środa, 14 października 2015

Granica nieposiadania

Każdy powinien działać stosownie do własnej mocy duchowej. 










Czy słuszne jest nie mieć więc niczego, eliminując z życia wszystkie przyjemności? Ten dylemat pojawił się już u mnichów pustyni. Kiedy jeden ze świętych ojców usłyszał o bracie, który wyrwał z korzeniami niewielką roślinkę, wyrosłą niespodziewanie w jego celi stwierdził:

"Ów brat słusznie uczynił rezygnując z niepotrzebnego nadmiaru. Dzięki temu zachował wolność serca. Każdy jednak powinien działać stosownie do własnej mocy duchowej. Jeśli ktoś nie zdoła dokonać postępów bez obecności kwiatu, powinien zasadzić go ponownie". 

***

Są takie zdania, po których widzisz więcej, są książki, po przeczytaniu których przeżywasz mocniej - i niekoniecznie chodzi o skalę przyjemności, ale także o skalę świadomości.


39 komentarzy:

Adam pisze...

Dziękuję, są takie słowa, po których zaczyna coś docierać. Dziękuję.

makroman pisze...

Hmm dość to wyrywanie rośliny bliskie mentalności mnichów buddyjskich (a może to sedno mentalności eremickiej w ogóle?).
Ja jednak buntuję się przeciw wyrywaniu roślin - skoro sobie wyrosła, to widać taki był zamysł Boga - czy owi mnisi którzy chcieli zachować "wolność serca" nie zgrzeszyli aby arogancją?

o. Krzysztof pisze...

Mnisi byli ludźmi doświadczenia. Szukali, mylili się, niekiedy gubili trop - ale niewątpliwie chcieli doświadczać Boga i wolności.

Anonimowy pisze...

Duchowa moc? Brzmi jak hasło z gwiezdnych wojen :D Ten mnich, powinien zostawić roślinkę, i uczyć się przy niej nie pozbywania się rzeczy, ale nie przywiązywania się do nich. A co jeśli pomylił się, nazywając nadmiarem, a był to w rzeczywistości dar Boży.

Anonimowy pisze...

Niekoniecznie chodzi o skalę przyjemności.
Albo może raczej - koniecznie nie o nią chodzi?
W ramach mniszej teorii przynajmniej, niezależnie od grobli, która, jak się dowiadujemy, jest na miarę stawu?
Chętniej, musimy przyznać, dowiedzielibyśmy się, co z potrzebnym nadmiarem.
A raczej, czy dobrze myślimy, że nic.

Anonimowy pisze...

Ojcze, nieposiadania razem ;) tak z czystej życzliwości, chyba, że było to zamierzone, to przepraszam :) i dziękuję!

o. Krzysztof pisze...

Dzięki - i to jeszcze w tytule :)

basiek pisze...

"Są takie zdania, po których widzisz więcej..." to zdanie jakoś do mnie dziś przemówiło :)
Dziwne, ale wracając z pracy pomyślałam by pójść prosto na Różaniec i tak po drodze nie wiadomo czemu zaczęłam myśleć o mojej modlitwie jaka ona jest, takie moje rozważania były. Przychodzę do kościoła i słyszę kazanie o Różańcu o rozważaniach tajemnic i o modlitwie i to mi dało dużo do myślenia, czegoś nowego znowu się dowiedziałam i pomyślałam sobie w duchu że dopiero po drodze tak intensywnie myślałam o modlitwie a tu takie kazanie , jakby dalsza część układanki, tego mojego myślenia teraz zaglądam tutaj i to właśnie zdanie do mnie jakoś przemówiło, to jak takie doskonałe zamknięcie tej mojej tak w przenośni dzisiejszej układanki.
Dało do myślenia i w drodze i w kościele i tutaj.
Dzięki Ojcze :) dziwny ten dzień ale Pan Bóg czasem tak nami kieruje że aż zaskakuje :)

Żyrólik pisze...

Wolność serca- dar, tęsknota za Bogiem-dar, raczej niemoc niż moc duchowa, potem wiele rzeczy się pcha, aż za dużo, sterta książek czeka i czeka i poczeka, a to co przychodzi nie zawsze wybrane, ale jawi się jak dar i zadanie, jak przylgnąć sercem to i świadomość się zmienia i tak się niechcący dobrze na sercu robi, choć się nawet nie poczytało prawie nic, a bardzo by się chciało...ale czasu nie starczyło...

basiek pisze...

@ Żyrólik mam podobnie odnośnie tego czytania ostatnio nie mogę dokończyć książki bo ciągle coś :) nawet nie napiszę jakiej bo normalnie wstyd głośno mówić a co dopiero pisać :) i to jeszcze tutaj :) tej ostatniej o której tak głośno :) tej pachnącej :) ale jest nadzieja na niedzielę :) Pozdrawiam i dobrej nocy :)

Kasia Sz. pisze...

