środa, 23 lipca 2014

Twarzą do siebie

Jeśli nie zobaczysz Chrystusa w twarzy swojego współbrata, to nawet nie patrz na ołtarz, bo Go tam nie dostrzeżesz.










Biskup Grzegorz Ryś:  
Dominikanie modlą się twarzą do siebie, bo ich się wychowuje w takim przekonaniu, że jak nie zobaczą Chrystusa w twarzy swojego współbrata, to nie mają co się gapić na ołtarz, bo Go tam nie dojrzą.

***

Tak było od zawsze. Najgorsi między nami to ci, którzy nie przyjmują upadków i przeprosin i nie przebaczają grzechu. 



18 komentarzy:

Iris pisze...

Dobre słowa "Bóg w twarzy współbrata"

Żyrólik pisze...

Ja dziś usłyszałam w psalmie : " Kto szuka Boga, niczego mu nie braknie". I to mi się bardzo łączy z tym co Ojciec dziś rano napisał. Najpierw szukać Go, jeśli się to samo nie rzuca w oczy, w osobach, które mamy blisko obok siebie, które często trudniej kochać niż tych daleko.


Anonimowy pisze...

Słowa biskupa niesamowicie mocne i poruszające serce. Czy to pochodzi z jakiejs Jego książki?

Anonimowy pisze...

Zatrzymało mnie określenie "najgorsi między nami"
i co może przesłaniać zobaczenie Chrystusa w twarzy brata? może też gniew...

Poczytuje sobie ostatnim czasem Taulera, jego kazania. To mi wpadło. Polecam, w niektórych miejscach stosuje on oryginalne i bardzo obrazowe porównania.

/Drugą rzeczą, której wzbrania nam św. Paweł jest gniew. Prorok (Ps 4,5) i św. Paweł zgodnie twierdzą, że mamy się gniewać, ale nie grzeszyć. Znaczy to, że w naszej władzy gniewliwej zawsze powinniśmy żywić silną odrazę do wszystkiego co sprzeciwia się Bogu, oraz w odpowiednim miejscu i czasie ją okazywać, wtedy mianowicie, kiedy istnieje możliwość poprawy i gdy to do nas należy.
Ale spotykamy teraz ludzi, którzy chcą koniecznie poprawiać błędy innych, a sami wpadają w grzechy o wiele cięższe. Są to ludzie działający pod wpływem uniesienia lub rozgoryczenia, tacy którzy używają twardych słów, przybierają surowy wyraz twarzy, burząc przy tym spokój własny i cudzy. Mówi się wtedy że boli ich głowa. Ale co kogo obchodzi ich chora głowa? Jeśli boli cię głowa, oszczędzaj zarówno siebie jak innych. A jeśli nie wiesz w jaki sposób trzeba okazywać gniew, nie czyń tego wcale. By móc się gniewać, ale tak by nie grzeszyć, jak to nam przykazano, musielibyśmy dojść do wysokiego stopnia samoopanowania. Chcesz ugasić pożar w cudzym domu, a podpalasz własny. Pragnąc zaleczyć maleńką rankę u bliźniego, zadajesz mu dwie albo trzy cięższe/

Marta pisze...

Najlepsze życzenia imieninowe, duża zdrowia przede wszystkim.
pozdrawiam serdecznie

Iris pisze...

Przyłączam się do życzeń! Błogosławieństw...

Amarthe pisze...

"Kiedy człowiek dojdzie do tego, że już pocieszenia nie szuka w żadnym stworzeniu, to wtedy Bóg mu naprawdę przede wszystkim smakować zaczyna i wtedy także będzie całkiem zadowolony z tego, jak się za każdym razem wydarzenia potoczą. Wtedy ani z wielkich osiągnięć nie będzie się cieszył, ani z małych smucił, lecz całkowicie i z zaufaniem rzuci się w ramiona Boga, który jest dla niego wszystkim we wszystkim, dla którego nic nie ginie ani nie umiera, lecz wszystko dla Niego żyje i na Jego rozkaz służy bez ociągania."

Z okazji imienin tego właśnie Ojcu życzę.

Kasia Sz. pisze...

Oj, jeśli dziś Krzysztofa to życzę Ojcu ODDECHU. I takiego czasem błogiego spokoju i przestrzeni wokół siebie do życia.

U nas w Krakowie jest niemiłosiernie duszno.

Anna K. pisze...

Przyłączam się do życzeń imieninowych dla o. Krzysztofa. Wszystkiego najlepszego i opieki świętego Patrona!

Klaudia Pawlak pisze...

