sobota, 15 sierpnia 2015

To wszystko przeminie

Nadmiar cierpienia może dobić, ale i nadmiar szczęścia może człowieka oszołomić.










Pewien człowiek przyszedł do świętego mnicha, skarżąc się, że przytłacza go smutek i czuje, że nie jest w stanie sprostać swoim obowiązkom. 

- Chciałbym znaleźć sposób na to, aby osiągnąć spokój ducha. 

Święty starzec dał mu kartkę i powiedział, aby czytał ją na głos zawsze wtedy, kiedy poczuje się zbyt pewny siebie, albo nadmiernie przygnębiony. 

Na tej kartce było napisane jedno zdanie: "To wszystko przeminie".

***

Nadmiar cierpienia może dobić, ale i nadmiar szczęścia może człowieka oszołomić. Dlatego Jan Kasjan przypominał mnichom, aby wciąż powtarzali: "Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu". Wszystko po to, aby nie zatracić właściwej perspektywy, przywrócić właściwe proporcje. 

To wszystko bowiem przeminie, więc na ma co się zbyt mocno przyzwyczajać do tego świata. 

I to jest bardzo dobra nowina. Żaden ból, żadne cierpienie na tym świecie nie zostanie zapomniane, a wszelka radość czy dobro, którego tutaj doświadczamy, to zaledwie namiastka tego, co przygotował dla nas Bóg.

Po tej drugiej, lepszej stronie.



23 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ach ten nadmiar i jeszcze ta niecierpliwość... dziękuję za kolejne wartościowe słowa.

aga pisze...

" To wszystko przeminie"
Dziękuję ojcze za odpowiedź.

Anonimowy pisze...

Tak, najzieleńsza jest trawa na zielonych pastwiskach...

basiek pisze...

Fajnie to Ojciec ujął dzięki a te słowa, warto je gdzieś zamieścić w polu widzenia by nie zapomnieć
"To wszystko przeminie" i od razu czasem lepiej.
Dobrej niedzieli :)

Anonimowy pisze...

Dziękuję Ojcze :-)

MagdaLenaEs pisze...

Pięknie, AMEN :)

Anonimowy pisze...

Wierzę, że tak będzie...

Katarzyna Zasadniewska pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Katarzyna Zas pisze...

Serce krwawi tak samo…tak samo boli…a łzy same płyną po stracie rodziców, Wiara pozwala mi cierpliwie w samotności czekać, że ból przeminie. Są jednak chwile, kiedy łzy płyną i nachodzą pytania dlaczego tak Pan Bóg doświadcza.

madana pisze...

Oprócz tego zdania, której ojciec podał, dla mnie równie ważne jest zdanie z Ks. Koheleta "Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem". I doświadczywszy ciężkiej choroby, poczułam to tym bardziej, może dlatego po wyzdrowieniu tak bardzo cenię także sam fakt życia, czyli coś, co przez długi czas ludziom wydaje się oczywiste, a takie nie jest.

madana pisze...

Oprócz tego zdania, której ojciec podał, dla mnie równie ważne jest zdanie z Ks. Koheleta "Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem". I doświadczywszy ciężkiej choroby, poczułam to tym bardziej, może dlatego po wyzdrowieniu tak bardzo cenię także sam fakt życia, czyli coś, co przez długi czas ludziom wydaje się oczywiste, a takie nie jest.

Ciiisza pisze...

Ile można być nieszczęśliwym? Rok, trzy lata, prawie dziewięć? Ja już nie mam siły.

I drażnią mnie słowa o nadmiarze szczęścia i potencjalnym związanym z nim zagrożeniu. Bo bardzo chciałabym być szczęśliwa. Czasem spotykam normalnych, szczęśliwych ludzi. Niekoniecznie 'oszołomionych'. I po prostu im zazdroszczę.

szafirek pisze...

Ciiisza, szczęście można zacząć dostrzegać w drobnych rzeczach. Spróbuj.
Zamiast zazdrości, uciesz się szczęściem innych.
Wszystko przeminie ? Jedno nie przeminie :)

Ciiisza pisze...

Ależ ja się cieszę. I tym, co u innych, i tymi małymi czy większymi sprawami u mnie. A przynajmniej próbuję. Tylko to wszystko jakieś wytłumione, sztuczne, nieprawdziwe. Na siłę. Działające na krótko. Tak się nie da.

A zazdroszczę nie złośliwie, żeby oni nie byli szczęśliwi, czy coś. Tylko ja też bym chciała. I drażni mnie szukanie w szczęściu zagrożeń. A jeszcze bardziej tlumaczenia (nie, nie w tym poście), niby dlaczego i po co cierpienie. Bo widzę szczęśliwych i dobrych, przynajmniej jako-tako, z zewnątrz. A nie ze jakieś przemiany, przygotowania do szczęścia i takie tam.

Mam dość.

Ale to, ze przeminie, trochę pomaga. Tylko pytanie, czy za życia. . .

Siwa Wrona pisze...

Patrząc w przeszłość wszyscy widzieli moje szczęście. Ja obecnie rozważając moje życie byłam zagubiona i żyjąca w ułudzie. Nadeszło to moje szczęście późno, którego cały czas się uczę i pielęgnuję.

szafirek pisze...

Trzeba szukać prawdy o o sobie. Wtedy, da się.

Ciiisza pisze...

@ Siwa Wrona - no tak też bywa. Na zewnątrz wszystko wygląda pięknie, a od środka trochę inaczej. Gratuluję szczęścia 'później' i życzę dużo dobrego!

@ Szafirek - im dłużej szukam, tym mniej ten świat mi się podoba. Mam wrażenie, że jak widzi się rzeczywistość taką, jaka naprawdę jest (siebie, ludzi, dobro, ale i ogrom ludzkich słabości) można się załamać.

szafirek pisze...

Ciiisza
Jeśli oprócz słabości, widzi się też dobro, i powierza siebie i innych Bożemu Miłosierdziu, to nie będzie prowadziło do załamania, ale ku nadziei.
Potrzeba nieustannie odkrywać, jaka na prawdę jest rzeczywistość. Bo możemy brać za prawdę coś co nią nie jest. Albo zatrzymywać się jedynie na małym fragmencie, który i tak całej prawdy nie pokazuje.
Ja natomiast, im dłużej szukam, tym bardziej poznaję po co żyję na tym świecie

Ciiisza pisze...

Ano widzi się dobro. Tylko patrząc na życie i na to, jak trudno zbudować relację, jakoś tego optymizmu brak. Dobrej nocy.

szafirek pisze...

To wszystko przeminie...
Dobrej nocy

Anonimowy pisze...

Ma Ojciec Twittera? Dzięki za wpis

Anonimowy pisze...

To wszystko przeminie. Szczęśliwa myśl.
Dobra myśl na dobranoc. Każdy smutek.
Każde bezskuteczne czekanie.
Wszystko się skończy.

Anonimowy pisze...

Wartościowe słowa. Oryginalnie z przypowieści mnichów sufickich

Prześlij komentarz