niedziela, 17 lutego 2013

Nie karmić się świństwami

Kiedy Izraelczycy znaleźli się w niewoli w Babilonie, nie chcieli jeść pokarmów królewskich, unikali wieprzowiny, ponieważ dla nich to było mięso nieczyste.








Postawa izraelitów dużo mówi na temat postu: „Nie karmić się świństwami”.

Mało tego. Po dziesięciu dniach postu Daniel i przyjaciele wyglądali lepiej, okazując się dziesięciokrotnie lepsi niż wykładacze snów i wróżbici,

Dziesięć dni postu i dziesięciokrotny wzrost efektów!

Już dawno zauważono, że nadmiar przyjemności zniewala. Post zwraca człowiekowi wolność, otwierając na Boga.

***
Czy ktoś z Was mógłby podzielić się wielkopostnymi postanowieniami? Może będą one inspiracją dla innych? Najlepiej anonimowo, by nie karmić próżności.


46 komentarzy:

Anonimowy pisze...

postanowiłam nie karmić się głupotami i odstawiłam Facebooka, wiem, że to nie brzmi może zbyt poważnie, ale dla mnie osoby niemal uzależnionej to duże wyzwanie, poza tym obiecałam sobie panować nad językiem i nie robić przykrości innym zbyt pochopnym osądzaniem
pozdrawiam:)

niepostnik pisze...

Też ograniczam internet i widzę zmianę jakościową!

Anonimowy pisze...

nie będzie to żadna inspiracją, więc nie wiem,czy powinnam o tym napisać, bo pewnie wstyd by się przydał...ja nie mam żadnych wielkopostnych postanowień, moje życie jest w jakimś sensie wyrzeczeniem,tęsknotą, której nic nie jest w stanie zaspokoić, zmagam się na co dzień z cierpieniem fizycznym i duchowym, czasami trudno wiążę koniec z końcem,a Wielki Post to ciąg dalszy tego życia....jedynie staram się"modlić Drogą Krzyżową" jeżeli można tak powiedzieć

Anonimowy pisze...

Uraz mam na tle postanowień, postnych czy adwentowych. Nawet jak się udają to niewiele dają. Dlatego raczej nie podejmuję.
Może dlatego, że pamiętam jak się wykańczałam umartwianiem - zero słodyczy, zero muzyki.
I tak przez cały Post, z myślą - niech się to już skończy. A do Boga jak był szmat tak zostawał.
Bliższe mi jest stanowisko o.Pawła. Nie tyle postanowienia ile stałe, nieustanne nawracanie. Ciągle, nie przez wielki Post tylko dzień po dniu niezależnie od okresu liturgicznego wracanie do Boga. Żeby być blisko. Odpadam i wracam. Upadam, wstaję. Otrzepuję portki, idę. Odszarpnie mnie coś, wyszarpuję siebie i znowu jestem. Albo przynajmniej próbuję.
Nie tyle jakieś konkretne postanowienia ile próbowanie we wszystkim. Nieustanne pilnowanie serca. O.Gużyński kiedyś o tym mówił. Nie czas na naprawę kiedy jest kryzys. "Chcesz pokoju gotuj się do wojny". Nie czytać durnot, nie słuchać durnot. Nie mówić durnot. Nie oglądać świństw. Trzymać się blisko tego co Boże. Zawsze.

Anonimowy pisze...

i jeszcze jedna myśl, przez o.Pydę,bo wstyd mi się zrobiło. Praca nad sobą powinna być planowana,systematyczna i określona.

No to jako wielkopostne postanowienie: pomyśleć codziennie o pięciu rzeczach za które jest się wdzięcznym.
(Tal Ben Shahar i happiness 101 do znalezienia na You Tube jako źródło pomysłu, polecam)

I podziękować za nie Bogu.
Nic tak nie unieszkodliwia smutku i goryczy jak błogosławieństwo i wdzięczność. Wyszukane w myślach zwłaszcza jeśli okoliczności wybitnie nie sprzyjają.
Wiem, przydługo. Idę milczeć.

Anonimowy pisze...

Chce się "posłużyć" filmikiem o. Szustaka. Słowo "WSZYSTKO" genialnie oddaje to, czego powinnien dotykać ten Czas Oczekiwania: WSZYSTKIEGO:-))) Żyjmy w pełni, w komunii z BOGIEM, ludźmi, których spotykamy i z samym sobą. http://www.youtube.com/watch?v=Ey8l3RWXsWE

Anonimowy pisze...

W ramach jałmużny postanowiłam spotykać się z moimi dobrymi znajomymi,przynajmniej raz na tydzień, a nie tylko chodzić do pracy i z powrotem i narzekać, że nie mam czasu.

