sobota, 17 listopada 2012

Powołaniowe plakaty

Poniżej kilka plakatów powołaniowych, które znalazłem w ostatnich dniach. Mówienie o powołaniu to ciągłe balansowanie na rozciągniętej linie pomiędzy poważnymi treściami, a lekką formą. Jak nie utracić tego co najważniejsze?








Kapłaństwo to jedyny sakrament, który nie jest naszą własnością. To jednak coś więcej niż "fajna" zabawa i realizacja siebie w życiu. Jeśli o mnie chodzi częściej jako ksiądz zamiast euforii i permanentnego uśmiechu odczuwam bezradność wobec ludzkiej biedy i czyjegoś cierpienia, a także siebie samego.

Jezusowie nie udało się ludzkie życie. Nie został królem, nie wyzwolił Izraela spod okupacji, nie przekonał do swojej nauki ówczesnych religijnych elit. Niemal wszyscy wybrani przez Niego apostołowie zostali męczennikami.

Ale to właśnie z tych co przegrali, Bóg uczynił fundament kościoła.. Gdyby jednak chcieć zrobić o tym plakat, do seminarium zgłosiliby się szaleńcy.

Ewangelia jest wbrew logice tego świata, tu przegrać (nawet po ludzku patrząc - swoje życie) oznacza wygrać. Apostołowie mieli rację: "Kto tego może słuchać?"


***
Wyjeżdżam do Jarosławia na renowację misji parafialnych, później kolejne serie rekolekcji w Szczecinie, Wrocławiu i Rzeszowie. Proszę o modlitewną pamięć.


Powołaniowe plakaty











52 komentarze:

emma pisze...

a kiedy będzie Ojciec we Wrocławiu? jakie to będą rekolekcje? gdzie?

szpieg z krainy deszczowców pisze...

Śmieszne są te plakaty :) mnie nie przyciągnęłyby(zresztą szpiegów nie przyjmują;)
ale może kogoś przyciągną...bardzo młodego.

Dobra, mogę pamiętać(jak nie zapomnę;)

Madzialena pisze...

Pamięć w modlitwie będzie :)

Kasia Sz. pisze...

Plakaty takie sobie. Ja na przykład mam fotkę sprzed kilku lat z Tomem Cruisem. Miałam taką okazję, jakie jeszcze inne osoby. Byłam trochę speszona, ale mieć takie zdjęcie to jest COOOOŚ !!!

awokado pisze...

Jak? Ano, jak widać. Stosując stylizację na Hogwart albo szkołę magów na Roke. Pokazując, że kto gra w tej orkiestrze może się nauczyć liczyć do dziesięciu albo nawet stojąc leżeć w pozycji Dyzia Marzyciela. Nie moje pokolenie, nie moja płeć, nie moja stylistyka. Oby tylko na większą chwałę Bożą, a ludziom na pożytek.

Paulina pisze...

Drugi od góry fajny :-).
W Kielcach dużym sukcesem okazały się akcje zostań klerykiem na 2-3 dni i pokazanie od wewnątrz seminaryjnego życia.

Anonimowy pisze...

Ten drugi powinien mieć napis: będę księdzem jak mój ojciec.

Gosia pisze...

Jeśli powołuje Bóg, jak wierzymy - to naprawdę jaki jest sens takich reklam?

nashim pisze...

plakat powołaniowy, to jakaś wielka pomyłka!!! szczerze wątpię w jakość powołania, wzbudzonego za pomocą "marketingowego chwytu".

nashim pisze...

cd. to chyba jakiś brak wiary, że Pan Bóg poradzi sobie bez reklamy

Anonimowy pisze...

Ten jezuita też niezły, który się czai na dachu jakby podsłuchiwał albo zdjęcia robił z ukrycia.

nie zastanawiam się co pisze...

skoro przegrać znaczy wygrać to po co chcieć wygrywać? przecież wygrywać jest ciężej niż przegrać. bo żeby wygrać trzeba się starać a żeby przegrać to można nic nie robić.

no chyba że mamy robić co możemy ale jeśli nie wygramy po ludzku to wygramy i tak, ale po Bożemu.. a jak wygramy po ludzku to tylko na plus.