Jeśli ktoś z Was jest z Krakowa to informuję, że w sobotę 24 października, o 16.00 w kapitularzu odbędzie się spotkanie promocyjne z autorami. Myślę, że Ojciec się nie obrazi, że o tym informuję.

Kasia Sz. pisze...

Chodzi oczywiście o spotkanie m.in z Ojcem Krzysztofem na temat nowo wydanej książki.

ewa pisze...

Kasiu!!!jak będziesz na tym spotkaniu to... bądź też troszeczkę za mnie, chociaż malutkim kawałkiem serca:)

Kasia Sz. pisze...

Ewo - mam nadzieję być. Za Ciebie także pobędę :)

Adam pisze...

Może jakieś przykłady takich książek, po których widzi się więcej?

Anonimowy pisze...

Adamie, może Biblia ?! :-)

basiek pisze...

@anonimowy z 21:56 masz rację :) dobry wybór :) jak dla mnie Psalmy ulubione są :) jakoś zawsze przemawiają i dają do myślenia :)
@Adam warto spróbować :) pozdrawiam

o. Krzysztof pisze...

@Adam: to zależy czego szukasz. Dla mnie to ostatnio Simon Tugwell OP: "Drogi niedoskonałości" oraz Juan Lorda "Humanizm. Dobra niewidzialne".

Żyrólik pisze...

Oj, jak dużo książek przebiegło mi przez głowę, gdy przeczytałam pytanie Adama... Ale tu lepiej wypowiadać się krótko...mi osobiście potrzebne są lektury do rozważania i książki przygodowe lub inacżej lekko się czytające, choć niekoniecznie przecież przygodowe np Ludzie 8 dnia...
Czytam tylko te co warto, resztę po drodze zostawiam, wśród tych które pamiętam, wspominam ciepło i które wyywarły pewien pozytywny wpływ na moje życie i otwierały horyzonty w ostatnich latach : Biografia Ojca Badeniego , Filotea, św Ambroży O wdowach, B. Demick światu nie mamy czego zazdrościć, książki Mertona Tomasza , książki Francise Rivers ( najbardziej trylogia ) i Michaela O'Briena ( Teofil) Mankell Henning Buty włoskie, Jung Chang Dzikie łabędzie.Trzy córki Chin. Last not least : Jak jestem w dołku i potrzebuję się pośmiać to wracam jakbym była nastolatką( a nie jestem) do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz, która ma niezwykłą siłę w poprawianiu nastroju i pozytywnego nastawienia do świata ( choć to być może nadaje się bardziej dla płci żeńskiej , a Adam to pewnie mężczyzna) są jeszcze inne, ale wystarczy. W tym temacie zapytanie z mojej strony, a co podsunąć młodzieży 15-16 letniej ciekawego ale i wartościowego w dobie zalewu dystopicznych śmieci, bo trudno się w tym połapać... A gdyby ktoś chciał podsunąć lekką ale wartościową lekturę na przyszłość to też mi będzie miło. Bo przy łóżku czeka już dłuuuga kolejka cegieł...

Żyrólik pisze...

Zapomniałam o bardzo ważnej pozycji: Marshall Bruce Chwała Córy Królewskiej, tą koniecznie Adamie przeczytaj niezależnie od tego gdzie jesteś, ile masz lat i czego szukasz.....

Anonimowy pisze...

"Światu nie mamy czego zazdrościć" - zgadzam się, znakomita książka.

ewa pisze...

Witaj Żyróliku:)
Ja czasami nie wiem... czy TY to ja, cz ja to Ty...ale to jest bardzo, bardzo fajne uczucie!!!Pozdrawiam serdecznie.

szafirek pisze...

Adam, C.S. Levis jest świetny. Fascynująca jest jego Trylogia międzyplanetarna ( fantastyka z ukrytym wątkiem teologicznym ) Poza tym, biografie. Spotkanie z drugim człowiekiem, zawsze daje szansę "widzenia więcej" Zetkniecie się z Tajemnicą, którą w nim, i w sobie spotykam. Najbardziej pociąga to właśnie, nie szukanie w tych spotkaniach siebie, ani nawet tej drugiej osoby, nie zatrzymywanie się na tym, ale przekraczanie siebie, szukanie czegoś więcej, Kogoś więcej. A nawet, to nie szukanie, tylko odkrywanie, rozpoznawanie, otwieranie zmysłów i ...Duszy?
Z książek lżeszych...Don Camilla :) Może niezbyt "poważna", ale pośmiać też się trzeba. I dzięki temu dystansowi, również widzi się więcej.
Dobrej nocy

szafirek pisze...

może to zabrzmi infantylnie, ale....bajki lubię :) mądre bajki, i opowieści. Chatka Puchatka, Kubuś Puchatek...przykładowo. Wiecie, ile tam mądrości życiowych? ;)

szafirek pisze...

