czwartek, 26 stycznia 2017

Ćwiczenia ciszy

Po doświadczeniu ciszy nie jest się tym, kim wcześniej. Uczy się tego dzieci w przedszkolach. 









"Nic nie jest tak podobne do Boga jak cisza", nauczał Mistrz Eckhart, wielki dominikański mistyk. Z ogromną przyjemnością czytam w książce Małgorzaty Wałejko, że w procesie wychowawczym cisza ma wartość twórczą. Maria Montessori uważała, że cisza pozwala spostrzec dziecku jego życie wewnętrzne, dlatego po doświadczeniu ciszy nie jest się tym, kim wcześniej. 

Montessori opowiadając jak wprowadzała ćwiczenia w ciszy w swoich przedszkolach, zaznacza, że dzieci zachęcane do nich natychmiast je podejmowały, wyrażając taką głęboką, duchową potrzebę. Okazuje się, że już dzieci trzy-sześcioletnie chętnie ćwiczą samoopanowanie i samodyscyplinę, doskonale opanowując ruchy i emocje, wyciszając oddech - co było zaskoczeniem dla samej Montessori. Co więcej po ćwiczeniu są wypoczęte i niezwykle radosne. 

Wewnętrzna potrzeba podejmowania doświadczenia ciszy nie oznacza, że ćwiczenia te przychodzą bez trudu. Początkowo nastręczają wielu trudności, wymagają wysiłku woli i cierpliwości. Reakcje obronne (chichotanie, poszturchiwanie) można przezwyciężyć wewnętrzną stałością, prowadząc dzieci ku prostocie i powtarzalności. 

Ciszy powinno sprzyjać także odpowiednio przygotowane otoczenie - twierdziła Montessori. Nie przeładowane, nie krzyczące nadmiernymi bodźcami wzrokowymi, lecz umeblowane przejrzyście, przestronne – dające przestrzeń dla ruchu. 

Jak wygląda przykładowe ćwiczenie ciszy?

Nauczycielka pyta, czy dzieci są gotowe do ćwiczenia ciszy. Zgoda dzieci jest konieczna. Następnie prosi je, by rozsiadły się wygodnie i zaprzestały wszelkich ruchów. Czeka, aż zapanuje zupełna cisza, ani ona sama, ani dzieci nie powodują już najlżejszego szmeru. W ciszy dzieci słyszą poszczególne dźwięki lub tony, których normalnie nie zauważają: tykanie zegara, śpiew ptaka, szum deszczu. Po kilku minutach nauczycielka przywołuje dzieci pojedynczo do siebie, nazywając każde po imieniu cichym, niemal niesłyszalnym głosem. Dzieci po kolei, po cichu podnoszą się i podchodzą do niej jak najciszej. Trzeba pojedynczo wywołać wszystkie dzieci. Ćwiczenie to – zupełna cisza, znieruchomienie, dźwięk własnego imienia, wspólnota ciszy – to wszystko robi na dzieciach duże wrażenie. 

***

Osoby, którym w dzieciństwie nie pozostawiano przestrzeni, by mogły ucieszyć się tym, że są przez chwilę same, gdzie mogłyby coś samodzielnie wypróbować, mają później problemy z radzeniem sobie z samotnością, ciszą i nie potrafią przetrzymać rodzącego się w nich napięcia, muszą mieć stale zajęcie.

Jeden z amerykańskich dziennikarzy zanotował:

Któregoś dnia, gdy stałem przy przejściu dla pieszych w centrum Manhattanu i czekałem na zmianę światła, zdałem sobie sprawę, że ośmiu czy dziesięciu przechodniów wokół mnie wpatruje się w ekrany swoich urządzeń. Oto znaleźli się w sercu jednego z najwspanialszych miast w historii cywilizacji, otoczeni przez bogactwo widoków, dźwięków i twarzy, a jednak uciekali od tego wszystkiego. Blokowali to.