Bojka pisze...

@ o.K.P.
Do zobaczenia i usłyszenia jutro u Panny Marii.
Będę na 9.30 :-))
Pamiętam o modlitwie.

@Basiek
A ty na którą godzinę się wybierasz? :-)

Zuza pisze...

Przy czwartym plakacie skojarzyło mi się, że wstęp wolny na plac budowy, ale tylko w kakakasku:)

Plakat powołaniowy to fajna sprawa. Zwłaszcza, że większość z nich nawołuje raczej do modlitwy o powołania i "sprawdzenie" czym jest seminarium podczas rekolekcji powołaniowych, które do niczego nie zobowiązują. A dobrze, że seminaria wychodzą z cienia w ten sposób, robią to tak samo jak inne uczelnie wyższe. Bo każde seminarium uczelnią wyższą jest - kończący ją ksiądz neoprezbiter jest mgr teologii. Tak do każdego innego zawodu, by wykonywać go z pasją, rzetelnością i oddaniem, trzeba mieć powołanie. A dzięki takim zabiegom można pokazać, że nie jest fałszem "z ludu powołany, do ludu posłany", że seminarium to nie jest jakiś kosmos, a panowie w czarnych strojach to nie kosmici - mają swoje pasje, zainteresowania, pochodzą z różnych środowisk, kultur, tak jak i inni studenci. Tylko charakter studiów trochę inny jest. Chociaż na dobrą sprawę chłopaki mają lepiej - nawet zajęcia mają w akademiku, nie muszą się włóczyć po mieście:)

Pewnie, że Pan Bóg poradzi sobie bez reklamy, ale lubi, kiedy może na nas liczyć ;)

Zuza pisze...

A ostatni plakat to ewidentne nawiązanie do.....BATMANA!!!! A jak się mówi popularnie na księży??? :) Mnie się podoba pomysłowość twórców, byleby zachować do tego zdrowy dystans. Jezuici na pewno go mają :)

Akcje powołaniowe mają swój sens, bo te plakaty to tylko część całego planu, który seminaria misternie realizują. Wspomniane już kieleckie seminarium organizuje niedziele powołaniowe - klerycy jeżdżą po parafiach i dzielą się swoim doświadczeniem, dają podczas Mszy św. świadectwo. Wiele osób być może i czuje coś tam w sercu, ale czasem nie wie co z tym zrobić, gdzie pójść, kogo się poradzić. Nie zawsze miejscowy proboszcz jest na tyle otwarty, by przyjąć potencjalnego kandydata i udzielić ojcowskiej rady. Niestety.... A spotkania powołaniowe w seminariach, czy ta akcja zostania klerykiem na 2-3 daje możliwość również rozeznania swojego powołania.

Znani mi księża długo rozeznawali swoje powołanie, zanim wstąpili do seminarium. Gdyby wtedy mieli takie możliwości jak dziś, być może cały proces byłby szybszy, a przez to mniej bolesny dla innych. Bo jeden zostawił dziewczynę, z którą był zaręczony, inny wstępował dwukrotnie, jeszcze inny przerwał zaawansowane studia, kolejny studia skończył, zaczął pracować i dopiero wstąpił do seminarium. Dziś są bożymi kapłanami, którzy są pewni swojego miejsca. Ale znam i takich, którzy z seminarium rezygnowali po 2-3 latach. Gdyby mieli możliwość weryfikacji swoich oczekiwań, może w ogóle by się nie zdecydowali. To są zawsze ogromnie trudne wybory, nie tylko dla samych zainteresowanych, ale także dla bliskich i otoczenia. Ciągle jeszcze seminarium jest owiane taką dziwną mgłą stereotypowego podejścia, a plakaty właśnie pokazują, że to miejsce jak każde inne. W Radomiu jest Wydział Teologiczny, na którym klerycy radomskiego seminarium studiują razem ze świeckimi (w tym z dziewczynami), razem mają zajęcia, zdają egzaminy. Tylko przedmioty "zawodowe" mają osobno, jak liturgika.

