poniedziałek, 26 grudnia 2011

Przegrać, aby zwyciężyć

Skąd wiemy, czy to co teraz traktujemy za porażkę, nie okaże się kiedyś najcenniejszą rzeczą, która nas w życiu spotkała?










Siedmiu diakonom apostołowie zlecili pieczę charytatywną w Kościele. Wśród nich na pierwszym miejscu Dzieje Apostolskie wymieniają Szczepana.

Kiedy przemawiał „zgrzytali zębami na niego”, gdy mocą Chrystusa dokonywał Cudów, „serca płonęły gniewem”.

Postawiony przed sanhedrynem wyrzuca starszym ich zatwardziałość. Wyznając wiarę w Jezusa Chrystusa, zostaje oskarżony o bluźnierstwo i skazy na śmierć poprzez ukamienowanie. Do końca modlił się za swoich prześladowców, ludzi „bogobojnych” zresztą. Umiera młodo, raczej bez większych sukcesów. Za wierność przychodzi przelać krew, można powiedzieć, że przegrywa.

Pierwszy trop


Nie będziemy rozliczani z sukcesów, lecz z tego czy zrobiliśmy wszystko, by coś się udało. Sukces nie jest imieniem Boga. Porażka i wygrana to pojęcia względne.


Trop numer dwa


To nie na sukcesie, lecz na krwi męczenników zbudowany jest Kościół.



***
Chrześcijanie od pierwszych wieków przekonani byli o wartości męczeństwa. Twierdzili nawet, rzecz może bulwersująca dzisiaj, że jest to wyraz szczególnego umiłowania przez Boga.

Kiedy za cesarza Trajana wybuchło prześladowanie chrześcijan, biskup Ignacy, jako głowa chrześcijan syryjskich zostaje skazany na śmierć, a gdy dowiaduje się, że jego chrześcijańska wspólnota zapragnęła go uwolnić pisze wstrząsający list:


Pozwólcie mi się stać pożywieniem dla dzikich zwierząt, dzięki którym dojdę do Boga. Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby się stać czystym chlebem Chrystusa.


Bywały czasy, że do tego stopnia tęskniono za męczeństwem, że Kościół musiał wydawać dekrety, aby się w sposób agresywny nie narzucać poganom i specjalnie męczeństwa nie prowokować!

Święty Szczepan, dzisiejszy męczennik wskazuje na pewien paradoks w historii. Kościół najprężniej rozwija się nie wtedy, kiedy ma władzę, lecz właśnie wówczas, gdy jest prześladowany.

Co jakiś czas każdego człowieka dopada pokusa, że musi być tak "jak ja chcę". Nie ma tu miejsca na przegraną, klęskę, brak sukcesu. Wszechmocny musi się dostosować. A może właśnie Bóg chce poprowadzić nas ścieżką męczeństwa, bo wie, że to do Niego droga najkrótsza? Dla Niego wszystko ma sens, On każde wydarzenie jest w stanie zamienić na błogosławieństwo. Każde. Nawet klęskę, wyśmianie czy odrzucenie.

Karol de Foucland, umierał z poczuciem przegranego życia. Dopiero po jego śmierci powstały wspólnoty Małych Braci i Sióstr żyjące duchowością Karola. Na kilka lat przed śmiercią napisał do księdza Caron:


Zakątek Sahary, który samotnie “uprawiam” ma dwa tysiące kilometrów z północy na południe i tysiąc ze wschodu na zachód i 100 000 muzułmanów rozsianych na tym obszarze, bez jednego chrześcijanina. Nie dokonałem ani jednego poważnego nawrócenia od siedmiu lat, odkąd tu jestem; dwa chrzty, ale tylko Bóg wie, jakie są i będą te dusze ochrzczone. Jedno małe dziecko, które wychowują Ojcowie Biali, i Bóg raczy wiedzieć, co z niego wyrośnie, oraz niewidoma staruszka, nie wiadomo co siedzi w tej biednej głowie, w jakiej mierze jej nawrócenie jest rzeczywiste?

Jeśli chodzi o poważne nawrócenia, jest to zero.


Jeremiasz. Wybitny prorok Starego Testamentu. Odrzucony nawet przez najbliższych, traktowany jak zdrajca i kolaborant, umiera na wygnaniu w Egipcie. Ma wciąż przeświadczenie, że życie było ciągłym pasmem porażek.

„Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” – doda Jezus.

Trudno zrozumieć, dlaczego chrześcijanie tak są zdziwieni kiedy spotykają się z prześladowaniami, z odrzuceniem czy wyśmianiem? Przecież to już nam zapowiedział Jezus.

Jego perspektywa sięga jednak krok dalej.
Skąd wiemy, czy to co teraz traktujemy za porażkę, nie okaże się kiedyś najcenniejszą rzeczą, która nas w życiu spotkała? Nie wiemy, w jaki sposób Bóg chce posłużyć się naszymi wrogami. Zostawmy to Jemu.

