poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Cyfrowa świadomość

Ty posiądź pokój wewnętrzny, a tysiące ludzi wokół ciebie osiągnie zbawienie.









Najbardziej czuję się szczęśliwy, kiedy przebywam w samotności, a zewsząd towarzyszy mi otulająca cisza. Takie odosobnienie jest orzeźwiające. Bez samotności nie potrafię pisać, sensownie myśleć, gubię oddech, tracę siły i kontakt z samym sobą.

Potrzebuję ciszy, zanim zacznę słuchać.

Samotność i cisza umożliwiają powrót do tajemnicy istnienia, do siebie samego. Do tego kim stworzył mnie Bóg.

Coraz mniejszą odczuwam presję bycia na bieżąco, mocno ograniczyłem internet i prasę, nie chcę być łowcą kompletnie bezwartościowych informacji. Chociaż nie jestem w stanie wykonywać swojej pracy bez poczty elektronicznej, są dni, kiedy i od niej robię całkowity detoks. Niektóre wiadomości są bowiem jak wino: stają się lepsze, jeśli pozwala się im poleżakować. Coś co jest istotne teraz, będzie ważne i za kilka dni. W przeciwnym wypadku wiadomość nie jest warta uwagi. 

Każde życie można przeżywać głębiej. Ten potencjał zatraca się jednak, kiedy dni zaczynają być tak przeładowane informacjami i zadaniami, że naszym prawdziwym zajęciem staje się samo w sobie bycie zajętym.

Żeby dużo mówić, trzeba dużo milczeć.

Jezus pytał: "Czego pragniesz?" Jak więc mogę Jemu odpowiedzieć, skoro w moim sercu panuje zamęt? Skąd będę wiedział, które pragnienia pochodzą ode mnie, a które zostały we mnie wtłoczone? A kiedy pójdę za nimi to zamiast pokoju przyniosą one jeszcze większy smutek.

Święty Serafin z Sarowa nauczał: „Ty posiądź pokój wewnętrzny, a tysiące ludzi wokół ciebie osiągnie zbawienie”.



„Im więcej się łączysz, tym lepsze wiedziesz życie” - brzmi pierwsze założenie cyfrowej filozofii. Bycie zajętym jest celem samym w sobie. Wszystko jest przecież tak samo ważne. Powinniśmy więc  wydłużać czas spędzany przed ekranami i minimalizować chwile z dala od nich. 

Cyfrowa świadomość nie potrafi znieść trzech minut czystego skupienia. Na ekranie łatwo wcisnąć więcej zadań w każdą wolną chwilę, więc właśnie to robimy. W końcu umysł wpada w nerwowy rytm, wciąż poszukuje nowych bodźców i czynności do wykonania, a to przenosi się na resztę naszego życia; nawet gdy jesteśmy z dala od ekranów, naszym umysłom trudno się zatrzymać. 

Im więcej się łączymy, tym częściej wybiegamy myślami na zewnątrz, bardziej zaabsorbowani tym, co dzieje się „tam”, w tętniącym życiem świecie, niż „tu”, w nas samych i najbliższym otoczeniu. 

Między praktycznym zadaniem i głębszym doświadczeniem pojawiła się swoista luka. Gdyby jej tam nie było, czy wyniósłbym z tego wydarzenia podobne korzyści? Wątpliwe. Gdybym od razu użył telefonu lub komputera do kolejnych działań, w moich myślach zabrakłoby miejsca i czasu na rozwinięcie się tego przeżycia. 

Jeśli więc każdy moment życia przypomina tkwienie w ulicznym korku, niemożliwe jest pełne zaangażowanie się w jakiekolwiek doświadczenie. Coraz częściej tak właśnie żyjemy. Przypominamy kulki w automacie do gry; odbijamy się jak szaleni w świecie wypełnionym mrugającymi światełkami i dzwonkami, gdzie panuje dużo ruchu i hałasu, ale trudno w tym odnaleźć sens. 

W ten sposób tracimy coś, co dla każdego człowieka stanowić powinno ogromną wartość – sposób myślenia i przeżywania, który można podsumować jednym słowem: głębia. Tracimy głębię myśli i uczuć, głębię w związkach, w pracy i we wszystkim, co robimy. 


Gdybyś nie wychodził i nie słuchał żadnego zgiełku, łatwiej byłoby ci wytrwać w prawdziwym pokoju. Lecz jeśli lubisz niekiedy nowin posłuchać, trudno, musisz znosić niepokój serca.

Tomasz Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”





Korzystałem z książki W. Powersa "Wyloguj się do życia"

13 komentarzy:

agi pisze...

dziękuję ojcze, że wróciłeś do nas
i to z jakże pięknymi słowami

basiek pisze...