@nie zastanawiam się co pisze: piszesz o tym, co ostatnio przewija się na blogu - po co się starać, skoro można się nie starać, a i tak być wygranym? Ale fajne rozumowanie, podoba mi się. I nie mogę się nie zgodzić:) A wniosek z tego dla mnie taki, że powinniśmy się starać tak czy inaczej.

awokado pisze...

Mnie się bardziej kosmiczni wydają w kaskach i strojach a la Batman.
Ksiądz to ksiądz i nie musi ani być świetnym kumplem, ani równym gościem, ani grać na trąbce, ani jeździć na deskorolce. Benedykt XVI powiedział mniej więcej jakoś tak: ludzie nie oczekują od księdza, żeby był ekspertem od budownictwa i ekonomii, ksiądz powinien być ekspertem od życia duchowego.
Co poradzę, nie przekonują mnie te plakaty (jak już pisałam, na szczęście nie muszą), nawet jeśli wymyślił je jakiś magister plakatologii.

Anonimowy pisze...

A ja dodaję: tego, że księża to ludzie ludziom raczej nie trzeba tłumaczyć, prędzej księżom. Chociaż nie tym, którzy uważają, że księżostwo to zawód jak każdy inny. Seminarium to miejsce jak każde inne? @Zuza, masz na myśli supermarket, multipleks, festiwal Openera czy uniwersytet medyczny?

O. pisze...

Z tym ostatnim plakatem, to od razu kojarzy mi się komiks Ojca współbrata: http://www.przystan.krakow.dominikanie.pl/assets/images/200_6.jpg I też tak sobie myślę, że jak Pan Bóg zechce kogoś powołać, to zrobi to i tak, a takie plakatowe obietnice fajnego życia mogą niepotrzebnie zwiększać liczbę rozczarowanych, którzy postanowili spróbować. Chociaż z drugiej strony "zwykłym ludziom" pokazują, że ksiądz też człowiek.

A Wrocław czeka, już od dawna
+

Anonimowy pisze...

Nawiązanie do Batmana. Ewidentne. Hostia. Chrystogram. A ten jezuita czający się na dachu jak (przepraszam Szpiega z Krainy Deszczowców)tajemniczy Don Pedro to zapewne nawiązanie do kontrowersyjnych epizodów z przeszłości zakonu jezuitów. Które są już przeszłością. Co tam paruzja, to dopiero na VI roku. Ważne, że powrócił Batman.

Zuza pisze...

@Anonimowy z 18:22 : Studia w seminarium to studia jak każde inne, i jak każde studia mają po prostu swoją specyfikę - przedmioty, zadania, praktyki. Lekarzowi po 6 latach dają prawo leczenia innych, lekarz składa przysięgę Hipokratesa, dostaje dyplom. Studia w seminarium kończą się tym, że ksiądz dostaje prawo spowiadania i odprawiania Mszy św. (bo inne posługi może wykonywać już wcześniej), zostając wyświęconym i też dostaje dyplom. Tylko, że jak niedoszły lekarz dochodzi do wniosku, że te studia to nie dla niego, to jakoś tak przechodzi to bez echa. A jak niedoszły kapłan rezygnuje, to jakoś tak bez echa się to nie obejdzie, zwłaszcza w małych miejscowościach, w małych parafiach. Jakoś tak zostaje "ten, co to odszedł z seminarium".

Do czego zmierzam: że takie akcje, jak wyżej Ojciec zauważył, pokazują, że ksiądz to też człowiek. I na swojej drodze, którą kroczy niczym nie różni się od innych "śmiertelników". Wiele osób uważa, że gdy młody człowiek pójdzie do seminarium, a już jak przywdzieje sutannę, to mu wiele rzeczy nie wypada. Wymaga się by był poważny, roztropny, rozmodlony, zrezygnował z zainteresowań, pasji. A to przecież nie o to chodzi. Czy wymaga się tego od lekarzy, prawników? Kuba Sienkiewicz jest kapitalnym muzykiem, realizując się jednocześnie jako znakomity neurolog. Mój znajomy ksiądz jest malarzem, urządza wernisaże swoich prac. Normalny człowiek, żyjący normalnie. Tylko, że lekarz idzie do pracy do szpitala, a on do kościoła. I chociaż mam świadomość fali "ale", które się posypią, to nie jest to efekt mojego buntu, a licznych debat z członkami "czarnego klanu", jak mówi o sobie mój znajomy:)