Czy potrafisz przez pół godziny albo chociaż kwadrans absolutnie nic nie robić? Przebywać wyłącznie ze sobą. Jak się wtedy czujesz? Tylko bowiem w ciszy i w samotności przed Bogiem, wychodzi z nas to, czym żyjemy i czego naprawę pragniemy. Przed ludźmi zawsze odgrywamy jakieś role. 

Właśnie z doświadczenia ciszy rodzi się głębia.


Korzystałem z książki dr Małgorzaty Wałejko:
"Osobno i razem. Personalistyczne wychowanie do samotności i wspólnoty".

20 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Cisza jest Matką, z której wyłoniło się, wyłania się Wszystko...

Anonimowy pisze...

Tutaj oaza spokoju, zakątek ciszy, a tam szczęk oręża, hałaśliwy zgiełk cywilizacji, zderzenia, kontrasty...

Anonimowy pisze...

Akurat dzisiaj skończyłam czas samotności i ciszy u Sióstr Benedyktynek :) Podpisuję się pod tym co Ojciec napisał :) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Fot. https://www.youtube.com/watch?v=-APtemVxKD0

Siwa Wrona pisze...

Czuję w ciszy swoją indywidualność, niepowtarzalność i całkowitą zależność w mojej wolności od Najwyższego.

Anonimowy pisze...

Kontrasty, pary przeciwieństw bywają twórcze, aż do momentu, gdy nie uczynimy z nich nieprzezwyciężalnych sprzeczności, doprowadzając tym samym do konfrontacji we wnętrzu świata wartości, świata, który pierwotnie był/jest Całością...

«Każde królestwo wewnętrznie skłócone...» (Łk 12,17)

Pustynne Echa pisze...

Uważam, że dziecko, które nauczy się być/trwać w ciszy jest dojrzalsze, niźli ktoś pełnoletni, nawet po kilku fakultetach, popełnionych w ucieczce przed ciszą i samotnością.

Pustynne Echa pisze...

To z tematem "ciszy" wiąże się tylko pośrednio, ale czyż wszystkie rzeki nie wpadają do morza, a jedno wynika z drugiego...? https://www.youtube.com/watch?v=FqRy5rcq4Kc

Anonimowy pisze...

Czyż Słowo nie wyłoniło się z ciszy Nazaretu...

Anonimowy pisze...

"Jest czas milczenia i czas mówienia". Lubię tu zaglądać. :) To dla mnie taka chwila wyciszenia w tym zabieganym świecie.

Deska pisze...

Ten blog jest jak świeże, rześkie powietrze w internecie!

Anonimowy pisze...

Doświadcz ciszy. Zanurzaj się w uważnej, żywej i dalekiej od pustki ciszy. Rozpalaj się w miłości, dojrzewaj w uświęceniu. Słuchaj, żeby usłyszeć, uniżaj się, aby zrozumieć, uwierz i odważ się dawać świadectwo - i kochaj, aby stawać się świętym.

//św. Charbel//
Dziękuję, że mogę nabrać tu oddechu i pokoju.

Anonimowy pisze...

Tak o ciszy pisze R. Rohr:

,, Cisza niczym fundament, poprzedza i dźwiga wszystko. Nie możemy postrzegać jej jako czegoś przypadkowego lub niepotrzebnego. Jeśli jednak nie nauczymy się w nią wchodzić, w niej żyć i trwać, wszystkie pozostałe rzeczy-słowa, zdarzenia, relacje, tożsamości-staną się sztuczne, pozbawione głębi i kontekstu. Stracą znaczenie. Wszystko, za czym pędzimy, to życie przepełnione coraz większą ilością zdarzeń i sytuacji, które zawierają w sobie coraz więcej ekscytujących stymulantów i coraz więcej kolorów, by zabarwić nimi naszą z gruntu nudną i znużoną egzystencję. Jak na ironię jednak to właśnie proste, nieskomplikowane rzeczy mają największą siłę, by nas naprawdę uszczęśliwić-pod warunkiem, że uszanujemy je takimi, jakie są, Cisza jest samą esencją prostoty.(...)

