niedziela, 10 czerwca 2012

O tym, co uratowało Tyrmanda

Jest niedziela. Idziemy do kościoła.












Tajemniczy tyrmandowski bohater samotnie walczący z kryminalnym półświatkiem Warszawy lat 50-tych. Ma świetliste oczy, nieprzeniknioną twarz i serce przepełnione poczuciem sprawiedliwości.

To pewnie zadanie dla badaczy życiorysu Leopolda Trymanda, ale trudno nie oprzeć się przekonaniu, że owy "Zły" to rodzaj alter ego pisarza. Wyrzucono go z „Przekroju” za ostrą krytykę radzieckich sędziów (nadzorujących turniej bokserski), potem trafił do „Tygodnika Powszechnego”, ale ten szybko został zamknięty po odmowie wydrukowania nekrologu Stalina.

Tyrmand bronił się humorem i dystansem do czasów, w jakich żył, ciągle jakoś odnajdywał się w ponurej rzeczywistości czasów powojennych. To myślę uratowało go przed zgorzknieniem i załamaniem.

Któregoś dnia Jerzy Lisowski spotkał Tyrmanda bardzo opalonego, powiedział mu więc, że wygląda jak Murzyn. Usłyszał na to taką odpowiedź: „Tak! Teraz jestem wymarzoną ofiarą dla Ku-Klux-Klanu. Murzyn, Żyd i katolik”.


Znakomity dialog dwóch bohaterów kryminalnej powieści "Zły".

- Człowiek się starzeje, różne myśli chodzą mu po głowie. Ty się na tym znasz, no nie?
- Każdy z nas zna się na różnych myślach, a ci których mocno kopano w tyłek, znają się lepiej.





***
Jeden z moich ulubionych kawałków z płyty Parias. Twardy, mądry i bezkompromisowy rap. Dla wrażliwych uszu nie polecam.

Czas gdy z nienawiścią chodziłem pod rękę,
Oprócz mnie samego nikt nie wierzył we mnie,
Lałem w pysk jak "Zły" Tyrmanda...
(...)
Mam drzazgi w duszy, biorę to na klatę,
Wyciągam rękę na zgodę, zgodę ze światem.




13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Protestuję. Przeciwko nieustannego wybielaniu ciemności.
A co. Od tego jest pokład żeby był bunt.

Anonimowy pisze...

nieustannemu.

o. Krzysztof pisze...

Od zaciemniania są inni, ja wolę płynąć na innym statku. Pozdrawiam niedzielnie.

Zuza pisze...

Faktem jest, że ktoś, kto mocno dostał od życia po tyłku, wie o nim trochę więcej niż ten, kogo całe życie głaskano po głowie. I nie chodzi o to, że być doświadczonym, tzn. zostać zdeptanym, upokorzonym, poniżonym, zbesztanym... Po prostu każdy cios zmusza nas do wypracowania mechanizmów obronnych, reakcji, które uchronią nas przed kolejnym uderzeniem. Potrafimy przez to uruchamiać w sobie takie pokłady zasobów, o które byśmy się nawet często nie podejrzewali. I nie chodzi o to, że z każdego zła musi wyjść dobro, bo nie zawsze wychodzi. Myślę, że po prostu człowiek pełniej wówczas dotyka dobrego, które go spotka, jeśli w ogóle spotka. Potrafi bardziej docenić jasność, gdy częściej doświadcza ciemności, spokój, gdy wokół szaleją burze, śmiech, gdy w uszach ciągle brzmi czyjś płacz. To nie oznacza również, że wartościując, jest lepszy od tego, któremu życie usłało posłanie z róż. Ma po prostu więcej wiedzy na temat życia, może więcej powiedzieć. Jak w codzienności - mamy ludzi bardziej i mniej wykształconych, z większą i mniejszą wiedzą merytoryczną. Ale nie mogę powiedzieć czy ktoś jest lepszy czy gorszy. Można być świetnie wykształconym człowiek z deficytem emocjonalnym, albo posiadać niewielką wiedzę i być chodzącym opatrunkiem dla zbolałych dusz.

Nie ma reguły. Tak jak i na wyciąganie dobra ze zła, na wybielanie ciemności. Czasem się da, a czasem kiepska farba lub zbyt mocno zaciemnione podłoże nie pozwala dobrze pokryć powierzchni. Kto bawił się w malowanie ścian, ten wie - można i 5-krotnie nakładać farbę, a i tak plamy z poprzedniego malowania będą wyłazić. Jeśli odpowiednio nie przygotujemy gruntu, to nowa bielutka farba na nic się zda. Trzeba ścianę zmyć, zeskrobać starą farbę, wyczyścić, zagruntować i dopiero można malować. Inaczej wybielanie nie ma sensu.

Serdeczności Ojcu i blogowiczom!

Karolina pisze...

Parias jest mega, a ostatnio odkryłam album czysta brudna prawda Sokoła i Marysi Starosty. Mocny album mocne słowa...
np to
http://www.youtube.com/watch?v=6K_AOUAEh-M&feature=BFa&list=SP55AEBDEF305C009A

a w sieci jest cały album na youtubie. Polecam

Anonimowy pisze...

@ o.K.P
Nic tak nie zaskakuje jak dobroć.
Dziękuję.

Nika pisze...

To jest świetne spostrzeżenie- "Nic tak nie zaskakuje jak dobroć"!
Pozdrawiam wszystkich!

Anonimowy pisze...

Dystans i humor uratowały Tyrmanda. Oraz władza ludowa, która w końcu dała mu paszport. W 1965, nie w 1968 jak tylu innym. Bo na te trzy lata kolorowe skarpetki mogły mu nie wystarczyć.

Czytający od dawna pisze...

Tak czy inaczej, świetnym pisarzem był.

Anonimowy pisze...

Oraz zachwyca nawet kiedy nie zachwyca.

o. Krzysztof pisze...

E tam zachwyca...

Anonimowy pisze...

Etam zachwyca(przyanjmniej mnie) :D http://www.etamcru.com/etam/baloon

w innej czasoprzestrzeni pisze...

Bardzo dobry track Parias na propsie i widzę że ojciec słucha rapu to bardzo dobry przykład dla ludzi którzy myślą ze rap to tylko przekleństwa

Prześlij komentarz