czwartek, 11 października 2012

O teście ciążowym

Historia zasłyszana - przyznam, że tak mi się spodobała, że postanowiłem podzielić się nią z Wami.








Opowieść, jak zarzeka się autorka, jest prawdziwa. Posłuchajcie.
Ponieważ bardzo źle się czułam, mój kochany mąż postanowił iść do apteki i kupić coś na moje dolegliwości. Podszedł do okienka i na uprzejme pytanie aptekarki: "W czym mogę Panu pomóc?" powiedział: "Pani magister, moja żona ma mdłości i jest jej słabo. Czy mogłaby Pani mi coś polecić?" 
Pani magister ponoć uśmiechnęła się niewinnie po czym podała mu z półki... test ciążowy (!) Kolejka trzęsła się ze śmiechu, a mój mąż niespeszony dodał tylko: "Jeśli to pomoże, to ma pani u mnie kwiaty".

W tym miejscu należy nadmienić, że pomogło :)

7 komentarzy:

nashim pisze...

super! to teraz już wiem o co powinnam poprosić w sklepie skoro pomaga....

Moje scrapkowanie pisze...

fantastycznie:)wzbudziła ta opowieść mój uśmiech:)

Transpoting pisze...

Na uniwersytecie opolskim był profesor, który nie miał dłoni i posługiwał się protezą. Pierwszy wykład tradycyjnie zaczynał kuracją wstrząsową.
- Przywitajcie się, ja nie mam czasu.
I rzucał rękę z plastiku w tłum.

Anonimowy pisze...

:)))

sygnaturka pisze...

Świetna historia! :) A ta o profesorze... współczuję studentom o słabych nerwach :D

Anna K. pisze...

Fajna historia, zazdroszczę tym ludziom.

klaudia pisze...

38 i 73

Prześlij komentarz