Anonimowy pisze...

rrrrrrrrrrrrrrrrrrrany robisz im z siebie prezent?
tak tylko pytam, bo to jest dla nich czy dla Ciebie?

Cepiel pisze...

Całkowita rezygnacja z fb

Anonimowy pisze...

różnie. i dla mnie i dla nich. chcę ofiarować swój czas i obecność, a zdecydowanie trudniej mi wyjść z domu niż w nim zostać.

Anonimowy pisze...

Tak się zastanawiam patrząc na Wasze wpisy o rezygnacji z fbooka, internetu, i powiem, że zbytnio nie rozumiem. Dla mnie internet to głównie źródło bardzo rozwijających i potrzebnych informacji, a fcbooka informacją o istotnych wydarzeniach w dziedzinach, które mnie interesują. Myślę, że trzeba rozróżnić tu to, czy jest się uzależnionym lub poświęca czas na "błahe" rzeczy marnując tylko czas. Bo czasem patrzać na znajomych widzę, żę działa tu mechanizm, który pokutuje od dawien dawn: Wielki Post: zero telewizji, zero komputera, zero słodyczy. Myślę, żę najważniejsze w tym wszystkim jest to, że to czego ma być "zero" ma nam pomóc w nawróceniu, a nie powiedzeniu sobie po tym Czasie Oczekiwania: UDAŁO MI SIĘ, UDAŁO, mam silną wolę!!! Ważne, aby w tym czasie jak najwięcej myśleć o NIM;-)))))

Anonimowy pisze...

Wielkopostne postanowienie w moim przypadku....to próba wprowadzenia pokoju i miłości w mojej rodzinie (rodzice + brat) Ja sama jestem mężatką od ponad 11 lat i do niedawna moi rodzice i brat byli mi zupełnie obojętni, przez całą młodość doświadczałam od nich wiele upokorzenia i bólu. Ale gdy o mnie upomniał się Pan Bóg i dał mi odczuć ogrom swojej miłości ( czego nigdy nie doświadczyłam od swoich ziemskich rodziców) to ja nie umiem być obojętna wobec nich. Staram się na ile mogę okazywać miłość tym, którzy nigdy mi jej nie okazali. Zabiegam o to by nawiązać kontakt z bratem ( mieszkamy w tej samej miejscowości a do tej pory przy dobrych wiatrach widywaliśmy się raz w roku), i modlę się bardzo o to by mój Ojciec zdążył się pojednać z Bogiem przed śmiercią. Nie wiem ile lat życia mu jeszcze zostało ale od kilku lat gdy na jaw wyszło jaki z niego ancymon i ile złych rzeczy zrobił za zamkniętymi drzwiami przestał chodzić do kościoła wstydząc się ludzi.

Anonimowy pisze...

- polepszenie relacji z domownikami
- ograniczane komputera
- czytanie Pisma codziennie.

Anonimowy pisze...

Ja sobie pomyślałam co bym mogła zmienić czy czegoś sobie odmówić ale wymyśliłam że najlepsze co zrobię to wygospodaruję sobie tak czas bym miała spokojnie czas na wieczorną modlitwę by to była prawdziwa rozmowa i bycie z Panem Bogiem bo z tym czasami mam problem i zdarza mi się tak na szybko czasami się pomodlić bo z poranną modlitwą jest dobrze. Takie moje postanowienie są jeszcze takie małe inne ale to myślę jest dla mnie ważne,

Anonimowy pisze...

ograniczyć "uszczypliwość", a przede wszystkim okazywać innym więcej dobroci i miłości

Anonimowy pisze...

Oj zmotywowaliście mnie do czytania PŚ .Ja zrezygnowałam z Facebooka ,przez którego marnowałam ,tyle czasu ,spróbuję też ograniczyć wgl korzystanie z internetu .Staram się też więcej uśmiechać i dawać radość ,co często u mnie nie lada wyzwanie przynajmniej ostatnio.
Jednak już dla mnie ten Wielki post dał owoce i to jakie ,nie spodziewałam się .Nie wiem czy to miejsce ,ale poznałam siebie dzięki odsłuchaniu i usłyszeniu Rekolekcji dla potłuczonych o.Adama Szustaka (rok temu jest tylko słyszałam a nie słuchałam) ,dotarło do mnie ,że jestem(jak ) Rut .Powstaję powoli .Dziękuję i Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

nie jeść słodyczy (klasyk ale naprawdę za bardzo je lubię :)
nie pić alkoholu (bo przyjemnie wypić piwko, a nie koniecznie pomaga w koncentracji życiowo-wewnętrznej)
okazywać miłość i odnajdywać jak najwięcej dobra w tych, których charakter ciężko mi zdzierżyć
* od wszystkiego wolne w niedziele bo wspomnienie Zmartwychwstania :D , tylko ostatnia zasada zawsze- mam nadzieję nie tylko w poście :)

Anonimowy pisze...