Przyznaje się że przeczytałam ten wpis jednym tchem :) dzięki bardzo Ojcze, za te słowa, dużo w tym racji i prawdy, to chyba ten Korbielów tak na Ciebie zadziałał Ojcze :) i jak @agi pisze "... że wróciłeś.."
to ten klimat chyba tak Tobie służy bo wtedy powstają takie perełki :)
Pozdrawiam serdecznie :)

makroman pisze...

Jeśli MUSIMY odpisać na maile, komentarze czy choćby tylko przeglądnąć pocztę to... Już jesteśmy niewolnikami, oddaliśmy wolność za złudną i nieprawdziwą mrzonkę "kontaktu ze światem" tak działa Szatan w naszym życiu.

ewa pisze...

Ojcze
Dziękuję za powrót i za słowa, które... są mi bardzo bliskie.

Ka Kosia pisze...

Wczoraj przeczytałam wstęp Ojca do książki Michała Zioło. I moje serce na chwilę stanęło. A potem zaczęło bić w pięknym, spokojnym i dobrym rytmie. Dziś obudziłam się zupełnie inaczej. Lepiej i bardziej świadomie. Dawno tak się nie czułam. Modliłam się o taką odpowiedź od dłuższego czasu. I w poniedziałek, wraz z tą książką i tym wstępem, dostałam odpowiedź od Pana Boga. Dziękuję.

Anonimowy pisze...

Czy mogę prosić o tytuł książki o.Zioło , do której napisał wstęp o.Krzysztof.
Dziękuje

panda pisze...

"Modlitwy wiecznego poniedziałku", wyd. W drodze

Anonimowy pisze...

Dziękuję:-)

rr pisze...

Ojcze ten blog to jak reflektorem po ślipiach
Czytam i czuję jak przenika mnie odwieczna PRAWDA

tez jestem na tym etapie zmęczenia informacją i rozkoszowania się ciszą
zlikwidowałam TV
informacje czerpię z Gazety Warszawskiej i Zakazanej Historii oraz Radia Maryja
teraz jestem na etapi ograniczenia internetu
na szczęście ponieważ wychowuję samotnie trzy córki nie czytam juz tyle co dawniej

coraz częściej zdarza się słyszeć Głos Boga

rr pisze...

Ojcze ten blog to jak reflektorem po ślipiach
Czytam i czuję jak przenika mnie odwieczna PRAWDA

tez jestem na tym etapie zmęczenia informacją i rozkoszowania się ciszą
zlikwidowałam TV
informacje czerpię z Gazety Warszawskiej i Zakazanej Historii oraz Radia Maryja
teraz jestem na etapi ograniczenia internetu
na szczęście ponieważ wychowuję samotnie trzy córki nie czytam juz tyle co dawniej

coraz częściej zdarza się słyszeć Głos Boga

Anonimowy pisze...

Zostawiać na drzwiach tabliczkę - wyszedłem, pomódl się za mnie.
I po powrocie. Jestem - pomódl się zanim wejdziesz.
Taki patent.
Bo włażący wnosi na butach całe swoje ubabrane życie. I robi zamęt.
Tak sobie myślę. Odnośnie Serafina, że warto byłoby, naprawdę warto.
""Święty Serafin z Sarowa nauczał: „Ty posiądź pokój wewnętrzny, a tysiące ludzi wokół ciebie osiągnie zbawienie”.""
O tym,że sporo mi się w życiu zdarzyło złego, nie z przyczyn klęsk, żywiołów, wypadków. Ale głównie przez ludzi. Przez to co złego swoim zachowaniem, swoim sposobem życia robili.
Nieuporządkowany człowiek jest chodzącą katastrofą dla otoczenia.
Uporządkować siebie, teren wokół siebie. Być ciszą a nie męczącym zgiełkiem. Byłoby pięknie.

Anonimowy pisze...

Co mówię jako katastrofa w zabłoconych butach. Żeby nie było. Po prostu. Wiele zła to są rzeczy, których można było uniknąć. Gdyby ktoś chciał się nad sobą zastanowić. Zmienić. Leczyć.
Ojciec kiedyś powiedział, że jak coś dobrego to można.Ks.
Ks Jacek Wiosna Stryczek, kazania dla mężczyzn. O tym co się składa na męskość: siła, odpowiedzialność, mądrość, honor. Między innymi o tym, co wyrasta z chłopców przyklejonych do komputerów.
Na marginesie i chłopczyk, brzdąc mały na hulajnodze do babci: będę tak jeździł i jeździł aż znajdę sposób i się poślizgnę i przewrócę.
Mały zdeterminowany wynalazca.
Dobrej nocy, pięknego dnia.

Iris pisze...

bo internet jest jak, chleb na wypełniaczach - nie karmi, jest namiastką, której mamy chcieć zamiast fizycznego spotkania, które buduje nasze relacje i wzmacnia wzajemne więzi

Prześlij komentarz