Autor Dziejów Apostolskich pisząc o dzisiejszym świętym męczenniku, wspomina jeszcze postać Szawła, który przyglądał się scenie kamienowania. Jakiś czas później, ten faryzeusz z Tarsu, wywiera ogromny wpływ na wczesnochrześcijańską doktrynę, będąc zwolennikiem rozszerzenia misji na pogan.

To nie na sukcesie, ale na ich krwi zbudowany jest Kościół. Chrześcijaństwo na zawsze pozostanie religią paradoksu, w której przegrać, oznacza wygrać.

Tekst ukazał się na portalu liturgia.pl jako komentarz do dzisiejszych czytań


Kto nigdy nie odniósł porażki, nic nie wie o życiu




26 komentarzy:

Dave pisze...

Nigdy tak nie patrzyłem na dzisiejszego męczennika. Niezwykłe ujęcie.

kajak pisze...

Te punkty odniesienia potrafią narobić strasznego zamieszania. Skąd wiemy? Jeśli nie wiemy Stamtąd, w ogóle nie wiemy. Ja zaś jeszcze i tego nie wiem, czy uda mi się wstawić link, żeby go nie było, a zarazem, żeby był - i to aktywny. Najbardziej jednak chodzi mi o to, żeby był. Choć treści prezentowanych na stronie nie poddałem przesianiu przez własne sito, jak to mam w zwyczaju. Sukces zatem czy porażka? Poważka na pewno.

Alfama pisze...

http://www.gpch.pl/index.php/akcje/48-akcje-wsparcia/575-pomoz-uwolnic-asie-bibi
to mój komentarz do dzisiejszego wpisu

Tomek pisze...

Nie wiemy, co jest po smierci, ale wiemy, ze tam jest swiat milosci. I na tyle tam bedziemy, na ile kochalismy tutaj.
Watek meczenstwa i przesladowania wywarl ogromny wplyw na chrzescijanstwo. Moze zbyt wielki? Czy mozna nie cierpiec, byc pogodnym, szczesliwym i sie zbawic? A moze inaczej: moze tacy byc powinnismy, wiedzac, ze czeka na nas swiat miłosci?
@kajak Ciekawe pytania.
pozdrawiam
tomek

kajak pisze...

@Tomek: przynajmniej z linkiem się udało. A Twoje pytania, to dopiero! Zwłaszcza w kontekście linku podanego przez Alfamę. I jednak powiedziałbym: nie wiemy, ale wierzymy.

Tomek pisze...

Happy Birthday Jesus!
http://www.godtube.com/watch/?v=FE1M01NU

http://www.godtube.com/watch/?v=FE2FMMNU

http://www.godtube.com/watch/?v=F9M1FFNU

http://www.godtube.com/watch/?v=F19FFMNU

Małe kroki:
http://www.godtube.com/watch/?v=FB921CNU

Swieta Z Jesusem
http://www.godtube.com/watch/?v=FE0FBMNU

pozdrawiam
tomek

Tomek pisze...

@Kajak: Rozróżnić trzeba 2 rzeczy: miłość do Boga, a co za tym idzie zgodę, pogodzenie sie np. z cierpieniem, a zwyczajny fatalizm lub wyznawanie poglądu, ze wszystko zalezy tylko od Boga, wiec siadam na stolku i czekam. Bedą w Izraelu, widzialem taki "odłam Judaizmu". Bardzo pobozni Zydzi wysiaduja pzred Jafa gate, chodza w zniszczonych ubraniach, nie gromadza majatku, bo Mesjasz przyjdzie jutro. Doslownie jutro!
Kazdy z nas jest odpowiedzialny za swoje zycie, tzn jest wolny, wie, co to dobro, a co zlo i najwazniejsze: wie, co to miołść.
(chyba jeszcze mieszcze sie w polskim katolicyzmie?) :)
pozdrawiam
tomek

Sanare pisze...

dziękuję za wpis :)
mała uwaga: cytat św. Ignacego pochodzi z "Listu do Rzymian", przyszłego męczennika pragnęła uwolnić wspólnota rzymska, do której się zwraca, a nie "jego" wspólnota, czyli antiocheńska :P

Anonimowy pisze...

"Jego perspektywa sięga jednak krok dalej. Skąd wiemy, czy to co teraz traktujemy za porażkę, nie okaże się kiedyś najcenniejszą rzeczą, która nas w życiu spotkała?" - Wszystko pięknie gdy ta porażka przyjdzie "z zewnątrz", odniesiemy ją mimo naszych starań. Co jednak w sytuacji, gdy to my sami jesteśmy za tę porażkę odpowiedzialni?
// Templer

Aleks pisze...

Steve Jobs opowiada trzy historie ze swojego życia: http://www.youtube.com/watch?v=gO6cFMRqXqU&feature=related

Z polskimi napisami tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=ogKQjHOVyzA

Kasia Sz. pisze...