Nie lubię wszelkich tego typu postanowień... Tzn przepraszam, wybaczcie, ale dla mnie jest to zwyczajnie puste. Nie je się słodyczy (w domyśle, schudnie się), nie ogląda się telewizji (odpocznie się), nie zagląda internetu (też głowa się przewietrzy) itd itd... Wszystko jest rzeczywistym dobrem, tzn inaczej jest konieczne dla poprawienia naszego komfortu, a czego sobie zazwyczaj nie dajemy, więc de facto staje się pewnego rodzaju przyjemnością. Prawdziwe umartwienie chyba powinno na czymś innym polegać. Nie ma na to chyba recepty, ale zazwyczaj chodzi o to, żeby skutecznie przeżyć okres Wielkiego Postu. Ja w tym roku będę miała dosyć specyficzny sposób. Wyjeżdżam na rehabiltację szpitalną w miejsce gdzie w sumie nic nie ma :). Tzn naokoło lasy, żadnego miejsca gdzie można się anonimowo schować w tłumie ludzi. Oczywiście osoby które będą ze mną nie zostaną jakoś wymazane z rzeczywistości, ale to wszystko będzie jakieś kameralne... Trochę taka pustelnia, dla mnie sangwinika dosyć trudna sytuacja...Myślę, że to będzie czas i miejsce na mierzenie się ze swoimi demonami, które znów powyłaziły, na odnawianie relacji z Bogiem, który i tak Jest blisko...

Anonimowy pisze...

Rzuciłam alko. Trochę z powodów losowych, trochę komuś na przekór. Akurat się to zbiegło z Wielkim Postem i na razie chyba tak zostanie. Jest inaczej: trochę dziwnie, trochę czadowo, trochę out of place na imprezach gdy wszyscy są już w innym stanie świadomości. Mam nadzieję że mi się nie znudzi. PS. do „Rrrrrrrrr”: czas to pieniądz :)

Anonimowy pisze...

Autentyczna rodzinna rozmowa środopopielcowa:
Mama: Bo wiesz, my od dziś przez 40 dni nie będziemy jeść słodyczy.
Córka: My to znaczy kto?
Mama: No ja i ty!

Anonimowy pisze...

@ Anonimowy 23:26

Odnośnie do Twoich obiekcji do korzyści wynikających z takich rodzajów postu jak niejedzenie słodyczy, rezygnacja lub ograniczenie korzystania z telewizora, internetu nasuwa mi się taka myśl, że post ma przecież wydać dobre owoce :). Pewnie, że w pierwszej linii nie powinno się (według mnie) skupiać na tym, że się schudnie, oczyści myśli etc., ale uważam, że to nie jest przemycanie dla siebie przyjemności pod przykrywką postu tylko nagroda za wyrzeczenia (?) :). Z postu mają wynikać dla nas dobre rzeczy i myślę, że oprócz tych duchowych wynikają także na innych płaszczyznach. Przygotowujemy się przecież na Zmartwychwstanie, czyli wielką radość!

Anonimowy pisze...

A czy ktoś może zna jakieś inne sposoby (oprócz anonimowości), żeby pychy nie karmić?
Bardzo mi się spodobało to co ktoś napisał 17, o 14:12.
Może to zabrzmiec trochę niepoukładanie, bez żadnego planu, bez żadnych konkretnych postanowień, jakieś dzikie ćwiczenia na poligonie życia. Upadłeś? powstań. Zahaczy cię coś? odhacz sie prędko. Wpadłeś w śmierdzące błoto? biegnij umyć się. Chce ci się usnąć? wstawaj...
Może zabrzmieć że to taki dziki spontan- bez żadnych postanowień, ale to ściema. To konkretne (fakt, często spontaniczne) krótkodystansowe próby wychodzenia z własnego egoizmu. Nie, jakieś wyrzeczenia (nie wiadomo jakie) ale takie krótkie jednorazowe- nie chce mi się, ale właśnie pójdę. Nie usiądę (bo coś mnie ciągnie do siedzenia) ale właśnie będę stać. Wkurza mnie ktoś że aż nie mogę go strawić, właśnie pójdę z nim pogadać(przy kawie, herbacie) Za dużo czasu siedzę w necie, będę mniej(akurat tu chyba bez wcześniejszego ustalenia, powiedzenia sobie konkretnie, może być trudno)
Od czego można zrobić post? od świństw. Ale w świecie jest pełno swiństw. Jedno świństwo pójdzie, drugie przyjdzie. I tak dalej i tak dalej...i tak dalej...


