sobota, 13 października 2012

Nie ma postępu bez upokorzeń

Postęp w duchowym życiu zawsze pochodzi od upokorzenia, od wszystkiego, co każe nam doświadczyć całkowitej nędzy i nicości. 


Była kiedyś kampania reklamowa, w której pojawiały się rzeczy, jakie można kupić za pieniądze, a obok te bezcenne: ulotne chwile, niepowtarzalne doświadczenia życiowe, jak pierwszy uśmiech dziecka, radość ze spotkania z dawno nie widzianym przyjacielem, zdobycie upragnionego szczytu. W kolejnym reklamowym spocie bohaterka spotu tworzyła listę swoich priorytetów, które mają być punktem oparcia w chaotycznym, stresującym świecie. Notuje sobie prościutkie, ale fundamentalne  dla niej ważne sprawy: wybaczyć mężowi chrapanie, przestać kończyć za ludzi rozpoczęte przez nich zdania...

Szczęście nigdy nie powinno być celem samym w sobie, gdyż stanie się czymś ulotnym i niechwytnym. Szczęście przydarza przy okazji i to najczęściej przy okazji tego, co robimy dla innych. Gdy człowiek przestaje myśleć wyłącznie o sobie zupełnie niespodziewanie może odkryć poczucie sensu i pokój serca. Ale zawsze będzie to efekt tego co zrobił wcześniej.

Kiedy wdowa z Sarepty była już zrozpaczona z powodu braku jedzenia i razem z synem szykowali się na śmierć nagle pojawił się Eliasz, który na dodatek widząc dramatyczne położenie kobiety, zamiast pomóc bezczelnie prosi o poczęstowanie go resztkami jedzenia.

Kobieta ryzykuje, przestaje myśleć o sobie i... częstuje Eliasza. I wówczas otrzymuje dzbanek z niekończącą się mąką i baryłką oliwy.

Postęp w duchowym życiu zawsze pochodzi od Krzyża i upokorzenia, od wszystkiego, co każe nam doświadczyć całkowitej nędzy i nicości. Dzięki temu możemy oderwać umysł od nas samych i doświadczyć Bożej pomocy.


9 komentarzy:

Ósemka pisze...

O poranku przepis na dobre życie. Uścisk serdeczny za ten tekst, za w jednym odpowiedzi na pytania z ostatnich dni.
Co robić kiedy jest tak nijak albo źle. Zrobić coś dla innych.
Wystawić własny punkt ciężkości poza siebie, od razu robi się lżej. Zrób dla innych to, czego pragniesz dla siebie. Chcesz być kochany? pokochaj.

Stomatolog pisze...

Elijah -tłum. "Moim Bogiem jest Jahwe"

nikt pisze...

Przeczytane w necie. A propos Eliasza i karmelitów: "Zjadł i wypił, i znowu się położył. Taki charyzmat." ;)

Marysia pisze...

Hmmm... Pan Bóg ma specjalny plan dla każdego z nas. Zawsze powtarzałam to zdanie jak regułkę, którą trzeba pamiętać. Teraz, po kilku latach, od pierwszego spotkania z nią, zaczynam ją rozważać i zauważać, że nie jest suchym faktem, ale czymś więcej, czymś co oznacza pełnię życia. Tym, co przeczytałam tu wyżej, Pan Bóg pokazuje mi ten swój plan. Od dłuższego czasu siedzę w gruzach mojego życia, które się powoli rozsypuje, a tu dowiaduję się, że upokorzenie i nędza oznacza krok ku postępowi w życiu duchowym. To daje nadzieję... :)

Anonimowy pisze...

piękne i to jest wyzwanie :) @Marysia napisała o gruzach, ja też ostatnio tak się czułam. Największym darem, o który obecnie proszę to dar przebaczenia, żeby może nie zrozumiec, bo tego nie umiem (pokrętnej logiki nie ogarniam), a wybaczyć i nie mieć żalu do nikogo, a to trudne, zwłaszcza, że przy okazji nabruździło się w swoim życiu. To automatycznie powoduje, że człowiek dystansuje się do ludzi, a to nie jest sprawiedliwe, bo jeden człowiek nie decyduje o całości populacji, niemniej potrzeba czasu, żeby ponownie zaufać i pewnie dużo modlitwy. Jak napisał ksiądz Twardowski
"kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno,
odetchnij popatrz spadają z obłoków
małe-wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś
gdy mówisz że kochasz"

Anonimowy pisze...

Kiedyś może też inaczej wyobrażałam sobie swoje dorosłe życie ale niestety nie ułożyło się tak jak chciałam nie mam męża ani dzieci chociaż dzieci kocham wszystkie bardzo.Teraz to wszystko stało się mało istotne żyję tak jak żyję obok mam wiele wspaniałych osób widocznie Pan Bóg tak chciał i się z tym pogodziłam i nie zastanawiam się już co będzie jutro przecież to wszystko zależy od Boga jestem myślę wesołym człowiekiem który pogodził się z tym co ma i z tego się cieszę będąc coraz bliżej Pana Boga i jemu ufam bezgranicznie:)

Anonimowy pisze...

Ale trzeba wierzyć i sięgać po to, o czym marzymy, nie można natomiast robić tego idąc po trupach, tyle. "świat to miliony możliwości", na dzieci nie zawsze jest czas, ale na męża i owszem :)))) grunt to nie gorzknieć, bo chrześcijaninowi nie uchodzi :))))

Anonimowy pisze...

No zgodzę się że na męża zawsze jest czas:) no z dziećmi to bym się może już bała w średnim wieku to już trochę za późno ,ale wcale nie gorzknieję z tego powodu:) często się uśmiecham :))) myślę że czuje się z tym dobrze co mam jakich ludzi spotykam że jestem zdrowa ,mam pracę a marzenia to chyba każdy z nas ma ja też a czy się spełnią czy nie czas pokaże.Uśmiechnięta :)w średnim lekko wieku:)

AS pisze...

Słowo UPOKORZENIE ma tę samą podstawę, co POKORA - pewnie nie bez kozery...

Prześlij komentarz