poniedziałek, 21 lipca 2014

W ten zwykły dzień

Bez samotności nie potrafiłbym być z ludźmi, ale bez ludzi samotność byłaby niszcząca.









- Czego szukasz, wyjeżdżając samotnie na kilka dni do pustelni? 
- Niczego. 
- To po co tam jechać? 

Niektórzy już tak mają, bez samotności gubią samego siebie. To trudne do wytłumaczenia. Obcość służy mi jako lustro, sposób na poznanie samego siebie.

Kiedy spędzam tydzień z dala od ludzi, nie robię nic szczególnego. Czytam, odprawiam Eucharystię, medytuję, kroję warzywa, parzę kawę, modlę się, spaceruję, trochę piszę. Nic więcej. 

To bardzo błogosławiony czas, w nim czuję się prawdziwie sobą.


***

Podczas samotnej adoracji znajduję u Koheleta radę: 

„Nie ma dla człowieka nic lepszego niż jeść i pić, i cieszyć się owocami swojego trudu. Wszystko pochodzi z ręki Bożej. On udziela radości i mądrości, a na grzesznika nakłada trud zbierania i gromadzenia”. 

To naprawdę jest nieskomplikowane. 

Im bardziej korzystamy z tego, co mamy, w prostocie i z wdzięcznością, bliżej nam do szczęścia, o którym mówi Bóg, niż do biblijnego grzesznika, który gromadzi nadmiar myśli i rzeczy.


***

Przychodzi niezwykle miły mail: 
Ostatnio ujął mnie jeden z artykułów Ojca do tego stopnia, że napisałam na podstawie tych słów piosenkę. Mam nadzieję, że Ojciec rozpozna w niej sens, który chciał przekazać. Jednocześnie proszę o gorącą modlitwę za mój zespół „Poławiacze Pereł”. (...)
Jeszcze raz proszę o modlitwę, bym otrzymała Moc Bożą do dobrej działalności artystycznej. 
W załączniku przesyłam nieprofesjonalne nagranie „Po prostu”. 

Przesłuchałem. Bardzo mi się podoba. To o czym śpiewa Martyna to ten „błysk” dany człowiekowi od Stwórcy, kiedy już nie ma potrzeby niczego udowadniać, wyjaśniać, poprawiać. 

To moment, kiedy niespodziewanie okazuje się, że wszystko jest właśnie takie, jakie być powinno.

Owszem, pozostają te same problemy, które były, ale nie są już one tak obciążające. 


fot. Jolanta Franus, Monika Bury





Kroję chleb, pada deszcz;
wsłuchuję się w szmer.
cieszę się, że żyję
cieszę się, że żyjesz.                                                    

W ten zwykły dzień
niczego nie stwierdzam.
W ten zwykły dzień
z nikim nie spieram się.
                                                                           
Uwalniam się od niepotrzebnych wrażeń. 
Nie szukam satysfakcji w wirze marzeń.
Jestem kimś bez "bycia kimś" 
żyję po prostu.

                                          Martyna Romanowicz
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        



10 komentarzy:

Stomatolog pisze...

Fajny kawałek. Podoba mi się bardziej, im dłużej go słucham :)

Magdalena pisze...

Piękny głos dziewczyny!! :)

aga pisze...

"... nie robię nic szczególnego. Czytam, odprawiam Eucharystię, medytuję, kroję warzywa, parzę kawę, modlę się, spaceruję, trochę piszę. Nic więcej. "

Też bym tak chciała, ojcze, zamiast pracować, gotować, sprzątać, prać, prasować, załatwiać sprawy, myśleć nieustannie, co mam kupić, by starczyło do pierwszego, albo ile debetu wniosę w nowy miesiąc...ech
To moja zwykła codzienność.
I w tej codzienności samotność nie jest mi obca, wręcz przeciwnie.
Wiem, mówię zgorzkniale, zazdrość przeze mnie przemawia...

Magdalena pisze...

Aga, myślę sobie, że taki czas ojciec czy inni zakonnicy, księża mają raz do roku tylko. A poza tym też ciężko pracują, często od świtu do nocy na spotkaniach i pomocy innym ludziom. Maja inne problemy i trudności, ale każdy byt ma swoje trudy i cierpienia, blaski i cienie.

Ale rozumiem Cię i wspieram modlitwą. :)

Anonimowy pisze...

"Obcość służy mi jako lustro, sposób na poznanie samego siebie" chyba nie rozumiem...
Wynikałoby z tego, że to właśnie codzienność, brak samotności, jest pomocny do poznania siebie. A pustynia, samotność, to przestrzeń w której można pobyć, zebrać i poukładać to co życie niesie.
? dobrej nocy

aga pisze...

@Magdalena
dziękuję

o. Krzysztof pisze...

@Aga: Jedni wypoczywają z ludźmi, inni bez. Nie znam jednak osoby, która by była w stanie tak nieustannie żyć. Życie pustelnicze to także realna asceza i duchowa walka.

Modlę się, aby Pan napełniał blaskiem Twoją codzienność.

Monika pisze...

Coś dla Ojca i dla wszystkich- https://www.facebook.com/theofeelpl/photos/a.692584874094873.1073741828.680321341987893/707746575912036/?type=1&theater
I polecam ogólnie stronę fejsbukową Theofeel - także niezalogowanym jak ja- prześwietna jest! O duchowości i wierze inaczej- z grafiką, filmem, wartościowym cytatem, odważnym tekstem, a także uśmiechem- to ostatnie czasem bardzo się przydaje.

aga pisze...

ojcze, wiem, że każdy stan ma swoje dobre i złe strony, każdy w swoim stanie niesie swój krzyż;
próbuję swój nieść z radością, ale to nie zawsze wychodzi, czasami ludzka słabość i emocje go przygniatają, tak też było w powyższej wypowiedzi, wylałam swoje żale, przepraszam
dziękuję i również zapewniam o modlitwie

Anonimowy pisze...

"Bez samotności nie potrafiłbym być z ludźmi, ale bez ludzi samotność byłaby niszcząca"
ja tylko tak, z ojca słów tasiemki splatam, bo ładne.
To jest przepraszam, dziękuję, proszę. Trójpak porankowo sierpniowy ojcze.
Za zawracanie, za pomoc i modlitwę, o błogosławieństwo.
Bo są ludzie i ludzie.
Żeby być tym dobrym a nie tym co posyłany żeby zniszczyć. Bo to jest prosta rzecz niestety, żeby się dobrze chcąc (teoria) stać dla kogoś śliskim pod nogami kamieniem, omszałą pułapką.

Prześlij komentarz