Anonimowy pisze...

Miałem codziennie brać udział w projekcie czytania słowa tak by przerobić w poście całą Ewangelię z komentarzami m.in. o. Kozackiego.

No i nie zawsze wychodzi :/, a dokładniej wyszło 2 razy na 6 dni...

Miałem dużo szczytnych planów.

Na razie praktycznie nic nie wychodzi.

I zamiast się spiąć, to siedzę i zamartwiam się tym, że znowu jestem słaby jak trzcinka.

Oj, gdyby Bóg nie kochał mnie bardziej niż ja sam siebie, to by cienko było.

Podpisano:

Cienka trzcinka :/

Anonimowy pisze...

Postanowiłam w tym roku znaleźć czas dla Boga, bo ostatnio różnie z tym było, zacznę czytać Pismo, może czytanie na każdy dzień (na fb księża utorzyli taką strone "Ewangelia na dziś" polecam :) ) ... i chciałabym znaleźć czas na mszę w tygodniu.

Anonimowy pisze...

czy jest sens jakichkolwiek postanowień dla samych postanowień????

zrobić coś dla innych, często wbrew sobie - to najlepsze, co możemy zrobić w tym czasie oczekiwania

Anonimowy pisze...

anonimowy z godz 09:43
nie ważne ile razy upadamy, ale ile razy wstajemy... kto wie może pod koniec wielkiego postu wyrobisz sobie nawyk czytania PŚ codziennie :) powodzenia

Anonimowy pisze...

No właśnie zgadzam się warto próbować:) chyba sama próba to już pół sukcesu.

Anonimowy pisze...

Myślę że każdy nawet ten najmniejszy nasz wysiłek aby coś zmienić czy ulepszyć w tym czasie Wielkiego Postu podoba się Panu Bogu.

Anonimowy pisze...

Budzisz się rano. Wstajesz, wyglądasz przez okno, świeci słońce czujesz wiosnę, ptaki zaczynają nieśmiało podśpiewywać,dostrzegasz piękno dzieła Stwórcy. Idziesz do pracy, martwisz się o dziecko, które trochę kaszle, ale poszło do przedszkola. Myślisz o mamie, której trochę szwankuje zdrowie ale będzie dobrze. Patrzysz na ludzi, którzy Cię otaczają, może ktoś ma zły dzień, a ktoś inny po prostu potrzebuje, żeby go przytulić... Może na drugim końcu Polski czeka na telefon wujek, o którym wszyscy zapomnieli... Może właśnie dziś Ty możesz dać komuś malutki okruch szczęścia. Zaraz zadzwonię do Mamy i powiem, że Ją kocham. Boże, dziękuję Ci za ten dzień, dziekuję Ci za wszystko...

Anonimowy pisze...

ja też mam zamiar dziękować za to, co dostaję i postaram się mało kwękać :), jak góra wydaje się być zbyt wysoką...

Anonimowy pisze...

@Anonimowa 18, 9:54 - przyklaskuję, kibicuję. Msza w tygodniu :) jedna dwie trzy ...

Anonimowy pisze...

Nie marudzić.
Nie użalać się nad sobą.
Uszczuplić szafę z ciuchami o połowę.
I jeszcze jedno ale się nie podzielę bo zbyt intymne bo zw. z moją modlitwą.
(miałam sobie postanowić: "Polubić siebie" - ale to jeszcze za duzy hardcore jak dla mnie ;) powolutku, Panie Boże, powolutku)

Anonimowy pisze...

Mięso jem, słodycze jem, komputera nie odstawiam.

Postanowiłam, że w tym okresie jeszcze bardziej postaram się mówić o tym, że Pan Bóg jest naprawdę dobry. I pokazywać to swoim uśmiechem i dobrym słowem, może przytuleniem - w zależności od osób i sytuacji.

Dla mnie ograniczenie czegokolwiek byłoby (chyba) mniej kosztowne, niż uśmiech pomimo strapienia duchowego.

Anonimowy pisze...

Nie narzekać. Na nic.

Anonimowy pisze...

Anonimowy 22.43 - szacun! :) powodzenia! wspieram modlitwą,by Ci się udało .;)

Anonimowy pisze...

