...na duszy i na sercu

a do kraju pewno szybko nie wrócę
bo Australia to moja obecna Misja

Kocham śnieg ...skrzypiący mróz , lepienie bałwanów, sanki z dzieciakami, narty z przyjaciólmi, a góry zawsze miały szczegolne miejsce w moim życiu z wielu względów ...wiec zimy Wam zazdroszczę :-0
nasze Australijskie lato jak dotąd ciagle mokre- ale deszczu zawsze nam potrzeba wiec dziekujemy za to co jest...

Kate pisze...

I w tym momencie tysiące internautów zazdrości Lucy... Ja również śle pozdrowienia do Australii :)

Anonimowy pisze...

dzieki Kate
musze dodac ze jest czego! zwlaszcza jak sie jest zakochanym po same uszy....oczywiscie w Bogu :-)

Prześlij komentarz