Urządza w swojej parafii Apele Młodych - z adoracją Najświętszego Sakramentu, koncertami, Liturgią Słowa, tańcami i agapą, bo jak sam mi wczoraj powiedział - "przyszło nam żyć w czasach, w których nawet Kościół potrzebuje dobrego PR".

Ma Ojciec rację, że jak Bóg chce kogoś powołać, to zrobi to po swojemu, ale czy rzeczywiście w tych plakatach chodzi tylko o powołanie? Bo mnie się wydaje, że one mają zupełnie inny wymiar...

Anonimowy pisze...

@Zuza z 0:32. Pełna zgoda, niektóre z tych plakatów mają zupełnie inny wymiar. I nawet Kościół potrzebuje dobrego PR.
Mimo wszystko jednak najbardziej potrzebuje dobrych księży. Ci z kolei, napisał O.K. P., potrzebują "odrobiny zrozumienia" ze strony wiernych. Oczywiście, nie tylko dobrzy. Więc odrobina. Dla niewyspania, słabości, małości, rutyniarstwa. Odrobina, nie więcej niż ziarnko gorczycy.
"Biegłość w rzemiośle" i pasje - taki neurolog to marzenie. Ale na jego gabinecie wolę nie widzieć przegadanej wywieszki "Umiłowane Pacjentki i Pacjenci! Dzisiaj przyjmuję tylko padaczki, bo mam wernisaż, zresztą jak były demielinizacyjne to akurat ćwiczyłem akordy i przeżywałem okres fascynacji prozą Tomasza Manna". Kuba Sienkiewicz jest wyjątkiem i nie każdy mu dorówna, dobrze w porę zdać sobie z tego sprawę. A ten PR musi być naprawdę dobry. Jak wszystko. Co nie oznacza, że jest, niestety.

Anonimowy pisze...

Spin doktorów też KK potrzebuje?

Kulka pisze...

Podkarpacie Oszaleje !!!

basiek pisze...

@Bojka no ja byłam dziś na 14 u Panny Marii no i miałam okazję posłuchać O.Krzysztofa dziwne to ale fajne posłuchac tak na żywo a w tygodniu pozostaje wieczorna msza bo praca i trzeba jakoś to wszystko pogodzić.
@ Ojcze Krzysztofie ja równiż pozostaje w modlitwie za Ojca i za nas za dobre rekolekcje no i cieszę sie że Ojciec zawitał do Jarosławia:) Pozdrawiam wszystkich :)

Anonimowy pisze...

I kolejne pozdrowienia z J-w. Kazanko ok, jutro znów zaglądnę :)

Klaudia Pawlak pisze...

Ciekawy wpis.
Obiecuję modlitwę ;)

Powołaniowe plakaty wyglądają tragicznie..:D
Na pierwszym ci księża wyglądają trochę jak wariaci
na drugim..ktoś tu już napisał,że powinien być podpis do tego zdjęcia będę księdzem jak mój tata.. rozbawiło mnie to ;)
Trójka..beznadzieja
Czwarty plakat mi się podoba,bo znam tego kleryka ;)
No i sam pomysł ciekawy w stylu demotywatorów ;)
Piąte..znów beznadziejne.
5. Fajne,bo takie wpisujące się w realia codzienności;)
a szóste..Faktycznie,Ksiądz jak Batman :D

Anonimowy pisze...

Na księdza popularnie mówi się "czarny". A na Boga popularnie mówi się "Bozia".

basiek pisze...