Myślę, że w tych wielkopostnych postanowieniach łatwo się zakręcić wokół samego siebie tzn. polegać na własnych siłach, a w przypadku gdy coś nie wyjdzie zamartwiać się, że nie daliśmy rady. Można też sprowadzić nasze postanowienia do takiej duchowej siłowni- patrz Panie Boże jaką mam silną wolę, jak potrafię się poświęcić itp. A przecież tu powinno chodzić o miłość i o Boga i o to, by przez ten Wielki Post choć trochę więcej było w nas Chrystusa.
Moje postanowienia, jedno związane z modlitwą (szczegóły pozostawiam sobie), drugie, które dopiero jakoś świadomie teraz podejmuję to, by bardziej zapominać o sobie, widzieć w innych dobro i mieć uszy, oczy i serce otwarte na naszych braci:)

Anonimowy pisze...

Tak sobie jeszcze myślę co mogłabym zrobić jeszcze oprócz tego że wieczorna moja modlitwa to ma być czas dla Pana Boga dopisuję jeszcze to że będę chodziła na Drogę Krzyżową myślę że dam radę chociaż praca czasem trochę mi miesza szyki ale mam nadzieje że dam radę, postanowiłam się trochę wyciszyć i nie denerwować z byle powodu nawet na ten telefon który ciągle dzwoni w pracy.

Anonimowy pisze...

zrezygnowałam z niepotrzebnego łażenia po sklepach. na razie na więcej mnie nie stać.

Anonimowy pisze...

rozmawiać z żoną i dziećmi, spędzać z nimi czas /konkret z nimi - nie z nimi i z kawą, tv czy czymś tam - strasznie słabo wychodzi mi to postanowienie; poranna jutrznia - pozostałość po adwencie i już zostanie raczej na dłużej/ wieczorna kompleta z żoną + Ewangelia/ po za tym szukać okazji by dać siebie innym, we wspólnocie, w pracy, w domu... i dziękować, próbować nie marudzić :)

Anonimowy pisze...

@ Anonimowy z 18, 15:23
To było piękne.

Anonimowy pisze...

u mnie według klucza:
-post - całkowita rezygnacja z fb i ograniczenie internetu + w pt ograniczenie do trzech posiłków (w tym jeden do syta)
- modlitwa- powrót do lectio divina (metoda czytania PS) + częściej na Msze w tygodniu
- jałmużna - odpowiedni procent z kieszonkowego zbierany na bankrutujące hospicjum
wydaje mi się, że post od czegoś po pierwsze oczyszcza wewnętrznie, po drugie pozwala docenić (n.p. jedzenie :DD), po trzecie sprawia, że mamy więcej czasu, po czwarte można go ofiarować w jakieś intencji i wtedy nabiera chyba szczególnie pięknego znaczenia.
ważne chyba by walczyć o to, by Post nie stał się metodą na samodoskonaleniA- warto dla przypomnienia stawiać sobie pytania: po co ja to robię (ostatnie dwie myśli skradzione różnym Ojcom OP :)
życzę OWOCNEGO CZASU :)

Alfama pisze...

bardzo proszę się nie śmiać: 1. nie zglądać na FB 2. nie pisać złośliwych komentarzy nawet jak aż się prosi 3. Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale i
zastanawiać się na sobą i takie tam......

Anonimowy pisze...

Nie ma się co śmiać. Popieram zwłaszcza w punkcie drugim.
Co to jest w człowieku to co aż piszczy żeby komuś złośliwością przywalić. Aż prosi.
Dobroć, mądrość, łagodność,sprawiedliwość?
Co to jest, z czego wyrasta, takie małe od-veto-we coś.
Tobie i sobie do przemyślenia zostawiam.

Anonimowy pisze...

A ja nie mam postanowień na Wielki Post. Wychodzę z założenia, że jeśli mam coś zmienić i będę chciała to zrobić, to nie potrzebuję granicznych dat "od-do". Mam na to 365 dni w roku i tyle lat, ile dostanę. Zrobię i już.

Anonimowy pisze...

w Duchu wielkiego Postu i spotkan w ktore jestem zaangazowana (1soboty fatima), odmawialam codziennie rozaniec wintencjach przeblagalnych, zrobilam sobie liste grzechow, zniewolen, itd i przepraszalam w swoim imieniu i innych.
:)
<><

Anonimowy pisze...

Te pomysły na postanowienia są już trochę nieaktualne z racji zakończenia Wielkiego Postu, jednak napiszę pomysł, być może ktoś wykorzysta go także teraz.
Moim postanowieniem było pielęgnowanie czasu spędzonego ze sobą (wsłuchiwanie się w siebie, w człowieka, który jest we mnie) oraz troska o emocje, "rozmowa" z nimi.

Prześlij komentarz