środa, 20 lutego 2013

Rada Matki Teresy

Kiedy Henry Nouwen spotkał się z Matką Teresą zmagał się w tym czasie z wieloma problemami, skorzystał więc z okazji, aby zapytać o radę.













Gdy tylko usiedli, zaczął jej wyjaśniać wszystkie trudności i problemy, starając się ją przekonać jak wszystko to było złożone. Gdy po dziesięciu minutach szczegółowych wyjaśnień wreszcie zamilkł, Matka Teresa spojrzała na niego łagodnie i powiedziała:


Jeśli przeznaczysz godzinę dziennie na adorowanie twojego Pana i jeśli nie będziesz czynił niczego, o czym wiesz, że jest niewłaściwe - wszystko będzie w porządku!


Gdy to powiedziała Nouwen poczuł się jakby ta drobna kobieta nagle przekuła ogromny balon przesadnego żalenia się na siebie i wskazała mu miejsce prawdziwego uzdrowienia, gdzieś poza nim. Był tak oszołomiony odpowiedzią, ze nie odczuwał żadnego pragnienia ani potrzeby kontynuowania tej rozmowy.


14 komentarzy:

emma pisze...

Najlepsza rada z możliwych!! A ja akurat jestem teraz "w klimacie" Matki Teresy, bo czytam właśnie książkę "Matka Teresa. Kochałam Jezusa w ciemnościach". Przy okazji: tym, którzy jeszcze nie czytali, polecam. Autor: Paul Murray OP - ten od "Młodego wina dominikańskiej duchowości":)

basiek pisze...

W sam raz na czas Wielkiego Postu i nie tylko - tak po prostu znaleźć czas dla Pana Boga i tak sobie nawet pomilczeć bardzo uspokaja i naładowuje naszą duszę i umysł takim cudownym spokojem.

Klaudia Pawlak pisze...

Inspiracją było wczorajsze kazanie?;)
Swoją drogą,szkoda,że w każdym kościele nie ma codziennej adoracji..

eva pisze...

I jak nie "budować się" prostotą i oczywistością jej słów. Matka Teresa przed postem, na post i po nim!. Ja jestem pod wrażeniem jej zdania a w zasadzie wyznania(które poniekąd zawarte jest w swej istocie w cyt. wyżej fragmencie): "...jedynym grzechem, z którego nigdy nie musiałam się spowiadać jest potępianie kogoś...zaś lepsza jest modlitwa za tę osobę...". To zdanie jest mi jakoś wyjątkowo bliskie, choć może tylko aspiruję do tej bliskości:)? Może ciężar tego grzechu przytłacza mnie i ludzi wkoło zbyt często w codziennych relacjach? A przecież bez niego...jest tak jak z tym przekłuciem ogromnego balona przesadnego żalu...lekko tak jakoś...i życie radośniejsze :), tyle, że czasem potrzebujemy aby ktoś nam wskazał to miejsce uzdrowienia:)
p.s słowa Matki Teresy zapożyczyłam z ojca książki "L8D"...tak jakoś mi kiedyś utkwiły;)

Marysia pisze...

z tą adoracją - to prawda. polecam.

Blonski pisze...

No i proszę, ojciec uczy chodzenia po wodzie:

http://www.stacja7.pl/article/247/Sztuka+chodzenia+po+wodzie/31

Anonimowy pisze...

"Swoją drogą,szkoda,że w każdym kościele nie ma codziennej adoracji.. "... ale jest tabernakulum trochę dla oczu zakryte... ale jest :)

basiek pisze...

Tak sobie normalnie rano poszłam na mszę bo tak czasem lubię, jest cicho mniej ludzi i można się skupić i podczas przyjmowanie komunii tak zaczęło mocno walić mi serce jak bym spotkała kogoś kogo darzę jakimś uczuciem to było niesamowite i pomyślałam sobie przecież też Pana Jezusa kocham a on może kocha mnie:)

martolivka pisze...

genialne w swojej prostocie :)

Anonimowy pisze...

Bardzo potrzebna rada na każdy dzień zmagań z własną pychą. Obym umiała oderwać w końcu oczy od siebie, a spojrzeć w Jego oczy.

Alfama pisze...

a swoją drogą ciekawe "wykorzystanie" ikony Rublowa - chodzi mi o zdjęcie.

Zuza pisze...

@Klaudia: U łódzkich franciszkanów masz codziennie, przez cały dzień, można adorować do woli... :)

Pozdrawiam ciepło!

Klaudia Pawlak pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Klaudia Pawlak pisze...

@Zuza - mieszkam na Bałutach, mam godzinę jazdy na Rzgowską ;)
ale tak wgl
to polecam możliwość adoracji całodobowej na Gdańskiej w Ognisku Bożego Pokoju .,a ja już piszę to polecam również Wielki Post z Franciszkanami [franciszkanie.tv] ;)

Prześlij komentarz