Czytając niejednokrotnie wpisy na blogu zawierające ciekawe przemyślenia na temat wiary i oddania się bezgranicznie panu Bogu jak również słuchając nie raz kazań lub ciekawych rozważań w różnej formie u dominikanów, trochę czytając choć są tu osoby na pewno bardziej oczytane niż ja. A teraz słuchając rekolekcji głoszonych przez O. Krzysztofa to wszystko coraz bardziej zaczyna się układać w jeszcze większą całość i od dłuższego już czasu utwierdza mnie jeszcze bardziej w przekonaniu jak już to niejednokrotnie słyszałam że nasza wiara rodzi się ze słuchania i rozwija w nas coraz większą chęć poznawania Pana Boga tylko jeszcze trzeba tego chcieć. Ostatnio w nieco fantastyczny sposób trafiła do mnie bardzo fajna i ciekawa książka Ojca Michała Adamskiego „Miłość która się spóźnia” polecam bo sama przeczytałam ją w jeden wieczór. Tak może odjechałam od tematu ale tak sobie pomyślałam że napiszę. Miłego dnia :)

szpieg z krainy deszczowców pisze...

Można znaleźć jeszcze "lepsze" plakaty powołaniowe. Aż bierze zdziwienie, skąd takie pomysły.
Pierwsze(sorry znów przekręce) Jedna pasja(Bóg), wiele dróg. Cóż, może i odpycha, ale czasem i to co odpycha na początku, później może przyciągnąć.
Ten starszy kanonik z laską, gdyby nie przyjazny wyraz twarzy, to możnaby pomyśleć zdzielić chyba chcę... czy co!?
Jezuita na dachu... co on tam robi? medytuje? don szpieg?(spoko,się nie obrażam. Niejednemu psu burek;p), zresztą ja nie don)? Ewidentnie batman(tylko bez latania proszę;)
Modlitwy brakuje... Czy można ciekawie "pokazać" modlitwę, życie prawdziwe? Fascynację Bogiem (a nie jakimiś fujarkami, czy innymi gitarami, plecakami, piłkami...)? Może to już "niemodne"? może zbyt poważne? A może mało już takich fascynatów, poszukiwaczy, Boga żywego...

Sanare pisze...

Mi również nie bardzo podobają się te plakaty (podobnie jak ten dominikański z Hiszpanii - z modelami w habitach i z najnowszymi gadżetami), choć zdaję sobie sprawę, że stworzenie dobrej powołaniowej grafiki nie jest łatwe. Jak wyżej - nie wymaga się od kapłana, by był specem od ekonomii, sztuki itp., tylko nauczycielem i naśladowcą Chrystusa. Dlatego podobają mi się plakaty 5 i 6 oraz 2 jako zabawna zachęta do modlitwy za księży. W tym plakacie z kanonikami nie mam pojęcia o co chodzi. Plakat jezuicki - kapłan wygląda tak, jakby podglądał z utęsknieniem świeckich i sam chciał znaleźć się na Rynku :) Gdy widzę plakat "Kościół w budowie" to nasuwają mi się mimowolnie słowa BXVI: "Kościoła nie trzeba budować, trzeba nim żyć". A co do 1 plakatu - księży muzykujących i jeżdżących na wrotkach mam już dość; chciałbym wreszcie zobaczyć takich, którzy modlą się i nauczają. "Szukam nauczyciela i mistrza, niech przywróci mi wzrok, słuch i mowę" (T. Różewicz).

PS. Ale wszyscy księża na plus za ubranie sutanny :)

o. Krzysztof pisze...

Co tam plakaty, prawdziwy hit mam w zanadrzu :) Cierpliwości...

Anonimowy pisze...

Kanonicy może wiedzą, o co chodzi w ich własnym plakacie powołaniowym. Potencjalny seminarzysta - świeżo upieczony maturzysta "Fortepian Chopina" pamięta z niedawnych powtórzeń. Sprzęt podobny do trumny, ideał sięgnął bruku. No przecież O TO NIE MOŻE CHODZIĆ. Więc o co? Według sciaga.pl, "Niewola kraju odbiła się na losach sztuki skazanej na poniewierkę. Muzyka Chopina jest największym osiągnięciem ludzkości do czasów najdawniejszych. Dlatego Norwid imię Chopina stawia obok imion takich twórców jak Dawid, Fidiasz i Ajschylos. Norwid uważa, że sztuka wielkiego kompozytora osiągnęła doskonałość, ale ludzkość jeszcze do niej nie dorosła. Dlatego poeta mówi: „Ideał sięgnął bruku”.