Ojcze , jak się żyje w Warszawie?:) Brakuje Ojca w Łodzi..
Pozdrawiam serdecznie i dołączam się do imieninowych życzeń.

Tomek pisze...

Dowiedziałem się o tragicznej śmierci Krzysztofa Pachockiego. Pisał Ojciec o Jego "Robinsonie".
Bardzo mi smutno...
pozdrawiam,
Tomek

Magdalena pisze...

Tomek: dziękuję za informację!

Anonimowy pisze...

W związku ze wszystkim. Ojcami, Krzysztofami, odchodzącymi magistrami (kto teraz będzie wychowywał ? Nie, to nie jest retoryczne, bo to ważne jest i mam nadzieję że omodlone solidnie) Ludźmi wokół.
Żeby byli. I żeby można im było zaufać.

I żeby być dla nich takim cichym spokojnym kamieniem na którym się mogą wesprzeć.
(takie bardziej pobożne życzenie marzenie niż rzeczywistość, ale trzeba mieć w końcu jakiś plan)

https://www.facebook.com/SwietyCharbel/posts/882156331799286
nie do "polubienia" tylko do czytania i ewentualnego przyjęcia
jako dobre miejsce

Z niewybaczaniem ojciec ma rację. Chociaż ugryzło to "najgorsi". Bo może inni są gorsi z innego powodu ale i tak. lepiej nie oceniać tylko własną świętością wyrównać
Ale w kazaniu było i słusznie że księdzu się nie może wydawać że on jest lepszy od grzeszników. Bo to nie tak. O.Szustak zdaje się powiedział że ksiądz to jest taki człowiek który ma wyciągać ludzi z szamba. Od siebie dodam że dobrze jakby się przy tym za długo za rękawicami nie rozglądał.

Anonimowy pisze...

cd. bo na razie jestem małym pyskatym yorkiem któremu się wydaje. (Jak to małemu psu, że duży i że ma rację)
Jak wybieracie prowincjała to jest apel, ludu módl się, żebyśmy sobie potem wszyscy w brodę nie pluli, módlcie się ludzie o nas.
A kto się młodymi zajmie to jest dla nas co najmniej tak samo albo i bardziej ważne.
Co się w młodych zasieje albo wyrwie to już im do końca życia może zostać.
Oni zostaną z nami (w wariancie optymistycznym).
Z serdecznymi pozdrowieniami dla nowicjatu, obecnego, i nowego co już za małą chwilę.
I dla ojców Tomaszów, pozdrowienia i wdzięczność. Za rozmowy i spowiedź.
I co z tego ze anonimowo.
: -)
Wdzięczność jest wdzięczność

Anonimowy pisze...

PS. rzecz jasna do modlitw o dobry wybór prowincjała zachęcają ojcowie nieco innym tekstem, to jest tylko moja interpretacja z nadwyżką.

Ewelina pisze...

Chcę ojcu życzyć ,by z każdym dniem i krokiem był bliżej nieba i dążył do świętości ,realizując swoje powołanie + Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Zapętlę, mogę?
Jak nie to mnie ojciec wytnie.
http://kpalys.blogspot.com/2011/12/swiateczne-zyczenia.html
i niech mi nikt proszę nie mówi że to nie czas na bożonarodzeniowe życzenia.
te są ojca własne dla nas i poza światełkami są niezmiennie potrzebne.
Tak z zawstydzenia, bo jak się za dużo gada to potem człowiek dostaje w oczy uważnym niekoniecznie pełnym sympatii spojrzeniem. I dobra, niech tam. No nie od ojca, ojca szczęśliwie udaje mi się ominąć bo ja nie z tego kompletu co go ojciec serdecznie promiennym uśmiechem wita.
No. To szczęśliwej niedzieli.

Kasia Sz. pisze...

Mnie pod tymi życzeniami nie było. Rzeczywiście fajne. Gdzie byłam jak mnie nie było???? :-))))

Jakby się dominikanie mogli pomodlić o chłód. W Krakowie można paść z upału. Ale polecam lody na Zwierzynieckiej trzy. Są przy obrazie Bożej Rodzicielki. Jakoś tak wyszło,że w tym budynku jest obraz jak Matka Boża karmi Jezusa, choć nie lodami :-)))) . Lody tam smakują mi baaardzo. Kiedyś wygrały konkurs na najlepsze lody w Krakowie, ale to oczywiście rzecz gustu, a raczej języka. Ja lubię smak śmietankowy. To są lody bardzo zmrożone, więc trzeba jeść powoli.

Prześlij komentarz