środa, 14 stycznia 2015

Wielki plac budowy

Nadmiar materiału może uniemożliwić rozeznanie.










Kiedy człowiek naczytał się zbyt dużo tekstów, ma za sobą setki przesłuchanych konferencji i kazań, ale nadal nie wie, w którym kierunku powinien iść, to znak, że jego życie przypomina wielki plac budowy. Ogromna ilość materiału. Niestety – niewykorzystanego. 

Zamiast mieszkać w pięknym domu, nadal przebywa się w altance.

W tym momencie nabytych informacji, doświadczeń, którymi ktoś się z nami podzielił, nie sposób już bowiem przepracować. Ani na płaszczyźnie światopoglądowej, ani osobowości.

Także pytanie o powołanie lub rozwój własnych talentów nie na wiele się zda. Ostrość patrzenia została bowiem zamazana. Kolejna rada, słowo czy sugestia jedynie pogłębią zamęt. 

Człowiek bowiem wciąż analizuje, rozważa, zamiast żyć. I może nadal uprawiać rekolekcyjną turystykę, odbywać rozmowy z kolejnymi osobami, ale nie przyniesie to żadnego rezultatu. 

W takim stanie wyobraźnia nie radzi sobie z masą zebranych faktów, powstaje trudny do opisania szum informacyjny. Już nie wiadomo, jakie pragnienia zostały narzucone, a jakie pochodzą od Boga. 

Konieczny jest dystans.




Wówczas najlepiej zrobić to, co doświadczeni ogrodnicy z nowym ogrodem. Pozostawiają go na rok ugorem, żeby zobaczyć, co wyrośnie, i dopiero wówczas zaczynają planować, jakie rośliny zasadzą.

W tym okresie oczyszczania należy przestać się wysilać, a zająć się zwykłymi, codziennymi zadaniami i wykonywać je najlepiej, jak tylko się potrafi. 

I nie myśleć o niczym więcej. Tak długo, jak to tylko możliwe.

Po jakimś czasie stopniowo wiele spraw zacznie się wyjaśniać. Niektóre z zasianych kiedyś słów zaowocują, inne okażą się nieistotne.


fot. Grzegorz Dąbkowicz OP

20 komentarzy:

mm. pisze...

dziękuję za te słowa.

Anonimowy pisze...

Doświadczeni ogrodnicy zostawiają nowy ogród na pastwę ugoru? No nie wiem...
Wiele spraw ma to do siebie, że raczej nie zacznie się wyjaśniać sama. Czas może działać w pewnych konkretnych sytuacjach na korzyść, lub na niekorzyść. Może być tak że po takim czasie pozostawienia życia na "samopas" takiego funkcjonowania z dnia na dzień, odrzucania pytań ważnych- zajmując się przyziemną codziennością tylko, niewiele da. Nic się nie wyjaśni, a nawet może się jeszcze bardziej zaciemniać. Nowy ogród zarośnie bardziej, i trzeba będzie włożyć jeszcze więcej wysiłku w jego oczyszczanie i pielęgnowanie później. A może zarosnąć i tak, że już nie będzie się nadawał na ogród, a jedynie na pastwisko. Jeśli jednak ktoś otrzymał tyle, że miał być pachnącym ogrodem służącym wielu, a zaniedbał, i stał się pastwiskiem dla zwierząt? ( no, mógłby jeszcze być tym ogrodem gdyby wziął się za swoje życie, a tak poszedł w jakieś bezsensowne czekanie nie wiadomo na co)
Zresztą, u każdego może to inaczej wyglądać. Naprawdę, w tym przypadku nie powinno się kierować żadnymi schematami. Te wskazówki które ojciec podaje, jednemu wyjdą na dobre, innemu nie. Zależy od bardzo wielu rzeczy.
Każdy sam za swoje życie jest odpowiedzialny. Dlatego nie można ślepo przyjmować tego co ktoś do nas mówi, kierować się jedynie tym. Doświadczenie nauczyło mnie podchodzić z dystansem do wszystkich porad- ludzi którzy prawie nic o mnie nie wiedzą. Ludzie!!! Bierzcie życie w swoje ręce, módlcie się, poznawajcie siebie ( to jest konieczne żeby usłyszeć do czego Bóg was powołuje) i idźcie za głosem swojego powołania. Czasem, rzeczywiście może być tak że niczego nie można rozpoznać. Znam osoby które same nie wiedzą kim są (!) Wtedy dobrze podejść do kogoś mądrego, bo on popatrzy z dystansu, i może zobaczyć prawdę o nas, której my nie widzimy na ten czas. Ale lepiej nie iść do pierwszego lepszego z rzędu. Nie pozwalajcie zarastać waszemu ogrodowi (temu do czego zostaliście powołani) nie pozwalajcie nikomu żeby wam ogrodem zarządzał zmieniając go w pastwisko lub pustynię :( Czasem trzeba powalczyć o to co w życiu ważne ( wbrew temu co inni gadają) Wpuszczajcie tam Boga, i niech On podlewa, i pielęgnuje.
Nie stwarzajcie dystansu do Boga, jeśli on Was wzywa. +

Anonimowy pisze...