Anonimowy pisze...

Mi się plakat jezuitów podoba

Anonimowy pisze...

Jarosław pozdrawia o. Krzycha. Święte słowa - moc Boża z nich płynie, dziękujemy!

Piotrek

Anonimowy pisze...

Czy gdyby taki plakat promował szkołę lub pracę,której szukacie to widok takich cudacznie zachowujących się ludzi przyciągnąłby Was czy odepchnął na zdrową odległość?
Zazwyczaj zakładam że księża są normalni.Wolałabym żeby byli.
Jedyne co jest pewne to to, że w seminarium będzie trudno, bardzo się mylę?
Chyba lepiej żeby szli tam ludzie którzy sobie z tego zdają sprawę.

Klaudia Pawlak pisze...

Ktoś tu pisał ,że Ojciec dobre kazania głosi
Ojcze! Może idąc w ślad O.Szustaka założy Ojciec własną stronę taką z kazaniami,wideo i wgl? ;))

Swoją drogą,kurcze,mamy XXI wiek,może by tak nagrywać wszystkie homilie i konferencje z klasztoru na Zielonej? i umieszczać na stronie klasztoru?
;)

Paoop pisze...

Zanim Ojciec się na to zdecyduje proszę o rozmowę ze mną;) Będę odradzał:)

Anonimowy pisze...

Gdyby tak wszystko nagrać... zewsząd... z Zielonej... ze Złotej... z Freta... z Kościuszki... ze Stolarskiej... z ulic Dominikańskich i z placów... homilie... konferencje... rozmowy podczas rekreacji... i kamerą... i na facebooka dać... na picasę... na twittera...

nashim pisze...

@Anonimowy 00:26
o matko!!! to byłby istny horror!

@Klaudia Pawlak
"sukcesu" o.A serdecznie nie życzymy o.K

Dominikanie Jarosław pisze...

jeśli chcecie posłuchań kazań rekolekcyjnych z naszej dominikańskiej bazyliki w Jarosławiu, które głosi od 18-21 listopada właśnie o. Krzysztof Pałys to zapraszamy na naszą stronę www.jaroslaw.dominikanie.pl

Dominikanie z Jarosławia

Kasia Sz. pisze...

Nagrania to droga na skróty. Oczywiście można je umieszczać od czasu do czasu i od czasu do czasu odsłuchać, ale to nie zastąpi wysiłku w pójściu do kościoła i odsłuchaniu rekolekcji co też ja zrobiłam np. w październiku. Ludzi u dominikanów było bardzo dużo, ale przychodziłam wcześniej i pokornie czekałam. Było warto, choć wolę mniejsze tłumy. Jesteście bardzo Boży. Bo nawet nikt nie zareagował, że nie mam zdjęcie z Tomem Cruisem a wszyscy analizowali plakaty i wychwalali Ojca Krzysztofa. Fotki z Cruisem rzecz jasna nie mam. To była prowokacja. Widzisz Ojcze chrześcijaństwo rulez a nie amerykańscy scjentologowie. Bye.

nikt pisze...

Ojcze, a kiedy Rzeszów?

Anonimowy pisze...

Wiem,ze nie na temat, wybaczcie, ale to jest bardzo ważna informacja, którą każdy powinien znać:

Koalicja rządząca przegłosowała 9 listopada 2012 r. w ustawę dopuszczającą obrót żywnością GMO w Polsce. Mimo tego, iż zdecydowana większość społeczeństwa uważa tę żywność za szkodliwą dla zdrowia. Mało tego ,ustawa nie narzuca obowiązku znakowania żywności GMO. Nie będziemy wiedzieć, czy kupowana żywność jest GMO, czy też nie. Wiele krajów Unii Europejskiej (m.in. Francja, Austria, Węgry, Włochy, Luksemburg, Grecja, Niemcy, Bułgaria oraz Szwajcaria )zabroniło, na podstawie odpowiedniego uzasadnienia, upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych. Jedno jest pewne, raz dopuszczona uprawa żywności GMO w Polsce, będzie nieodwracalna ze względu na skażenia transgeniczne pomiędzy roślinami GMO, a ekologicznymi. Nie da rady zakazać pszczołom zapylania między sąsiadującymi polami GMO i EKO, w efekcie rolnicy uprawiający żywność EKO, stracą certyfikaty i będą zmuszeni do upraw GMO. Co ciekawe ustawa - jakże ważna dla wszystkich Polaków -przeszła w sejmie, praktycznie bez specjalnego rozgłosu w mediach. Jeżeli zależy Ci na tym co jesz, Ty i Twoje dzieci - udostępnij tę informację dalej.

basiek pisze...

Wspaniałe rekolekcje podziękowania dla Ojca Krzysztofa nawet sąsiedzi Ojca podziwiają "no tak prosto i świetnie głosi te kazania" więc nie daruję sobie by nie posłuchać Ojca jak jest taka okazja od rana praca potem na rekolekcje i jest 19.30 wtedy można zjeść obiad z kolacją i też dobrze. Oczywiście pozdrowienia z Jarosławia dla wszystkich :)

Anonimowy pisze...

Ja tam bym zareagował,gdybyś @Kasiu Sz. to zdjęcie dołączyła do komentarza. A tak to pomyślałem, że nieraz tu ludzie różne rzeczy piszą z potrzeby serca, której nie rozumiem i nic mi do tego.
No i te plakaty do zaorania. Scjentologia też. Ale motywacja Znanej Komentatorki - a bo to wiadomo? Więc z tym lepiej ostrożnie.
A Ojca Krzysztofa nie wychwalać jak?
@Basiek - obiad z kolacją na rekolekcjach?
@nashim - też tak uważam.
@Anonimowy od GMO - może trzeba było tę akcję prowadzić przed 9 listopada, a nie myśleć, że nie trzeba skoro zdecydowana większość społeczeństwa itp.?

basiek pisze...

@anonimowy może źle się wyraziłam ale obiad z kolacją to już w domu i po rekolekcjach. Jak się pracuje i jak się chce pójść jeszcze do kościoła to tak się ma ale nie narzekam taki mój wybór i chęć.

Kasia Sz. pisze...

"Anonimowy" - dziękuję za określenie "Znana Komentatorka" :). Dobrze brzmi :)jak Penelope Cruz :))). A tak na serio to taka głupota wpadła mi do głowy i pomyślałam,że zrobię żart. Kiedyś na prima aprilis napisałam o kimś artykuł i ten ktoś myślał, że to jest autentyczny tekst kiedyś wydrukowany. Wiele osób wzięło tekst za autentyczny. Potem było trochę śmiechu. Nie mam fotki z Tomem Cruisem, ale chciałabym mieć jakąś fotkę kiedy na przykład gwiazda perliście się śmieje i ja przy niej teeeeeeż. I

Anonimowy pisze...

"Znana Komentatorka" Anonimowego 12:56... akurat mi się to skojarzyło z inną osobą niż Kasia Sz.

Kasia Sz. pisze...

"Anonimowy z 13:33" - Ponieważ znanych komentatorek jest wiele :))). Choć czasem kontekst zdania może wskazywać na konkretną osobę w konkretnym kontekście.

Anonimowy pisze...

No tak. Ale co (kogo!) anonimowy autor o 12:56 miał na myśli, on sam najlepiej wie, również o 00:46. Znana Komentatorka Kasia Sz. jest jedna.

Anonimowy pisze...

@Basieku, podobało mi się takie rozwiązanie. Chociaż rekolekcje ważniejsze niż obiad i niż kolacja.

Anonimowy pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=OcjK4UbBFtg
Znalazłam to przez przypadek ,to chyba najlepszy filmik powołaniowy ,jaki widziałam i ta muzyka zawsze wieczna .Ma ojciec gust muzyczny

Prześlij komentarz