Ojcze - w świątecznej "Wyborczej" tej z soboty i niedzieli jest artykuł z cyklu/?/ "Kościół na ulicy", który może Cię zainteresować. Napisał go Adam Czerwiński. Tytuł: "Bronx, ziemia wybrana". Tekst jest o Łodzi, ulicach Kilińskiego, Poznańskiej, Grabowej zwanych łódzkim Bronksem i działającym tam duszpastersko k. Michale Misiaku. Nie mogę podać Ci linku, bo wydaje mi się, że tekst nie jest wrzucony w internet. W każdym bądź razie ja nie mogę go w necie znaleźć. Mam w wersji drukowanej. No to tyle. A z tymi sukcesami to jest super jak człowiek może w życiu robić to co kocha. Wtedy przeboleje drogie ciuchy, wczasy itp. Jego spełnienie się będzie największą ozdobą. Wczoraj w nocy oglądałam film o Urszuli Dudziak. Babka mówiła, że jej pasja śpiewania niesamowicie ją regeneruje. Bardzo fajnie śpiewa też jej córka Kasia Urbaniak, ale nie udało mi się znaleźć jakiegokolwiek teledysku. Śpiewała tylko na dokumencie o swojej mamie.

o. Krzysztof pisze...

Kasiu Sz: x. Michała znam i cenię. To Boży ksiądz, ostatnio mi pomógł w organizacji świątecznych paczek dla łódzkich dzieci. Cieszę się, że artykuł ukazał się właśnie w "Wyborczej".

Mati pisze...

@Kasia Sz. A w Dzienniku Łódzkim jest kawałek "Nawróceni złoczyńcy" m.in. o panu, który zabił przyjaciela, a teraz dziękuje Bogu, że dostał wyrok. Trochę patetyczne, ale na święta ujdzie ;). No i jest w sieci: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/487055,nawroceni-zloczyncy-bylem-bandyta-zostalem-ksiedzem,id,t.html //A tak a propos śpiewu, to mnie akurat bardzo ujęło, że dominikanie fałszują. Wolę to niż iść do kościoła i czuć się tam jak na premierze filmu "Farinelli ostatni kastrat" ;).

Jolaśka pisze...

Przepraszam, że to piszę może nie powinnam... Właśnie przegrywam, przegrywam walkę o życie mojego męża. Jak żyć z taką przegraną ???

Slash pisze...

Znasz film "Fireproof"?

Alfama pisze...

@Jolaśka jak żyć nikt absolutnie nikt Ci nie powie, mi pomaga modlitwa, @Nulka prosiła księży o błogosławieństwo, ja o rozmowę a banał,że czas leczy rany jest na szczęście lub niestety prawdziwy. Jeśli mąż odchodzi pogodzony z Panem Bogiem, ze sobą, Tobą to walka nie jest przegrana. Trzymaj się, dasz radę bohaterka pewnej powieści mówiła "jutro też jest dzień". Z Panem Bogiem

Spokojna... pisze...

Jolaśka, pamiętaj, że Bóg nie chce dla Nas zła. Daje Nam pewne doświadczenia nie po to, aby nas zniszczyć, chociaż czasem wydaję Nam się, że nie poradzimy sobie z problemami. Często pojawia się zniechęcenie, zwątpienie, gniew, patrzenie na to, że innym się powodzi, a my mamy jakoś pod górkę. Takie momenty są i nie uciekniemy od nich. Człowiek nie musi zawsze chodzić z uśmiechem na twarzy, nie musi nic udawać. Są momenty kiedy jest cholernie ciężko. Najważniejsze, żebyś wiedziała, że Bóg takich momentów nie opuszcza, On cały czas jest i wspiera. :-)))))

anonimowa pisze...

Żyć, Jolaśko, cokolwiek to dla Was teraz oznacza.
On jest i wspiera, pisze Spokojna.
I daje siłę, cokolwiek dopuszcza.
+.

nul(ka) pisze...

@Jolaśka
Jest i wspiera. Oby dał siłę.
+

Jolaśka pisze...

Jeszcze wciąż walczę a modlitwa, która do tej pory pomagała i wyciszała nie przychodzi.... Jedyne co jeszcze trzyma w pionie to karteczka z cytatem :
(Rz 8,26-27)
Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.
Ale czy łzy i taka karteczka to jeszcze modlitwa ???

Jolaśka pisze...

Dziękuję za każde światełko, które tu jest każdy wpis i każdy komentarz są jak iskierki tlącej się nadziei :-) To pomaga

szklanka pisze...

Oczywiście, że to modlitwa :)
Wytrwania w nadziei i zaufania, że w każdym momencie pełni się wola Boża, z modlitwą

cicicada pisze...

nie komentowalam, ale rowniez wspieram modlitwa

kajak pisze...

I ja, Jolaśko.

Dorota (DR) pisze...

Jolasiu, cały czas myślę o tym co napisałaś, pamiętam o Tobie w modlitwie, chociaż chciałabym pomóc jakoś bardziej. Pozdrawiam Cię gorąco i życzę Ci dużo ufności, choć wiem jak bardzo to jest trudne.

MMM pisze...

Trzymaj się Joluasiu! Zapewniam o modlitwie!

Prześlij komentarz