A tak bardziej poważnie, to Taulera poczytuję sobie ostatnio, fragmentami, jego kazania. Chociaż, może zniechęcić z początku, zależy czego kto szuka. Drogi niedoskonałości Tugwella, też. Dla zorientowanych w duchowych sprawach, dla niezorientowanych też :)

szafirek pisze...

https://www.youtube.com/watch?v=rtcm1hfWWAQ

Żyrólik pisze...

@Ewo odpozdrawiam serdecznie i bardzo mi miło mieć bratnią duszę na blogu tutejszym i tj w tzw sieci ( to jest ta strona internetu, którą bardzo lubię tzn spotykanie dobrych dusz na które z powodu odległości lub innych powodów nigdy bym nie trafiła , a ta piękna sieć nas jakoś łowi i jak te ryby machamy ogonami i wybałuszamy oczy na ryby obok piękniejsze od nas, kolorowe, złote, istna rafa koralowa)
Szafirku @ ja też odkrywałam Kubusia później niż w dzieciństwie, na studiach, a dużo później dowiedziałam się ze wspomnień Christophera ( Krzysia), który był synem autora o jego traumatycznych relacjach z tatą i tak jakoś fakt, że mądrości na papierze mogą nie iść w parze z mądrym życiem ściemniło trochę wymowę całości w moich oczach ( bo tak by się chciało spójności w życiu smakować , własnym i innych - myślenia, mówienia i działania- ale to chyba tylko Duch Św sprawia w nas , gdy mu dajemy przyzwolenie)

Żyrólik pisze...

A zdjęcie jest super i mnie zaprasza do nieba

Kasia Sz. pisze...

Jeśli ktoś z Was nie był na spotkaniu z o. Krzysztofem i o. Szymonem autorami książki "Zapach pomarańczy", które miało miejsce dziś w Krakowie to mam dla Was relację ze spotkania pt. "Jesteśmy zdolni do miłości":

https://kasiaszarek.wordpress.com/2015/10/24/jestesmy-zdolni-do-milosci/

Pozdrawiam.

szafirek pisze...

Żyróliku przecież nie możemy tak do końca wiedzieć jaka była prawda, jakie doświadczenia mogły powodować takie zachowanie. Poza tym, kto z nas jest bez grzechy i całkowicie spójny?
Niektóre teksty z tej baki, śmieszą, inne, dają wiele do myślenia.

/Czasami leżę w trawie i wcale mnie nie widać - mruknął Osiołek - i świat jest taki ładny. A potem przychodzi ktoś i pyta: "jak się dziś czujesz?" I zaraz okazuje się, że okropnie.../

/- A ty Kubusiu, czego sobie zażyczyłeś?
- Ciebie/

/- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy?
- Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika/

/Sztuka dawania podarunku polega na tym, aby ofiarować coś, czego nie można kupić w żadnym sklepie/

/- Widziałem dziś słonia, Prosiaczku
- I ja też widziałem słonia, tylko nie wiem czy to był słoń/

/Albo weźmy Sowę. Sowa właściwie też nie ma wiele Rozumu, ale za to jest Uczona/

/Jagulary zawsze tak robią – rzekł Puchatek mocno zaciekawiony. – Wołają: „Pomocy! Pomocy!”, a kiedy patrzy się w górę, zlatują na dół na tego, kto patrzy/

/A rzeka płynęła bardzo powoli, bo wcale jej się nie śpieszyło, aby dostać się tam, dokąd wiedziała, że i tak zdąży/

/Przepraszam za to, czego nie zrobiłem/

/- O, Królik jest mądry - powiedział Puchatek w zamyśleniu.
- Tak - przyznał Prosiaczek - Królik jest mądry.
- I ma Rozum - rzekł Puchatek.
- Tak - zgodził się Prosiaczek - Królik ma Rozum.
Nastąpiło długie milczenie.
- I myślę - ciągnął Puchatek - że on właśnie dlatego nigdy nic nie rozumie/

/Są tacy, co potrafią, a są tacy, co nie potrafią. I w tym cała rzecz/

szafirek pisze...

Jeśli chodzi o graniczność w szerszym jej rozumieniu, oraz o książki dzięki którym widzi się więcej, to polecam zajrzeć do: Dialogi o teatrze Samuela Becketta, A. Libera, J. Pyda OP Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma. Bajki, dla bardziej wymagających ;) którzy lubią pozastanawiać się nad formą i treścią, oraz sensem.

ewa pisze...