Jeśli On was wzywa :)
przepraszam za błędy

TaxiDriver pisze...

anonimowy: ten casus jest dla osób, które już stanęły pod ścianą od nadmiaru rad i myśli. tak to zrozumiałem.

Anonimowy pisze...

Padre, kolejny raz od Ciebie : "mniej, znaczy więcej"...
Dziękuję, a.D.

Anonimowy pisze...

pewnie, że "pozostawić na rok ugorem". Wiem, bo sam tego doświadczyłem, nawet doświadczam. Zająć się zwykłymi obowiązkami i uwielbieniem. Zostawić to Bogu, Matce Najświętszej. Nie myśleć nad tym, a przemodlić. Siła modlitwy i zawierzenia jest potężna. Jakub

Anonimowy pisze...

TaxiDriver
Możliwe. Jakkolwiek, taki stan odejścia, rozprężenia, lenistwa duchowego nawet, nie powinien trwać zbyt długo.
Jakub
Jeśli jest modlitwa, zawierzenie, zostawienie spraw Bogu, codzienna prośba o wstawiennictwo Maryi, to nie będzie to " pozostawienie ugorem".
Czy to się tyczy do siebie samego, czy do kogoś innego kogo otaczamy takim wsparciem.

basz. pisze...

ja im bardziej czytam, rozmyślam i rozmawiam
im większą ilością natchnionych słów się otaczam
tym bardziej dochodzę do wniosku, że tak naprawdę każdy z nas potrzebuje tylko dwóch prawd
pierwszej: że mamy żyć zawierzając całkowicie Bogu
i drugiej: że mamy kochać (Boga, siebie i każdego bliźniego)
tylko tyle i aż tyle
to wystarcza
ale czasem to jest tak trudne, że wolę przeczytać kolejną książkę na ten temat niż po prostu tym żyć ;)
chociaż bardzo się staram
a wiem, że gdyby tak przez rok przestać czytać, analizować i rozważać, a zacząć tym żyć, to można by dotrzeć tam, gdzie żadne słowa mnie nie zaprowadzą :)
Boże daj mi siłę na taki rok :)

magis pisze...

otóż to...

Żyrólik pisze...

Amen. ( ja się tak przed chwilą ładnie wpisałam, ale wszystko się niechcący zmazało ) znak , lepiej idź się modlić niż się wymądrzać po raz drugi.

Anonimowy pisze...

takie proste i takie mądre:) jakby akurat do mnie pisane. od dłuższego czasu czegoś szukam, ale nie wiem czego. biegnę, ale nie wiem za czym. cała jestem od tego zmachana. bardzo do mnie trafia porównanie z ogrodem. dziękuję za te słowa.

Monik pisze...

Właśnie sobie słucham o.Krzysztofa o swoim powołaniu mówiącego na jutjubie i pomyślałam: a zajrzę na blog... jak pomyślałam, tak zrobiłam a tu....też o powołaniu. Kurcze, i to tak genialnie. Tak prosto. Takiej odpowiedzi na moje niekończące się pytania było potrzeba. Dziękuję!

Magdalena. pisze...

otóż.

Łukasz C. pisze...

Czyli prawdę piszą na opakowaniach tabletek, że "Każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu zdrowiu". :)
Pokój Wam.

Anonimowy pisze...

Dla mnie ten wpis jest cennym ostrzeżeniem przed zatrzymaniem się na poziomie teorii i zachętą do przejścia na poziom praktyki. Czy nie przeintelektualizowaliśmy naszego chrześcijaństwa? Chodzi o to, by mniej gadać, a więcej robić. Proporcje...
Dzięki!

Aneta

makroman pisze...

Przejeść się można nie tylko "chlebem".
Doskonałe rady.

Anonimowy pisze...

Dziękuje o.Krzysztofie, przez Ciebie Bóg upewnił mnie, ze podjęłam dobre postanowienie.....czytam ostatnia książkę................przynajmniej na jakiś czas, może właśnie na rok...........i......... ruszam żyć z Chrystusem i drugim człowiekiem na co dzień.Anna

Anonimowy pisze...

Dobre!

Anonimowy pisze...

bardzo dobry tekst. trzeba uważać, żeby nie spędzić życia na organizowaniu sobie życia. właśnie niedawno zrozumiałam, że mi to grozi, zatem książki na półkę, post rekolekcyjny i tylko modlitwa

Bartłomiej pisze...

Bardzo dobry artykuł;)

Prześlij komentarz