Cisza nie jest tylko brakiem, nieobecnością. Cisz to obecność, otaczająca każde "wiem" pokornym i cierpliwym "nie wiem". Chroniąca autonomię i godność wydarzeń, ludzi i wszystkich rzeczy.

(...)

Bez ciszy nie potrafimy prawdziwie korzystać z naszych przeżyć. Mamy ich wiele, lecz pozbawione są mocy, by nas przemieniać, by nas budzić, by dawać nam tę radość, której jak to powiedział Jezus-nie da nam świat."

Anonimowy pisze...

Trochę mnie zatkało jak przeczytałem ten wpis. Nie tylko dlatego, że jest niesamowicie prawdziwy, ale także dlatego, że odkąd pamiętam zdarzały mi się takie niesamowite chwile ciszy już od dziecka. Pamiętam, jako kilkuletni chłopak (chodziłem chyba do zerówki :) ), miałem takie poranki kiedy budziłem się sam od siebie trochę przed świtem, za oknem już robiło się jasno. W domu było słychać tylko rytmiczne oddechy śpiących rodziców oraz właśnie, wspomniane tutaj, tykanie zegara... Wówczas lubiłem, spokojnie leżąc w łóżku, wsłuchiwać się te oddechy, w zegar... od czasu do czasu w śpiew jakiegoś ptaka za oknem... Pamiętam to wszystko dlatego tak szczegółowo bo było w tych chwilach coś mistycznego, była taka niesamowita głębia, taki pokój. Coś co bardzo głęboko zapadało w serce. Myślę, że te chwile trwały tak do pół godziny max, po czym znów zasypiałem :)

szafirek szafirek pisze...

/Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu/
Dorota Terakowska

Anonimowy pisze...

Tak, można milczeć z kimś albo przeciwko komuś.

Anonimowy pisze...

Myślę, że milczenie z kimś to pewien rodzaj modlitwy, natomiast milczenie przeciwko komuś to manipulacja.../p.

Kasia Sz. pisze...

Istnieje tak zwana "dobra cisza",kiedy ludzie milczą sobie, ale to milczenie nie jest krępujące, ale jest w tym wypadku oznaką dobrze pojętej zażyłości. Z natury bywam gadatliwa. Czasem chcę nauczyć się powściągliwości, ale mi nie wychodzi. I często się ganię, że miałam być stonowana, a nie wyszło.

W jednym z nagrań Małgorzaty Wałejko dostępnych w internecie ciekawe było także pojęcie "samotnego/odrębnego" podejmowania decyzji. Kiedy coś robimy nie pod presją, nie dlatego, że tak wypada, ale że tak chcę. Sam/sama odrębnie podejmuję jakąś decyzję. To nie ma nic wspólnego z nieliczeniem się z innymi, tylko po prostu wiąże się z samodzielnością myślenia i decydowania.

A propos jednego z wpisów na temat województwa świętokrzyskiego i bytności tam dwóch Ojców dominikanów. To moje rodzinne strony i ucieszyłam się, że tam będą dominikanie. I chciałabym, żeby ludzie doświadczyli ich prowadzenia, żeby mieli ciepłe skojarzenia z Kościołem i żeby dostali taką dobrą matrycę wspomnień. Oczywiście różni bywają księża, ale żeby częściej i oni i ich podopieczni doświadczali tego, co dobre.

Pozdrawiam Ojca i takiej kojącej ciszy, życiodajnej ciszy życzę jak najczęściej.

Anna pisze...

Kocham ciszę, a tak bardzo mi jej brakuje w ciągu dnia.
Pozostaje cisza nocy - piękny czas na modlitwę i na usłyszenie własnych myśli.

Anna pisze...

Kocham ciszę, a tak bardzo mi jej brakuje w ciągu dnia.
Pozostaje cisza nocy - piękny czas na modlitwę i na usłyszenie własnych myśli.

Prześlij komentarz