@Kasia Sz.
Dzięki Wielkie za relację z promocji książki:) Muszę przyznać, że zrobiłaś to bardzo "smakowicie". Czytając, czułam naprawdę zapach pomarańczy i atmosferę, która tam z pewnością panowała
i ...mogłam w tym uczestniczyć. Bardzo dzięki za to!!! Pozdrawiam serdecznie. Ewa.

Łukasz C. pisze...

Szafirku, dziękuję za przypomnienie o Kubusiu. Ostatnio czytałem go z 25 lat temu... i szczerze mówiąc to całkowicie o nim zapomniałem.Jeszcze dziś do niego wrócę :-D Pozdrawiam serdecznie.

Kasia Sz. pisze...

Ewa - do usług:). Książki z anegdotami - jak wspomniał na spotkaniu o. Krzysztof - pisze się trudno. Wbrew lekkiej tematyce. Czasem anegdota spisana traci na humorze, a w rzeczywistości mogła rozbawić wielu. Tak działa humor sytuacyjny. Trzeba znać kontekst w jakim coś miało miejsce.

Ojciec Krzysztof opowiadał nam jak był bardzo zmęczony po pewnych rekolekcjach. Proboszcz, u którego był gościem, poczęstował go nalewką, a alkohole domowej roboty Ojciec - jak sam mówił - lubi. Napił się jeden kieliszek, napił się drugi kieliszek, trzeci, czwarty i poszedł spać. Rano obudził się z bólem głowy, ale musiał jechać. Autostopem. Spotkał po drodze faceta. Kompletnie oddalonego od Kościoła. Zaczęli rozmawiać, poszli do jakiegoś przydrożnego baru. Ojciec Krzysztof zamówił herbatę z dużą ilością cytryny co trochę wzbudziło podejrzenie kelnerki, że może leczy kaca. Chyba się nawet z tym podejrzeniem podzieliła co wywołało gwałtowną reakcję tego chłopaka, oburzonego, że kelnerka może księdza posądzać o kaca. - Kobieto, Ty wiesz kto to jest??? - mówił - To jest zakonnik. Ty wiesz co on robi??? Pości. A wiesz po co pości??? Żeby się jednoczyć z Bogiem.

I teraz musimy się znaleźć w skórze Ojca Krzysztofa, który mógł się dusić ze śmiechu przypominając sobie jak dzień wcześniej pościł z nalewką.

Anegdota wpleciona w poważną treść bawi mocniej niż zbiór, dlatego trudno jest zbiór odpowiednio zredagować. Na pewno fajne są przekomarzania wybitnych dominikanów, znanych z osiągnięć naukowych, którzy trochę rywalizowali ze sobą i prawili sobie małe złośliwości. Zawsze pośmiejemy się z anegdot z o. Feliksem Bednarskim jako bohaterem, który na starość już był trochę odrealniony i stąd jego inne postrzeganie rzeczywistości :).

Ojcowie - Krzysztof i Szymon zgrali się ze sobą. Ujął mnie gest, że kiedy wzięłam dedykację od Ojca Krzysztofa to jakoś nie pomyślałam o drugim autorze, a Ojciec intuicyjnie podał książkę bratu, żeby ten jako drugi autor złożył podpis. Ja po prostu przez czytanie bloga Ojca zafiksowałam się na jednym autorze, a Ojca pamiętał, że jest ich dwóch. Poza tym o.Szymon także fajnie opowiadał. Trafił do dominikanów przez dwoją siostrę. Ona studiując w Krakowie chodziła do "Beczki" i przyjeżdżając do domu zasypywała go opowiadaniami. "Zaraz, zaraz ty MASZ swoją parafię.Tu" - walczył trochę z siostrą o.Szymon, ale potem znalazł się wśród dominikanów.

Pozdrawiam!

basiek pisze...

@Kasia Sz. Dziękuję za fajną relację ze spotkania autorskiego z O.Krzysztofem i O.Szymonem,
świetnie to opisałaś :) zwyczajnie zazdroszczę i tego spotkania i tych autografów ach :)
Książka "Zapach Pomarańczy" rzeczywiście świetna i tak fajnie napisana, czytało się ją z lekkim uśmiechem :)
Gratuluję Ojcu Krzysztofowi i Ojcu Szymonowi za tą książkę :) pomysł bardzo dobry by odsłonić trochę życia Braci w Zakonie :) rzeczywiście jak gdzieś przeczytałam jest świetną zachętą powołaniową :) Pozdrawiam

o. Krzysztof pisze...

Ależ masz Kasiu pamięć. Bardzo miło było spotkać off line :)

Adam pisze...

@all Dziękuję wszystkim za sugestie! : )

Iris pisze...

...stosownie do własnej mocy...widzisz mocniej...co raz celniej...

Iris pisze...

...stosownie do własnej mocy...widzisz mocniej...co raz celniej...

Prześlij komentarz